Wbrew pozorom post nie będzie o tym, że najęliśmy opiekunkę dla Tosi.
To Tosia zamieniła się w opiekunkę :)
W sobotę byliśmy u znajomych, którym miesiąc temu urodziła się córeczka. Tosia wrzucała jej do kołyski pluszaki i bujała ją, i trzymała za stópkę.. No rozbrajający widok :)
A ja się napatrzyłam na śpiące maleństwo, takie tyci jak Tosia była i znowu, znowu wróciła do mnie myśl o drugim dziecku... :)
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
czwartek, 25 kwietnia 2013
Naj
Siedzę teraz z dzieckiem w piaskownicy pół dnia, lub obchodzę okolicę.
I wiecie co.
Tosia to niesamowicie mądre, pogodne, cudowne dziecko. Biega, gada, podnosi wszystko z ziemi i do buzi pcha, zrywa kwiatki i listki, ogląda się za dziećmi, psami, rowerami i autami. Śmiejąc się 'ucieka' mi by po kilku metrach wracać i podskakiwać przy moich nogach, że chce na ręce. Jak nie jest pewna, czy sobie poradzi z jakimś krawężnikiem czy górką, czeka na mnie i chwyta za rękę. Łopatką sypie mi piasek do butów.
I wiecie co.
Tosia to niesamowicie mądre, pogodne, cudowne dziecko. Biega, gada, podnosi wszystko z ziemi i do buzi pcha, zrywa kwiatki i listki, ogląda się za dziećmi, psami, rowerami i autami. Śmiejąc się 'ucieka' mi by po kilku metrach wracać i podskakiwać przy moich nogach, że chce na ręce. Jak nie jest pewna, czy sobie poradzi z jakimś krawężnikiem czy górką, czeka na mnie i chwyta za rękę. Łopatką sypie mi piasek do butów.
środa, 24 kwietnia 2013
Dazia
Wczoraj byliśmy na szczepieniu, meningokoki. Przy okazji dowiedziałam się, że niemieckie szczepienia różnią się na przykład tym od polskich, że tu Priorixem szczepi się dwa razy, raz po roku, a drugi raz koło 16 miesiąca. Więc został nam jeszcze jeden Infanrix, jeden Priorix i ospa. I spooookój na kilka lat!
Szczepienie samo w sobie oczywiście przepłakane, bo nadal nie lubimy lekarzy. ;) Potem z nadmiaru wrażeń spała 4 godziny, co poskutkowało spaniem nocnym o północy dopiero... Noc bardzo niespokojna. Ale bez gorączki ani żadnych innych przygód, więc zaliczam szczepienie do udanych. ;)
Dostaliśmy też w końcu niemiecką książeczkę zdrowia i książeczkę szczepień, mamy żółte papiery :P (bo obie mają żółte okładki).
A dziś rano Tosia pokazała paluszkiem na moje usta i powiedziała 'dazia', czyli buzia :) I już bardzo wyraźnie mówi 'chcę'. Rano mówi zawsze 'chcę cisiuś', ale tylko rano, w ciągu dnia raczej się bez słowa rzuca na wyżej wymienionego ;)
Szczepienie samo w sobie oczywiście przepłakane, bo nadal nie lubimy lekarzy. ;) Potem z nadmiaru wrażeń spała 4 godziny, co poskutkowało spaniem nocnym o północy dopiero... Noc bardzo niespokojna. Ale bez gorączki ani żadnych innych przygód, więc zaliczam szczepienie do udanych. ;)
Dostaliśmy też w końcu niemiecką książeczkę zdrowia i książeczkę szczepień, mamy żółte papiery :P (bo obie mają żółte okładki).
A dziś rano Tosia pokazała paluszkiem na moje usta i powiedziała 'dazia', czyli buzia :) I już bardzo wyraźnie mówi 'chcę'. Rano mówi zawsze 'chcę cisiuś', ale tylko rano, w ciągu dnia raczej się bez słowa rzuca na wyżej wymienionego ;)
wtorek, 23 kwietnia 2013
Do wanny. O '50 twarzach Grey'a'
Kiedyś byłam czytaczem namiętnym. W autobusach, na przystankach, przy jedzeniu, do spania, kąpieli, na kibelku, no wszędzie.
Z tej miłości do literatury poszłam, o ja głupia, na polonistykę.
Wiecie ile książek jest do przeczytania podczas jednego roku studiów na filologii polskiej? Z samej Historii Literatury Polskiej ponad sto. Plus minimum 40 do pracy rocznej. Plus lektury i artykuły na inne zajęcia. Gdyby to jeszcze o czytanie chodziło... Ale nieee, trzeba się było uczyć tego na pamięć. I to nie tyle treści książek, a wstępów, czyli suchych faktów, dat, pojęć. Po dwóch latach uznałam, że mam dość. Że polonistyka zabija moją miłość do książek. Paradoks, co nie? Lubię książki czytać, nie uczyć się ich na pamięć. Ale w sumie ja nie o tym miałam...
Z tej miłości do literatury poszłam, o ja głupia, na polonistykę.
Wiecie ile książek jest do przeczytania podczas jednego roku studiów na filologii polskiej? Z samej Historii Literatury Polskiej ponad sto. Plus minimum 40 do pracy rocznej. Plus lektury i artykuły na inne zajęcia. Gdyby to jeszcze o czytanie chodziło... Ale nieee, trzeba się było uczyć tego na pamięć. I to nie tyle treści książek, a wstępów, czyli suchych faktów, dat, pojęć. Po dwóch latach uznałam, że mam dość. Że polonistyka zabija moją miłość do książek. Paradoks, co nie? Lubię książki czytać, nie uczyć się ich na pamięć. Ale w sumie ja nie o tym miałam...
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
sobota, 20 kwietnia 2013
Plan dnia
Rano kotłujemy się po łóżku, to znaczy Tonia kotłuje a ja niemrawo usiłuję się wybudzić. Rzuca się na mnie, przynosi misia do karmienia - tak tak, misie też karmię piersią, taka ze mnie matka polka ;p, książeczki do oglądania, przytula się i gaaaaaada. Najczęściej mówi po swojemu jakieś trutututu tirlititi dzidzi baaa. A czasem zaskoczy coś w tej małej główce, i jak dziś, po nakarmieniu misia dziecko rzuca się na mnie (na pierś w zasadzie) z okrzykiem 'CE CISIŚ!'
Rytułał poranny jest stały, więc po wstaniu mała za rękę prowadzi mnie do łazienki, a potem jest kuchnia i śniadanie.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Wyjść z domu
Tak, tego nam było trzeba.
Ciepło. Słońce. Dużo świeżego powietrza. Śpiew ptaków.
Wyjść z domu. Pójść przed siebie. Usiąść na ciepłym piasku na placu zabaw.
Tosia odkrywa świat. Próbuje jeść piasek i gryźć patyki. Biega we wszystkie strony. Krzyczy i nawołuje. Zbiera kamienie, szyszki, żołędzie.
I jakby mi ktoś podmienił dziecko. Na dworze w ogóle nie chce piersi. Ma swoje picie w kubeczku. Zjada na spacerze na przykład banana. Jak wracamy do domu to pada nieprzytomna w pięć minut. Dużo więcej się śmieje, jest bardzo odważna - jak widzi inne dziecko to leeeeeci i nie patrzy na nic. :)
Ciepło. Słońce. Dużo świeżego powietrza. Śpiew ptaków.
Wyjść z domu. Pójść przed siebie. Usiąść na ciepłym piasku na placu zabaw.
Tosia odkrywa świat. Próbuje jeść piasek i gryźć patyki. Biega we wszystkie strony. Krzyczy i nawołuje. Zbiera kamienie, szyszki, żołędzie.
I jakby mi ktoś podmienił dziecko. Na dworze w ogóle nie chce piersi. Ma swoje picie w kubeczku. Zjada na spacerze na przykład banana. Jak wracamy do domu to pada nieprzytomna w pięć minut. Dużo więcej się śmieje, jest bardzo odważna - jak widzi inne dziecko to leeeeeci i nie patrzy na nic. :)
niedziela, 14 kwietnia 2013
Kilogram.
Wszystkie z was to znają. Walka o każdy kilogram...
ps wyniki badań mam bdb ;)
Jedne z was walczą, by było ich mniej, inne o więcej.
Ja jestem w tej drugiej grupie...
Od porodu do stycznia ciągle chudłam... Po porodzie licznik wskazywał 48, potem było 47, 46, 44.... w styczniu już tylko 41-42...
Miałam dietę ustawioną przez dietetyka, ale niemożliwą do wykonania przy małym, tak małym dziecku. Bo ta dieta oznacza pół dnia w kuchni na przygotowaniu jedzenia i drugie pół na jedzeniu. Stosuję jednak wiele zaleceń, na przykład to o domowych wypiekach. :P Dziś znów stanęłam na wadze, która pokazała 43,2. Osiągnęłam póki co jeden kilogram. Magiczny kilogram, mam nadzieję, pierwszy z conajmniej kilku. Marzy mi się powrót do 48. Bo tyle miałam przed ciążą.
Teraz... Wszystkie spodnie mi wiszą na tyłku, miałam w biodrach 92, teraz mam... 85 :/ Szczyciłam się fajnym tyłkiem, teraz nie mam czym się chwalić...
Na wiele kobiet karmienie nie działa odchudzająco. Na mnie oczywiście musiało trafić, że działa....
ps wyniki badań mam bdb ;)
sobota, 13 kwietnia 2013
Czternaście
Poważny wiek. Czternaście miesięcy...
Odkąd zaczęła chodzić, jej rozwój stał się jakby subtelniejszy, nie tak spektakularny ;).
Próbuje się wspinać.
Wszystko rozumie - na hasło spacer leci po buty, na hasło pielucha zwiewa gdzie pieprz rośnie, a jak rano mówię że idziemy siusiu to leci do łazienki i podaje mi papier :)
Pożegnaliśmy wózek, Tosia go szczerze nie znosi, więc spacery tylko tuptane w pobliżu domu.
Jedzenie po dorosłemu, jabłko w rękę, bułeczka samodzielnie, obiady też albo łyżeczką/ widelcem albo łapką. No i nauczyła się pić przez słomkę :)
Odkąd zaczęła chodzić, jej rozwój stał się jakby subtelniejszy, nie tak spektakularny ;).
Próbuje się wspinać.
Wszystko rozumie - na hasło spacer leci po buty, na hasło pielucha zwiewa gdzie pieprz rośnie, a jak rano mówię że idziemy siusiu to leci do łazienki i podaje mi papier :)
Pożegnaliśmy wózek, Tosia go szczerze nie znosi, więc spacery tylko tuptane w pobliżu domu.
Jedzenie po dorosłemu, jabłko w rękę, bułeczka samodzielnie, obiady też albo łyżeczką/ widelcem albo łapką. No i nauczyła się pić przez słomkę :)
piątek, 12 kwietnia 2013
Sukienka
Wiecie jak trudno robi się zdjęcia takim małym grzdylom? Tragicznie! Aparat nie nadąża ostrości łapać, ledwo nacisnę guzik a zamiast ładnej buzi na zdjęciu mam małą rękę na obiektywie... Tu widać jak szarżuje Tosia na widok aparatu :P
czwartek, 11 kwietnia 2013
O drugim...
Wokół mnie coraz więcej ciężarnych lub świeżo 'upieczonych' mam drugiego dziecka.
I we mnie czasem wzbiera chęć na drugie dziecko.
Ale jest tyle 'ale'...
Tosia taka mała.
Sami jesteśmy tu za granicą.
Musiałabym odstawić małą by zacząć brać leki...
To jeszcze nie czas. Tym niemniej myśl dojrzewa...
Pamiętacie? 40 tydzień... Echh.
I we mnie czasem wzbiera chęć na drugie dziecko.
Ale jest tyle 'ale'...
Tosia taka mała.
Sami jesteśmy tu za granicą.
Musiałabym odstawić małą by zacząć brać leki...
To jeszcze nie czas. Tym niemniej myśl dojrzewa...
Pamiętacie? 40 tydzień... Echh.
Samodzielność
Jako zakąska różyczki brokuła i chlebek chrupki. Danie główne to kasza z jajkiem sadzonym i brokułem. :-)
środa, 10 kwietnia 2013
W końcu!
Tak! W końcu glizda załapała i pije przez słomkę!
Od grudnia próbowałam. Ale nie na siłę, podsuwałam kubeczek, pokazywałam jak i dawałam jej. Aż do dziś gryzła słomki i śmiała się tylko. A dziś pociągnęła i pije :) Tak jej się spodobało, że wypiła cały kubeczek barszczu :)
wtorek, 9 kwietnia 2013
Sekretna wiadomość od Tosi
FXFJKJKHYG h hgg hggggggggggggggggggggggggggggg
FFHVYkXjhg4
Zrozumiano? :P
FFHVYkXjhg4
Zrozumiano? :P
Pleśniawka po niemiecku
No i jednak miałam rację. To pleśniawka i na dodatek Tonia przeniosła ją sobie na wargi sromowe. Więc mamy drożdżaki wszędzie. :/
Na pleśniawkę w buzi gencjana (bo zdziałała dużo i z całej buzi zeszło, został tylko oporny język) i jakiś żel grzybobójczy specjalny. Pani się nawet nie zająknęła o Aphtinie więc to chyba prawda, że w UE zakazali.
Na pleśniawkę na pupie też gencjana i maść z clotrimazolem.
Tosia robi furorę gdziekolwiek się pojawi, wszyscy piszczą ' o jaka słodka' (oczywiście po niemiecku :P). W poczekalni zaczepiała wszystkich - dzieci i dorosłych, rozdawała zabawki i uśmiechy. Tylko na widok pani doktor w tył zwrot i ryk.. Nie mam pojęcia skąd u niej taki strach przed lekarzami, bywa rzadko, na krótko i bez jakichś bolesnych zabiegów...
Na pleśniawkę w buzi gencjana (bo zdziałała dużo i z całej buzi zeszło, został tylko oporny język) i jakiś żel grzybobójczy specjalny. Pani się nawet nie zająknęła o Aphtinie więc to chyba prawda, że w UE zakazali.
Na pleśniawkę na pupie też gencjana i maść z clotrimazolem.
Tosia robi furorę gdziekolwiek się pojawi, wszyscy piszczą ' o jaka słodka' (oczywiście po niemiecku :P). W poczekalni zaczepiała wszystkich - dzieci i dorosłych, rozdawała zabawki i uśmiechy. Tylko na widok pani doktor w tył zwrot i ryk.. Nie mam pojęcia skąd u niej taki strach przed lekarzami, bywa rzadko, na krótko i bez jakichś bolesnych zabiegów...
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Wiosenny spacer :-)
Krótkie te tuptane spacery bo póki co po pół godziny mała chce na ręce, ale jakie ciekawe! Bo i rozdeptaną gumę do żucia trzeba podnieść i wymyślić czy jak się wejdzie na studzienkę to się spadnie czy nie, ptaszki baraszkowały w krzakach i piesek biegł i dzieci ze szkoły wracały, i krawężnik trzeba jakoś pokonać, i wózek pchać i nieść piłeczki jednocześnie...
Nuda
Tak porządnie Tonia chodzi z 3 tygodnie.
I już jej się to nudzi....
Pokonywanie powierzchni płaskich to banał.
Teraz przez cały dzień słucham gniewnych pomruków, jęków, stęków i krzyków. Bo Tosia próbuje wejść na krzesło, na ławę, zejść z bujaka-dinozaura lub na niego wejść, wejść do pustej wanny lub pralki.
Póki co ta sztuka udaje jej się tylko z dinozaurem. A efekty dźwiękowe przy tym są głooośne...
I już jej się to nudzi....
Pokonywanie powierzchni płaskich to banał.
Teraz przez cały dzień słucham gniewnych pomruków, jęków, stęków i krzyków. Bo Tosia próbuje wejść na krzesło, na ławę, zejść z bujaka-dinozaura lub na niego wejść, wejść do pustej wanny lub pralki.
Póki co ta sztuka udaje jej się tylko z dinozaurem. A efekty dźwiękowe przy tym są głooośne...
niedziela, 7 kwietnia 2013
Basen numer 3
Dziś już Tonia nie płakała, bawiła się, śmiała, nawet pozwoliła się w wodzie wziąć na ręce instruktorce! Mąż zapisał małą na cały semestr zajęć, bo teraz była zapisana na 5 zajęć próbnych, ale widać, że jej się podoba tam.
Wróciła do domu, wlazła do wózka z wczorajszego posta i dawaj matka wozić dziecko po domu ;p.
Wróciła do domu, wlazła do wózka z wczorajszego posta i dawaj matka wozić dziecko po domu ;p.
sobota, 6 kwietnia 2013
Bo jak się wozić to z klasą ;)
Matka pokazuje dziecku różne głupoty i potem ma - dziecko domaga się noszenia w koszu na zabawki lub wożenia takim wózeczkiem. A matki kręgosłup protestuje ;D
piątek, 5 kwietnia 2013
Wieści.
Dzisiejsze poranne ważenie golasa wykazało 9300, co jest bardziej prawdopodobne niż przewdczorajsze 8500... tak to jest jak się waży na zwykłej wadze... Na niemowlęcą Tosia ma uczulenie odkąd skończyła 10 miesięcy. No nie da się położyć za nic, ani posadzić na niej. Cóż, waga poczeka na drugie dziecko ;)
I wiecie, tak przeżywa Tonia etap nauki wspinania się na krzesła, że robi to we śnie, ręce w górze, nogami przebiera i się złości przez sen :D
A ja dziękuję producentowi Nasivinu bo tylko dzięki niemu pospałam cokolwiek w nocy. Nienawidzę kataru :(
U Tosi w buzi już tylko ciut zmian, gencjana działa cuda, pupa też już się zasusza ładnie, mam nadzieję, że do niedzieli zejdzie wszystko i nie ominie małej basen, bo i tak z powodu świąt była przerwa.
Wiecie, tutaj śniegu nie ma, jak w Polsce, ale jest zimny i bardzo nieprzyjemny wiatr, przez który Tosi się trudno oddycha na dworze. Niech już się zrobi ładnie ciepło, to będziemy mogły na długie spacery nad zalew chodzić, piknikować i na placu zabaw zalegać! Tosi się bardzo spodobała karuzela, nie chciała z niej zejść ostatnio ;)
I wiecie, tak przeżywa Tonia etap nauki wspinania się na krzesła, że robi to we śnie, ręce w górze, nogami przebiera i się złości przez sen :D
A ja dziękuję producentowi Nasivinu bo tylko dzięki niemu pospałam cokolwiek w nocy. Nienawidzę kataru :(
U Tosi w buzi już tylko ciut zmian, gencjana działa cuda, pupa też już się zasusza ładnie, mam nadzieję, że do niedzieli zejdzie wszystko i nie ominie małej basen, bo i tak z powodu świąt była przerwa.
Wiecie, tutaj śniegu nie ma, jak w Polsce, ale jest zimny i bardzo nieprzyjemny wiatr, przez który Tosi się trudno oddycha na dworze. Niech już się zrobi ładnie ciepło, to będziemy mogły na długie spacery nad zalew chodzić, piknikować i na placu zabaw zalegać! Tosi się bardzo spodobała karuzela, nie chciała z niej zejść ostatnio ;)
czwartek, 4 kwietnia 2013
Jaka mać taka nać ;D
*body i spodenki Zezuzulla
PS. A widzicie co tam stoi obok maszyny? To mój własny nowiutki nieśmigany jeszcze owerlok ^^
Złapał katar czarownicę..
Ble. Nienawidzę kataru. Wczoraj mnie za nos chwycił i ani myśli odpuszczać.
Wiosno przyłaź bo Tosi kurtka zimowa już jest za ciasna!
Wirus z buzi zaczyna odpuszczać, za to uczuliły małą pieluchy Pampers Easy Ups lub zasypka babydream, pupa wiśniowa :( Od wczoraj inne pieluchy i zasypka i o niebo lepiej jest..
Katar mi zamula mózg więc weny na pisanie brak...
Tosia na hasło 'spacer' leci po kurtkę do garderoby i z bucikami idzie pod drzwi.
Zważyć jej nie idzie bo wyniki różnią się nawet o kilogram, taka jest ruchliwa. Wczoraj mi pokazało 8500 co znaczyło że schudła, dziś 9500, co by znaczyło, że jednak przybrała. Może prawda leży pośrodku?
Znowu ma fazę na musy owocowe w torebeczkach. No i bułki to podstawa diety.
Wierzyć mi się nie chce, że za parę dni będzie już miała czternaście miesięcy...
A przy okazji mojego katar Tosia nauczyła się udawać, że dmucha nos w chusteczkę (sapie w nią noskiem) i mówi 'a ciu' (apsik) jak psikam ;)
A przy okazji mojego katar Tosia nauczyła się udawać, że dmucha nos w chusteczkę (sapie w nią noskiem) i mówi 'a ciu' (apsik) jak psikam ;)
wtorek, 2 kwietnia 2013
Dźwięki natury
Buuuuuu - muu czyli krowa
pfrr czyli pierdzioch ustami- czyli świnkowe 'chrum chrum' po Tosiowemu
e e e e - beee czyli owca ;D
To najnowsze 'słowa' Tosi. ;D
pfrr czyli pierdzioch ustami- czyli świnkowe 'chrum chrum' po Tosiowemu
e e e e - beee czyli owca ;D
To najnowsze 'słowa' Tosi. ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)












