Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą połóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą połóg. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2014

Sama prawda. Około-porodowo. Wspomnienie.

Dzień zero. Szpital. Coś mi leci. Czy to wody? Brzuch boli trochę. Pójdę do dyżurki. Powiem. Badanie. Trzy centymetry. Chodzę. Chodzę. Chodzę. Nogi bolą bardziej niż skurcze. Chodzę. Żeby akcja postępowała. Żeby już dziś było po wszystkim. Chcę ją zobaczyć, moją córkę. Moje dziecko.  Chodzę. O kurwa, boli. Zatrzymuję się. Skurcz. Minął. Idę dalej. Chodzę. Jeść? Nie, bo się zrzygam. Nie chcę rzygać. Badanie. Osiem centymetrów. Porodówka. To już? Ale jak, nie krzyczę, nie rzygam, nie sram z bólu. Ankietka, antybiotyk, antymateria w łazience po lewatywie. Uuu no proszę pani ale pod KTG to ja nie wyleżę, nie ma opcji. Otwórzcie okno. Minus dwadzieścia to całkiem dobra temperatura do porodu. Wody poszły. Ale chlust! O, parte. Wstrzymywać parte. Ale skąd pani będzie wiedzieć że już mogę przeć. Parte. Dam radę wstrzymać? O kurwa. O, teraz już może pani przeć. Bo powiedziałam o kurwa? Tak właśnie. No to jazda. Widać główkę chce pani dotknąć? Jasne, że chcę. O, ma włosy. Jaka ciepła! Pipipipi. Co to? Alarm KTG tętno 40.

czwartek, 3 maja 2012

O połogu szczerze

Połóg to ten czas po porodzie, kiedy położnica dochodzi 'do siebie'. Umownie trwa sześć tygodni, po tym czasie najczęściej zalecają w szpitalu pójść na wizytę kontrolną do ginekologa. To czas, kiedy oczyszczają i obkurczają się drogi rodne, goi się krocze itd.

Moim zdaniem, połóg jest o wiele gorszy i bardziej upierdliwy niż poród.

Tyle teorii. A w praktyce... Pierwszy tydzień to masakra. Jeż w kroczu po szyciu  i w tyłku z powodu hemoroidów. Lecą odchody poporodowe ciurkiem. Anemia osłabia, w głowie się kręci. Nie da się kroku porządnego zrobić bo krocze boli. Siku niefajnie bo piecze.

wtorek, 1 listopada 2011

O douli

Zainspirowana postem Hafiji postanowiłam napisać o douli z perspektywy osoby, która z jej usług będzie korzystać.

Jesteśmy po pierwszym spotkaniu. Spodziewaliśmy się godzinnej kawki, omówienia kwestii organizacyjnych i sio do domu. Siedzieliśmy w knajpce 7 godzin!!! Wypiliśmy morze herbaty. Rozmawialiśmy oczywiście też o porodzie i jej pomocy, ale przede wszystkim po prostu - rozmawialiśmy, poznawaliśmy się. Cenne dla mnie jest to, że oprócz wyszkolenia i praktyki zawodowej, kobietka ta jest matką dwójki dzieci. Dwa razy rodziła i wie w praktyce o co w tym chodzi.