Kieeedyś czytałam o tym u ambiguity. High Need Baby, jakby wam to powiedzieć... To jest właśnie moja Antosia. To jest dziecko o dużych potrzebach. Dziecko na początku non stop 'wiszące' na piersi. Dziecko domagające się kontaktu fizycznego w dzień i w nocy, również przez sen. To dziecko które nie zaśnie samo, nawet bardzo bardzo zmęczone. To dziecko, które obudzi się po najdalej pół godziny od przerwania tego kontaktu. To dziecko, które samo umie i chce zabawić się bardzo krótko, natychmiast szuka opiekuna. A najlepszą zabawą jest podszczypywanie (tzn ćwiczenie chwytu szczypcowego :P), miętolenie, ślinienie i obgryzanie dowolnie dorwanej części ciała osoby towarzyszącej. Matki najlepiej. To dziecko non stop wpatrzone w matkę. Dziecko non stop jej szukające. Dziecko non stop na rękach. Dziecko głośno i dobitnie informujące o swoich dużych potrzebach.
Jak się żyje z takim dzieckiem? Niełatwo ale z poczuciem... Jakby to nazwać dobrze? Z poczuciem że jednak jest ktoś, dla kogo beze mnie świat przestaje się kręcić...
Wszyscy postronni dziwią się, jaka ona spokojna, jaka pogodna. Bo jest taka, jeśli jest na rękach lub w jakikolwiek inny sposób w bliskim kontakcie. Spróbujcie iść siku... To zobaczycie, jaka ona spokojna :D :D :D





Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńhah mój był taki sam. wyrósł chyba ale z drugiej strony my nadal KP i nadal razem śpimy (nie ma to jak 2mx2m łóżko :-p)
Usuńfajna pointa :-D
Jestem dla Ciebie pełna podziwu, ja bym chyba oszalała, jeszcze mając dwójkę takich HNB :)
OdpowiedzUsuńEchh jakbym o moim Wojtku czytała :P
OdpowiedzUsuńCholera! U nas były takie dni, pamiętam że Lenula spać nie mogła i jęcząca była. Nauczyłam ją i za każdym razem jak muszę wyjść do wc to do niej mówię teraz staje pod drzwiami i gadamy sobie zazwyczaj Córula się złości...
OdpowiedzUsuńI chusty też nie cierpiała!
To współczuje dużej ilości zajęć i zazdroszczę tego uczucia :-)
OdpowiedzUsuńMoje Królewny dokładnie na odwrót mają ;-)
Pozdrawiam
kurcze nie wiedziałam że jest definicja na Adasia :-). Okazuje się że jest - on do teraz tak ma że nawet jak pije wodę to musi kogoś miętolić, jak usypia to trzyma rękę w moich włosach i się tak bawi, sam w pokoju też nie lubi być.
OdpowiedzUsuńMojej kuzynki córeczka też taka jest :)
OdpowiedzUsuńWystarczy, że mama idzie do łazienki i córka nie widzi jej przez 5 sekund - ryk na maxa! Mama w polu widzenia - spokój i cisza :)
Mam nadzieję, że Gabi będzie dla mnie bardziej wyrozumiała i pozwoli na codzienną toaletę ;)
Pięknie to napisałaś :-)) cudna jest wasza Córcia!!!
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że Tosia nie urodziła się jakieś 40 lat temu bo nie byłoby jej dobrze w tamtych czasach gdzie cyc tylko co 3 godziny i metoda "na wypłakanie".
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że Tosia ma taką mamę jaką ma :)
Mam tak samo, ale chyba jednak skłaniam się ku opcji wyuczenia tego u dziecka. :P
OdpowiedzUsuńZnam to :/ Jednak po takich 6-ciu latach patrzę na to troszkę inaczej ;)
OdpowiedzUsuń:D ale przyznasz ze jest taka urocza że wszystkie "wybryki" natychmiast jej zapominasz. ;)
OdpowiedzUsuńJakbym o mojej Bogusi czytała! Nadal dużo bliskości potrzebuje, ale już nie budzi się tak szybko, jak ja z łóżka wychodzę.
OdpowiedzUsuń