wtorek, 22 lipca 2014

Od nowa

Od dziś zapraszam was do nowego miejsca. Tutaj przestaję pisać, jeszcze jakiś czas będzie otwarte, pewnie przeniosę posty w nowe miejsce później i zamknę tu dostęp.

A tymczasem zapraszam was tutaj:

Cztery A

Tam znajdziecie pierwszy post i tam będę pisać dalej.  Jeszcze jest surowo, pusto, ale od czegoś trzeba zacząć :)

Potrzebna mi ta zmiana, jak potrzebny był mi deszcz który właśnie spadł. Mam nadzieję, że spotkamy się na nowym blogu. :)

środa, 16 lipca 2014

Serduszko

Wczoraj zobaczyłam serduszko Bąbla 😃 mam fajny termin porodu- ósmego marca 😉 jesteśmy teraz na wakacjach i mamy mnóstwo spraw do załatwienia więc w ciągu dwóch tygodni mało mnie będzie ale potem nadrobimy... i będzie duża zmiana ale o tym sza póki co

wtorek, 1 lipca 2014

Bąbelek

Według USG to 5t2d. Żaden ginekolog nie umie wyjaśnić, jak to się stało ;)

Za tydzień kontrola, czy bąbelek rośnie. Oby.

Do mnie nie dociera chyba jeszcze. Ale unoszę się tak z 3 cm nad ziemią...

PS rozwiązanie zagadki z wczoraj brzmi - nie ma frytek tata wiesz? ;) fitki to frytki :)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zdanie złożone

Najdłuższe jak dotąd zdanie złożone przez Tosię brzmi:

Nie ma fitki tata wies? 

Kto zgadnie? :D

piątek, 27 czerwca 2014

Dziecko i kot

Jest rano. Śpisz. Nagle we śnie zderzasz się z czołgiem. Podnosisz powiekę... Nie to nie czołg, to głowa kota domagającego się głaskania. Opcjonalnie śni ci się, że masz zawał bo strasznie gniecie cię w klatce piersiowej. Otwierasz oko, kot stoi na Tobie przednimi łapami.

Ale do rzeczy. Mamy kota. Kot ten jest z nami pół roku już. Co myślę na temat kota w domu z małym dzieckiem?

Początki były trudne. Pilnowałam Tosi, by nie zrobiła krzywdy kotu i kota by nie zrobił krzywdy Tosi. Tosia miała niecałę dwa latka, jak Tarun do nas przyjechał. Teraz już wiem, że poczekałabym z rok jeszcze, gdybym wiedziała, że tak to będzie wyglądało.

Trzeba Tarunowi przyznać, że raczej nie stosuje przemocy wobec kochającej-za-bardzo Tosi. Najczęściej po prostu sobie idzie albo omija ją szerokim łukiem. Nie zraża to jej wcale, o nie. Ona kota kocha bardzo.

Coraz lepiej idzie jej rozumienie, jak należy się obchodzić z kotem, umie go głaskać by nie zrobić mu krzywdy (choć on jej nie ufa i raczej nie pozwala się jej głaskać), nauczyła się bawić z nim wędką i piłeczkami. Tarun najczęściej olewa próby zabawiania, które mała podejmuje wobec niego.

Choć jednocześnie łazi za nią jak cień, często kładzie się koło niej jak śpi... Ambiwalentne uczucia mu towarzyszą. :)

A co do Tosi... Przed kotem bała się zwierząt, jak pies zaszczekał to ona uciekała ze strachem. A teraz muszę wręcz ją hamować, tłumaczyć, że nie każdy piesek lubi głaskanie obcych ludzi, że zawsze trzeba najpierw zapytać właściciela, a jeśli właściciela nie widać, to w ogóle do pieska nie podchodzić. To samo z kotkami.

Opieka nad kotkiem to jest też Tosi pierwszy mały 'obowiązek', zanosi mu wodę, sypie mu jedzenie (oczywiście ja jej przypominam, choć czasem to ona do mnie przychodzi i mówi, że np kotek nie ma picia) ... Chcę w ten sposób też pokazać kotu, że Tosia jest też tą, która daje mu jeść, a więc jest tą 'dobrą'. ;)

Mały smuteczek nam towarzyszy a raczej obawa, że Tosia się na kotka uczuliła, bo od kilku tygodni kaszle bardzo w nocy i rano. Będziemy robić za dwa tygodnie testy alergiczne i modlić się, by nie wyszedł kot tylko coś innego... Bo smutno by było w domu bez tego łobuza, bez którego nawet wykąpać się nie idzie bo stoi pod drzwiami łazienki i wali w nie łapami.  Bez tego łowcy much i komarów dzięki któremu w domu żaden owad nie pożyje dłużej niż pięć minut.

wtorek, 24 czerwca 2014

Cud??

36dc betaHCG 7

40dc betaHCG 137


Albo cud albo duże kłopoty... nie pozostaje nic innego jak czekać co dalej...


Dzień Ojca

Przeciera zaspane oczy. Rozgląda się. N'ma tatuś. Tak Tosiu, tata jest w pracy, będzie wieczorem.
Rozmawia z babcią przez telefon. Ma do powiedzenia tylko jedno : n'ma tatuś. 

Kocham cię Tosiu. Tata tes. Tak, tatuś też cię bardzo kocha. Ja tes. Kochasz tatusia? Taaaaaak. 

Zjemy obiad? Nie ce jeść, tatuś. Chcesz poczekać i zjeść z tatą? Tak.

Patrzymy przez okno, widzimy, że podjeżdża samochód. Tata, tatuś, tata, tata, tatuś. Leci na łeb na szyję do drzwi. Otwieram je, wychodzi na klatkę schodową i woła tatuś tatuś choć. 

Malujemy. Co mam ci namalować? Tatuś. 

O taki to u nas Dzień Ojca, dzień jak codzień ;)