Jeszcze w ciąży, w 35tc bodajże, zarzekałam się, że spanie z dzieckiem to idiotyzm, niebezpieczny i w ogóle ble proceder.
Ha ha ha.
Urodziła się Tosia.
Zaczęłam karmić piersią.
I już sobie nie wyobrażałam inaczej, niż spać z małą.
Bo cosleeping jest IDEALNY dla takich leniwych matek jak ja.
Bo nie trzeba w nocy wstawać do dziecka.
Bo nocne pobudki trwały minutę i rano często nie byłam w stanie powiedzieć, czy i ile razy mała się budziła.
Bo się wysypiałam.
Bo jak mała była chora to wiedziałam o tym w sekundę, natychmiast czując przy sobie mały piecyk.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą high need baby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą high need baby. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 września 2013
piątek, 3 sierpnia 2012
High Need Baby
Kieeedyś czytałam o tym u ambiguity. High Need Baby, jakby wam to powiedzieć... To jest właśnie moja Antosia. To jest dziecko o dużych potrzebach. Dziecko na początku non stop 'wiszące' na piersi. Dziecko domagające się kontaktu fizycznego w dzień i w nocy, również przez sen. To dziecko które nie zaśnie samo, nawet bardzo bardzo zmęczone. To dziecko, które obudzi się po najdalej pół godziny od przerwania tego kontaktu. To dziecko, które samo umie i chce zabawić się bardzo krótko, natychmiast szuka opiekuna. A najlepszą zabawą jest podszczypywanie (tzn ćwiczenie chwytu szczypcowego :P), miętolenie, ślinienie i obgryzanie dowolnie dorwanej części ciała osoby towarzyszącej. Matki najlepiej. To dziecko non stop wpatrzone w matkę. Dziecko non stop jej szukające. Dziecko non stop na rękach. Dziecko głośno i dobitnie informujące o swoich dużych potrzebach.
Jak się żyje z takim dzieckiem? Niełatwo ale z poczuciem... Jakby to nazwać dobrze? Z poczuciem że jednak jest ktoś, dla kogo beze mnie świat przestaje się kręcić...
Wszyscy postronni dziwią się, jaka ona spokojna, jaka pogodna. Bo jest taka, jeśli jest na rękach lub w jakikolwiek inny sposób w bliskim kontakcie. Spróbujcie iść siku... To zobaczycie, jaka ona spokojna :D :D :D
Jak się żyje z takim dzieckiem? Niełatwo ale z poczuciem... Jakby to nazwać dobrze? Z poczuciem że jednak jest ktoś, dla kogo beze mnie świat przestaje się kręcić...
Wszyscy postronni dziwią się, jaka ona spokojna, jaka pogodna. Bo jest taka, jeśli jest na rękach lub w jakikolwiek inny sposób w bliskim kontakcie. Spróbujcie iść siku... To zobaczycie, jaka ona spokojna :D :D :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)




