...bo jak ją tak będziesz ciągle karmić to nie oderwie się od cycka do osiemnastki...
...jak ją będziesz tyle nosić to nie zacznie chodzić/będzie ci wisieć na rękach (w domyśle-do osiemnastki)
...jak ją będziesz usypiać przy piersi/na rękach to nie nauczy się zasypiać sama (do osiemnastki)
...nauczysz ją dziadostwa i nie ujedziesz (do osiemnastki?)
Dzisiejsze zasypianie nocne. Położyłyśmy się, Tosia przytuliła się do mnie, wsadziła mi rękę w dekolt i odpłynęła w sekundę. Tydzień po odstawieniu od piersi nie upomina się, nie płacze, nie próbuje się dostać do piersi jak mnie widzi w staniku lub bez. Przytula się, do zasypiania nadal wkłada mi rękę w stanik. I tyle.
Uwielbiam złych proroków. Swoją drogą co to jest z tą osiemnastką to ja nie wiem. ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 'dobre rady'. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 'dobre rady'. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
niedziela, 30 czerwca 2013
Pomyśl zanim powiesz
Dziś będzie o temacie dla mnie trudnym.
Jestem bardzo szczupła. W zasadzie zawsze taka byłam. Zawsze słyszałam niewybredne komentarze na temat swojego wyglądu. I to był i jest mój kompleks.
Teraz, kiedy przez karmienie dodatkowo schudłam, jest jeszcze gorzej.
I nie, nie pocieszają mnie komentarze, że ludzie z zazdrości tak mówią.
Jestem bardzo szczupła. W zasadzie zawsze taka byłam. Zawsze słyszałam niewybredne komentarze na temat swojego wyglądu. I to był i jest mój kompleks.
Teraz, kiedy przez karmienie dodatkowo schudłam, jest jeszcze gorzej.
I nie, nie pocieszają mnie komentarze, że ludzie z zazdrości tak mówią.
poniedziałek, 11 marca 2013
'No to teraz się skończy/zacznie...'
Bez obrazy dla osób, które mnie uraczyły takim tekstem, ale nic mnie tak nie irytuje ostatnio, jak zawoalowane wizje apokalipsy która nadejdzie jak Tośka będzie chodzić.
No ja przepraszam bardzo, ale już raczkując, Tosia stała się mobilna. I jeśli coś się skończyło to wiszenie cały dzień na rękach. A zaczęła się większa samodzielność a więc mniej jęczenia i skwierczenia.
Każdy etap rozwoju dziecka ma swoje uroki i cienie, ale ja nie chciałabym wracać do czasu kiedy Tosia tylko leżała/siedziała. Cieszę się, że się dobrze rozwija, że osiągnęła już tę umiejętność i nie życzę sobie straszenia.
Następne moje spostrzeżenie to takie, że najważniejszą sprawą u dziecka jak dobiega roku jest 'czy już chodziiiiiiiiii?'. Obcy ludzie na ulicy mi się pytają, nie mówiąc już o wszystkich krewnych i znajomych. A jak mówiłam, że nie, że ma jeszcze czas na to, to słyszałam milion przykładów 'No bo moje dziecko/wnuczka/dziecko koleżanki' to przechodziły roczek'... Leczcie sobie kompleksy gdzie indziej, nie kosztem mojego dziecka.
No ja przepraszam bardzo, ale już raczkując, Tosia stała się mobilna. I jeśli coś się skończyło to wiszenie cały dzień na rękach. A zaczęła się większa samodzielność a więc mniej jęczenia i skwierczenia.
Każdy etap rozwoju dziecka ma swoje uroki i cienie, ale ja nie chciałabym wracać do czasu kiedy Tosia tylko leżała/siedziała. Cieszę się, że się dobrze rozwija, że osiągnęła już tę umiejętność i nie życzę sobie straszenia.
Następne moje spostrzeżenie to takie, że najważniejszą sprawą u dziecka jak dobiega roku jest 'czy już chodziiiiiiiiii?'. Obcy ludzie na ulicy mi się pytają, nie mówiąc już o wszystkich krewnych i znajomych. A jak mówiłam, że nie, że ma jeszcze czas na to, to słyszałam milion przykładów 'No bo moje dziecko/wnuczka/dziecko koleżanki' to przechodziły roczek'... Leczcie sobie kompleksy gdzie indziej, nie kosztem mojego dziecka.
poniedziałek, 1 października 2012
Niepokoje, paranoje, matczyna intuicja
Dawno już miałam o tym napisać. Wokół mnie sporo matek dzieci w podobnym wieku do Tosi. I wirtualnie i realnie. I trwa wyścig, chory wyścig. A moje dziecko robi to a twojeeeeeeeeeeeee? A moje już raczkuje sruje chodzi tralalala. A moje już mówi no mówię ci 'mama' powiedziało. A moje to na zajęcia z fortepianu już zapisane, ona ma talent, widzę z jaką precyzją wali w te trzy klawisze pianinka jakie ma...
poniedziałek, 19 marca 2012
Wtrącactwo pospolite
No nie wytrzymam kiedyś i się rozpęknę jak ten balon jeden albo prezerwatywa jakaś felerna no.
Nigdy nie lubiłam wściubiania nosa w nie swoje sprawy, to znaczy jak ktoś nieswój w moje sprawy go wtykał. Ale wtrącanie się w wychowywanie mojego dziecka, ooo nie, to już za dużo. Zresztą proszę państwa, o czym my rozmawiamy, czy miesięczne dziecko można wychowywać? Czy miesięczne dziecko można zdziadostwić, rozpuścić (no chyba że w wannie z kwasem), sprawić, że będzie wyło złośliwie i rozmyślnie, nauczone że wszystko w ten sposób dostanie?
Nigdy nie lubiłam wściubiania nosa w nie swoje sprawy, to znaczy jak ktoś nieswój w moje sprawy go wtykał. Ale wtrącanie się w wychowywanie mojego dziecka, ooo nie, to już za dużo. Zresztą proszę państwa, o czym my rozmawiamy, czy miesięczne dziecko można wychowywać? Czy miesięczne dziecko można zdziadostwić, rozpuścić (no chyba że w wannie z kwasem), sprawić, że będzie wyło złośliwie i rozmyślnie, nauczone że wszystko w ten sposób dostanie?
wtorek, 28 lutego 2012
Dziel przez trzy czyli o szpitalu w którym rodziłam
Zanim zdecydowałam się w którym szpitalu będę rodzić, przejrzałam mnóstwo opinii w internecie, popytałam znajomych... I wychodzi na to, że opinie zawsze trzeba dzielić przez trzy. Zdecydowałam się na szpital w Świdniku z kilku względów:
-blisko
-małe obłożenie na porodówce, a więc mają czas dla pacjentki (akurat w dzień mojego porodu było ich łącznie siedem, jakiś pogrom, bo tak to były dni bez porodów, albo z jednym..)
-świetne opinie o położnych.
Ale co ja się nasłuchałam o lekarzach, że niefajni, że rzeźnicy, nawet życzenia dostałam typu "obyście obie wyszły z tego cało".... I czy się nie boję w tym szpitalu rodzić "bo ktoś kiedyś cośtam".
-blisko
-małe obłożenie na porodówce, a więc mają czas dla pacjentki (akurat w dzień mojego porodu było ich łącznie siedem, jakiś pogrom, bo tak to były dni bez porodów, albo z jednym..)
-świetne opinie o położnych.
Ale co ja się nasłuchałam o lekarzach, że niefajni, że rzeźnicy, nawet życzenia dostałam typu "obyście obie wyszły z tego cało".... I czy się nie boję w tym szpitalu rodzić "bo ktoś kiedyś cośtam".
niedziela, 26 lutego 2012
Dziadostwo
Nie ucz dziecka dziadostwa, odkładaj do łóżeczka, nie noś na rękach bo się przyzwyczai.
... najlepiej zostaw żeby się wyryczało na śmierć.
Rodzi się mała istota. Z ciemnego, ciepłego, ciasnego świata przenosi się na wielki świat pełen różnych dźwięków, oślepiających świateł, gdzie ciepło imitują ubranka i kocyki. Jedyne co kojarzy to głos i bicie serca matki, z którymi zaraz po narodzinach skojarzy również zapach i ciepło skóry oraz źródło mleka. Dziecko to jest zupełnie od matki zależne.
... najlepiej zostaw żeby się wyryczało na śmierć.
Rodzi się mała istota. Z ciemnego, ciepłego, ciasnego świata przenosi się na wielki świat pełen różnych dźwięków, oślepiających świateł, gdzie ciepło imitują ubranka i kocyki. Jedyne co kojarzy to głos i bicie serca matki, z którymi zaraz po narodzinach skojarzy również zapach i ciepło skóry oraz źródło mleka. Dziecko to jest zupełnie od matki zależne.
sobota, 15 października 2011
Wsparcie i 'wsparcie'
Dziś kilka słów o wspieraniu ciężanej. Otóż wspieranie dzieli się na dwie grupy. Na wspieranie i 'wspieranie'. To pierwsze to prawdziwa pomoc, to drugie, to przyobleczone w troskliwy uśmiech straszenie. I niestety więcej wokół mnie tego drugiego, niż pierwszego.
Ludzie straszą, "martwią się" jak sobie poradzę.. Wydawać by się mogło że macierzyństwo to pasmo udręk, problemów, i niczego więcej..
Ludzie straszą, "martwią się" jak sobie poradzę.. Wydawać by się mogło że macierzyństwo to pasmo udręk, problemów, i niczego więcej..
Subskrybuj:
Posty (Atom)




