Najdłuższe jak dotąd zdanie złożone przez Tosię brzmi:
Nie ma fitki tata wies?
Kto zgadnie? :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tosia mówi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tosia mówi. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 czerwca 2014
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Tosia nawija
Oj nawija, od rana do wieczora. Rano budzi mnie 'Mama nie pi, tań'. Potem na mojej głowie ląduje książka wraz z kategorycznym 'esce citać'. W życiu nie sądziłam, że będę mieć dość książek, ale tak, dziecko moje katuje mnie od rana do wieczora, chodzi za mną z książkami i woła 'esce citać'. Dziś do spania musiałam jej 70 stron Muminków przeczytać zanim padła, co mi się zdawało, że już śpi i zawieszałam głos, zdecydowany mały głosik mówił 'esce' :)
Tosia mówi coraz więcej, coraz więcej powtarza, słowa pojawiają się nagle, nowe, codziennie kilka, aż nie nadążam notować.
Oczywiście jak to z dwulatkiem bywa, królują 'chcę' i 'nie chcę'. ;) Ale komunikacja jest coraz lepsza, można już z Tosią pogadać. ;) Nauczyła się wołać o pomoc ('mołuż' to brzmi obecnie w jej wykonaniu), umie już zawołać, że chce jej się siusiu lub kupkę, choć jeszcze często zbiorowo woła 'pupa'.
Ciekawe jest to, że nowe nazwy zwierząt uczy się po nazwie, nie po wydawanym przez nie dźwięku. Tygrys to jest tyglys, żyrafa to yłafa, pingwin to jest minmin. Ale wszystkie zwierzaki, których się nauczyła wcześniej jako dźwięki, nadal nimi zostają. Małpka to jest u-u (choć umie powiedzieć makak), kot to nadal miau, pies hau hau i tak dalej.
Z każdym dniem mówi wyraźniej, jeszcze niedawno bardzo często s, ś, ż, cz, sz, ź, na końcu słowa wymawiała jak f - było momuf jako pomóż, mof jako nos, paf jako spać i patrz (teraz jest pać jako spać i pats jako patrz). Choć i tak dla osoby postronnej jest to język nadal mało zrozumiały. :)
Ciągle mnie czymś zaskakuje, tak jak jednego dnia rano przyszła z książką i jeszcze zanim cokolwiek powiedziałam, spytała 'klaly, tak?' Bo codziennie mówię to samo, że muszę tylko poszukać okularów. ;)
Cieszy mnie bardzo, że tak ruszyła z mową, bo to ważne. Choć nie ukrywam, że czasem marzę o chwili ciszy. ;) Tym bardziej, że wraz z mową wszedł jej tryb 'repeat' i większość tego co mówi powtarza po n razy. 'esce citać esce citać esce citać esce citać esce citać'...
Tosia mówi coraz więcej, coraz więcej powtarza, słowa pojawiają się nagle, nowe, codziennie kilka, aż nie nadążam notować.
Oczywiście jak to z dwulatkiem bywa, królują 'chcę' i 'nie chcę'. ;) Ale komunikacja jest coraz lepsza, można już z Tosią pogadać. ;) Nauczyła się wołać o pomoc ('mołuż' to brzmi obecnie w jej wykonaniu), umie już zawołać, że chce jej się siusiu lub kupkę, choć jeszcze często zbiorowo woła 'pupa'.
Ciekawe jest to, że nowe nazwy zwierząt uczy się po nazwie, nie po wydawanym przez nie dźwięku. Tygrys to jest tyglys, żyrafa to yłafa, pingwin to jest minmin. Ale wszystkie zwierzaki, których się nauczyła wcześniej jako dźwięki, nadal nimi zostają. Małpka to jest u-u (choć umie powiedzieć makak), kot to nadal miau, pies hau hau i tak dalej.
Z każdym dniem mówi wyraźniej, jeszcze niedawno bardzo często s, ś, ż, cz, sz, ź, na końcu słowa wymawiała jak f - było momuf jako pomóż, mof jako nos, paf jako spać i patrz (teraz jest pać jako spać i pats jako patrz). Choć i tak dla osoby postronnej jest to język nadal mało zrozumiały. :)
Ciągle mnie czymś zaskakuje, tak jak jednego dnia rano przyszła z książką i jeszcze zanim cokolwiek powiedziałam, spytała 'klaly, tak?' Bo codziennie mówię to samo, że muszę tylko poszukać okularów. ;)
Cieszy mnie bardzo, że tak ruszyła z mową, bo to ważne. Choć nie ukrywam, że czasem marzę o chwili ciszy. ;) Tym bardziej, że wraz z mową wszedł jej tryb 'repeat' i większość tego co mówi powtarza po n razy. 'esce citać esce citać esce citać esce citać esce citać'...
czwartek, 30 stycznia 2014
Mowa trawa
Nie. Yhy. Tam. Tu. To. Mama. Tata. Pupa. Miau. Hau.
Tak mniej więcej wygląda podstawowy słownik Tosi obecnie.
No, czasem jeszcze 'picie'. I odgłosy zwierząt.
Poziom mojej frustracji tematem rośnie wraz z ilością komunikatów i możliwości które stoją za 'to' lub 'tam'.
Powodów może być kilka.
Pierwszy - chcąc nie chcąc Tonia jest dwujęzyczna. Mówimy do niej po polsku, ale na placu zabaw, w sklepach itd słyszy język niemiecki. Nikt od niej nie wymaga mówienia po niemiecku, ale i tak w jakiś sposób go chłonie. To może powodować opóźnienie rozwoju mowy.
Drugi - problemy z aparatem mowy. Kto wie, może problemy z motoryką dużą jakie miała jako 7-9 miesięczne niemowlę mają przełożenie na obecny stan rzeczy? Może coś z napięciem mięśniowym? Może fakt, że długo była tylko na piersi i nie chciała przeżuwać i gryźć?
Trzeci - kompocik na stole. My ją mimo wszystko w większości przypadków doskonale rozumiemy. I nie przemawia do mnie robienie z siebie idioty i stresowanie dziecka, że go nie rozumiemy. Bo wyobraźcie sobie, że idziecie na przykład do pracy, mówicie coś do szefa a on na to 'nie rozumiem, nie wiem o co ci chodzi' i tak w kółko. Czy skłoniłoby was to do większej pracy nad swoją mową? Czy raczej wkurzyło, sfrustrowało doszczętnie?
Przy kolejnej wizycie w PL wybieramy się z małą do logopedy. Szczerze nie mogę się doczekać.
I tak tak tak wiem, ma czas bla bla bla.
Tak mniej więcej wygląda podstawowy słownik Tosi obecnie.
No, czasem jeszcze 'picie'. I odgłosy zwierząt.
Poziom mojej frustracji tematem rośnie wraz z ilością komunikatów i możliwości które stoją za 'to' lub 'tam'.
Powodów może być kilka.
Pierwszy - chcąc nie chcąc Tonia jest dwujęzyczna. Mówimy do niej po polsku, ale na placu zabaw, w sklepach itd słyszy język niemiecki. Nikt od niej nie wymaga mówienia po niemiecku, ale i tak w jakiś sposób go chłonie. To może powodować opóźnienie rozwoju mowy.
Drugi - problemy z aparatem mowy. Kto wie, może problemy z motoryką dużą jakie miała jako 7-9 miesięczne niemowlę mają przełożenie na obecny stan rzeczy? Może coś z napięciem mięśniowym? Może fakt, że długo była tylko na piersi i nie chciała przeżuwać i gryźć?
Trzeci - kompocik na stole. My ją mimo wszystko w większości przypadków doskonale rozumiemy. I nie przemawia do mnie robienie z siebie idioty i stresowanie dziecka, że go nie rozumiemy. Bo wyobraźcie sobie, że idziecie na przykład do pracy, mówicie coś do szefa a on na to 'nie rozumiem, nie wiem o co ci chodzi' i tak w kółko. Czy skłoniłoby was to do większej pracy nad swoją mową? Czy raczej wkurzyło, sfrustrowało doszczętnie?
Przy kolejnej wizycie w PL wybieramy się z małą do logopedy. Szczerze nie mogę się doczekać.
I tak tak tak wiem, ma czas bla bla bla.
środa, 29 stycznia 2014
Sama prawda. Niespełna dwa lata po.
Mama! Mama! Mama! Tań! Mama! Mama! Choć! Tań! Mama! Tam! Tata tu. Dzie. Nie ma. Mama! Miau!
Tak Tosiu już wstaję jużjużjużżżżż. Tak, idę już. No idę. Tak, taty nie ma, tata w pracy jest. Tak, kotek przyszedł. Już wstaję.
__________________________________
(T. wierci się, ręka co chwilę w majtach)
Chce ci się siusiu?
Nie
A kupkę ci się chce?
Nie
.... (Minuta później, dźwięk wodospadu rozbijającego się o stromy brzeg paneli)
Mama, pupa! (płacz)
Siusiu zrobiłaś?
Yhyyy
____________________________________
Ałun! Ałun! Choć! Miau!
(płacz)
Mama! Miau!
Kotek coś ci zrobił?
Nie. Miau. Tu.
Chcesz żeby kotek tu przyszedł?
Yhy.
Ale kotki tak na zawołanie nie przychodzą.
Miau! (płacz)
_______________________________________
(z ręką w moim dekolcie)
Cycuś!
Chciałabyś, żeby mama miała mleczko?
Yhy
Ale wiesz, że mleczko pojawi się w cycusiu znowu dopiero jak będzie drugi dzidziuś?
Dzidzia!
Chciałabyś żeby w domu był mały dzidziuś?
Yhy
Bo wtedy byłoby znowu mleczko?
Cycuś!
A będziesz się bawić z dzidziusiem?
Nie. Miau. ( tłum. Nie, będę się bawić z kotkiem)
___________________________________________
Jak masz na imię?
Mama.
Masz na imię mama?
Tata!
Masz na imię tata?
Miau!
Masz na imię kotek?
(śmiech) nieeeee
To jak masz na imię?
Mama. (i tak w kółko)
___________________________________________________
Niedługo będziesz mieć drugie urodzinki, wiesz?
Yhy (pokazuje dwa paluszki, no stara się pokazać dwa paluszki)
I będzie tort
Yhy. Mama!
Tak, mama upiecze tort. I będą goście. Kogo zaprosimy?
Mama! Tata! Miau!
Tak, mama, tata i kotek będą na pewno. Kogo jeszcze?
Uła!
Wuja Łukasza zaprosimy?
Yhy
A ciocię Iwonę i Dawidka zaprosimy?
Yhy!
I będziesz dmuchać świeczki na torcie?
Yhy. (tu odgłos dmuchania)
Tak mocno będziesz dmuchać?
Yhy. (znowu dmucha)
I będziemy śpiewać Sto lat (tu następuje moja wokalna prezentacja)
Oa, oa, oa. Nee. Mama!
Mama tylko będzie śpiewać?
Yhy.
A co byś chciała dostać na urodziny?
To (pokazuje palcem na aukcję szlafroka z Myszką Minnie którą właśnie dla niej licytowałam)
A lubisz Myszkę Minnie?
Nie.
;)
Tak Tosiu już wstaję jużjużjużżżżż. Tak, idę już. No idę. Tak, taty nie ma, tata w pracy jest. Tak, kotek przyszedł. Już wstaję.
__________________________________
(T. wierci się, ręka co chwilę w majtach)
Chce ci się siusiu?
Nie
A kupkę ci się chce?
Nie
.... (Minuta później, dźwięk wodospadu rozbijającego się o stromy brzeg paneli)
Mama, pupa! (płacz)
Siusiu zrobiłaś?
Yhyyy
____________________________________
Ałun! Ałun! Choć! Miau!
(płacz)
Mama! Miau!
Kotek coś ci zrobił?
Nie. Miau. Tu.
Chcesz żeby kotek tu przyszedł?
Yhy.
Ale kotki tak na zawołanie nie przychodzą.
Miau! (płacz)
_______________________________________
(z ręką w moim dekolcie)
Cycuś!
Chciałabyś, żeby mama miała mleczko?
Yhy
Ale wiesz, że mleczko pojawi się w cycusiu znowu dopiero jak będzie drugi dzidziuś?
Dzidzia!
Chciałabyś żeby w domu był mały dzidziuś?
Yhy
Bo wtedy byłoby znowu mleczko?
Cycuś!
A będziesz się bawić z dzidziusiem?
Nie. Miau. ( tłum. Nie, będę się bawić z kotkiem)
___________________________________________
Jak masz na imię?
Mama.
Masz na imię mama?
Tata!
Masz na imię tata?
Miau!
Masz na imię kotek?
(śmiech) nieeeee
To jak masz na imię?
Mama. (i tak w kółko)
___________________________________________________
Niedługo będziesz mieć drugie urodzinki, wiesz?
Yhy (pokazuje dwa paluszki, no stara się pokazać dwa paluszki)
I będzie tort
Yhy. Mama!
Tak, mama upiecze tort. I będą goście. Kogo zaprosimy?
Mama! Tata! Miau!
Tak, mama, tata i kotek będą na pewno. Kogo jeszcze?
Uła!
Wuja Łukasza zaprosimy?
Yhy
A ciocię Iwonę i Dawidka zaprosimy?
Yhy!
I będziesz dmuchać świeczki na torcie?
Yhy. (tu odgłos dmuchania)
Tak mocno będziesz dmuchać?
Yhy. (znowu dmucha)
I będziemy śpiewać Sto lat (tu następuje moja wokalna prezentacja)
Oa, oa, oa. Nee. Mama!
Mama tylko będzie śpiewać?
Yhy.
A co byś chciała dostać na urodziny?
To (pokazuje palcem na aukcję szlafroka z Myszką Minnie którą właśnie dla niej licytowałam)
A lubisz Myszkę Minnie?
Nie.
;)
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Migawki z komunikacji i codziennego życia
***
Usiadłam na kanapie na jakimś Tosi zwierzątku plastikowym.
Tosia odpycha mnie i mówi
- Mama, pupa! Pupa!
czyli elegancko 'suń tyłek matka'
***
Oglądamy książeczki. Jest rodzina zwierzątek. Opowiadamy, że jest mama, tata i są dzieci.
Tosia mówi: Mama (pokazuje na mnie), tata (pokazuje na tatę) i pokazuje na siebie 'ja'
***
Lepimy z Bubbera. Wykrawamy foremkami kształty.
Tosia pokazuje na gwiazdkę
'Gadka! gadka!'
Usiadłam na kanapie na jakimś Tosi zwierzątku plastikowym.
Tosia odpycha mnie i mówi
- Mama, pupa! Pupa!
czyli elegancko 'suń tyłek matka'
***
Oglądamy książeczki. Jest rodzina zwierzątek. Opowiadamy, że jest mama, tata i są dzieci.
Tosia mówi: Mama (pokazuje na mnie), tata (pokazuje na tatę) i pokazuje na siebie 'ja'
***
Lepimy z Bubbera. Wykrawamy foremkami kształty.
Tosia pokazuje na gwiazdkę
'Gadka! gadka!'
piątek, 13 grudnia 2013
22
Samodzielna. Tym słowem można idealnie podsumować ostatni miesiąc.
Sama się ubiera, a przynajmniej próbuje. Z tej okazji chadza czasem w trzech parach spodni i dwóch bluzkach, jak wpadnie w szał ćwiczeń. W dwóch czapkach. Albo w jednej mojej jednej swojej skarpetce. Albo w butach założonych prawy na lewą nogę a lewy na prawą.
Chce chodzić w majtkach. Więc mamy 12 par gacioszków, w przerażającej większości z My Little Pony. Chęć ta niekoniecznie idzie w parze z chęcią załapania o co chodzi z tym wołaniem siusiu. ;) Więc mama szmatę w pogotowiu ma i wyciera. No i nocnik jest dla maluchów. Wszelkie sukcesy w temacie to zasługa dorosłej toalety i całego obrzędu z papierem toaletowym, spłukiwaniem i myciem rąk. I 'Nocnika nad nocnikami'. Ale ma też dni kiedy przynosi pieluchę i ja to szanuję, nie namawiam do niczego.
Umie pokazywać 'my jesteśmy krasnoludki' i robi 'idzie kominiarz'. Lubi 'kaczuszki' ale umie póki co pokazywać tylko skrzydełka ;D
Umie posługiwać się nożyczkami, głównie oburącz, ale zdarza jej się już jedną ręką nimi operować.
Mówi nadal po swojemu głównie. Chodzi po domu i woła 'hu hu ha ha'. Albo 'mama tata mata mama tata mama? tata? mama tata' ;) Rano radośnie przychodzi i ładując ręce w mój dekolt woła 'ciciuś' i się przytula. A potem następuje bezlitosne 'mama tań! oć oć'.
Lubi rysować, stemplować, malować, ciąć, Lubi naklejki. Zaczęła się interesować książeczkami, którymi gardziła, na przykład serią 'Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham' lub serią o Bincie, Babo i Lalo. Lubi się kąpać i chlapać przy tym niemiłosiernie. Lubi zęby myć ale tylko pastą Weledy. Raz kupiłam w dobrej wierze Laverę, to odpadła w przedbiegach, bo jak pasta czerwona?? i owocowa? Mama miętową białą pastę dawaj a nie to coś. Lubi przesypywać i przelewać z kubeczka do kubeczka. Lubi kakao i kluski wszelakie.
Taki jest ten nasz dwudziestodwumiesięczniak mały. Mały-duży, bo to już coraz bardziej widać, że to taki zminiaturyzowany dorosły człowiek jest. Choć czasem jeszcze taaki dzidziuś... :)
Sama się ubiera, a przynajmniej próbuje. Z tej okazji chadza czasem w trzech parach spodni i dwóch bluzkach, jak wpadnie w szał ćwiczeń. W dwóch czapkach. Albo w jednej mojej jednej swojej skarpetce. Albo w butach założonych prawy na lewą nogę a lewy na prawą.
Chce chodzić w majtkach. Więc mamy 12 par gacioszków, w przerażającej większości z My Little Pony. Chęć ta niekoniecznie idzie w parze z chęcią załapania o co chodzi z tym wołaniem siusiu. ;) Więc mama szmatę w pogotowiu ma i wyciera. No i nocnik jest dla maluchów. Wszelkie sukcesy w temacie to zasługa dorosłej toalety i całego obrzędu z papierem toaletowym, spłukiwaniem i myciem rąk. I 'Nocnika nad nocnikami'. Ale ma też dni kiedy przynosi pieluchę i ja to szanuję, nie namawiam do niczego.
Umie pokazywać 'my jesteśmy krasnoludki' i robi 'idzie kominiarz'. Lubi 'kaczuszki' ale umie póki co pokazywać tylko skrzydełka ;D
Umie posługiwać się nożyczkami, głównie oburącz, ale zdarza jej się już jedną ręką nimi operować.
Mówi nadal po swojemu głównie. Chodzi po domu i woła 'hu hu ha ha'. Albo 'mama tata mata mama tata mama? tata? mama tata' ;) Rano radośnie przychodzi i ładując ręce w mój dekolt woła 'ciciuś' i się przytula. A potem następuje bezlitosne 'mama tań! oć oć'.
Lubi rysować, stemplować, malować, ciąć, Lubi naklejki. Zaczęła się interesować książeczkami, którymi gardziła, na przykład serią 'Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham' lub serią o Bincie, Babo i Lalo. Lubi się kąpać i chlapać przy tym niemiłosiernie. Lubi zęby myć ale tylko pastą Weledy. Raz kupiłam w dobrej wierze Laverę, to odpadła w przedbiegach, bo jak pasta czerwona?? i owocowa? Mama miętową białą pastę dawaj a nie to coś. Lubi przesypywać i przelewać z kubeczka do kubeczka. Lubi kakao i kluski wszelakie.
Taki jest ten nasz dwudziestodwumiesięczniak mały. Mały-duży, bo to już coraz bardziej widać, że to taki zminiaturyzowany dorosły człowiek jest. Choć czasem jeszcze taaki dzidziuś... :)
środa, 4 grudnia 2013
Du, du, du czyli Zweisprachigkeit
Tosia nie pójdzie do przedszkola teraz. Nie pójdzie też za rok.
Dzięki Eli i Faustynie, które prowadzą blogi o dwujęzyczności i temat mają przerobiony w teorii i praktyce, podjęliśmy z mężem taką decyzję.
Dzięki Eli i Faustynie, które prowadzą blogi o dwujęzyczności i temat mają przerobiony w teorii i praktyce, podjęliśmy z mężem taką decyzję.
wtorek, 19 listopada 2013
Lepiej nie pytaj
Przyszła Tosia się przytulić. Mówię Tosi 'kocham cię'. Przytula się bardziej.
Pytam się Tosi czy kocha mamę.
'Neeeee'.
Cóż ;)
sobota, 9 listopada 2013
O empatii i innych takich
Tosia nadal nie mówi za wiele. No, słowo 'nie' ma opanowane do perfekcji. I tata. I ciocia. I chcę. I jeszcze. A tak to nadal palec wskazujący i ciaganie po domu za rękę. Jak dorwie telefon lub domofon, to gada po swojemu jak najęta. Najbardziej wyraźnie gada we śnie lub wybudzając się. A to znaczy, że kompocik na stole jest... ;) Nic, jak do skończenia 2rż nic się nie ruszy, to odwiedzimy logopedę, by się upewnić, że to kompocik.
wtorek, 22 października 2013
Samostanowienie
Chcesz kakao na śniadanie? Neee
Chcesz iść na nocnik? Neee
Założymy pieluszkę? Neee
Zjesz banana? Neee
Chodź się przebrać. Neee
i tak od otwarcia oczu do zaśnięcia. ;)
Chcesz iść na nocnik? Neee
Założymy pieluszkę? Neee
Zjesz banana? Neee
Chodź się przebrać. Neee
i tak od otwarcia oczu do zaśnięcia. ;)
poniedziałek, 21 października 2013
Komunikacja
Tosia się zmienia. Znowu. Widzę, jak zwiększa się jej samoświadomość, jak polepsza się skuteczna komunikacja potrzeb. I komunikacja w ogóle.
Już pisałam na FB, ale i tu przytoczę przykłady.
Wczoraj popołudniu maluda zaprowadziła mnie do sypialni, położyła się na swoim łóżeczku. Przykryła kołderką, wtuliła we mnie plecami i szybko zasnęła. Wiecie co by się działo jeszcze miesiąc temu w sytuacji popołudniowego zmęczenia? Płacz, pokładanie, wrzaski, i histeria w reakcji na każdą próbę uśpienia. A teraz sama idzie i się kładzie.
Dziś w nocy pobudka, Tonia kręci się i marudzi. Pytam się, czy chce pić. 'Nie, nie chcę'. Pytam się czy chce do mnie na ręce. 'Chcę'.
Kolejna pobudka wcześnie rano, maluda obraca się na brzuch, wypina pupę i pokazuje na pieluchę. Pytam się czy trzeba zmienić pieluszkę. 'Ta.'
Przed chwilą w kuchni. Tosia wspina się na krzesło, pokazuje na wodę mineralną i mówi 'Chcę. Pić.'
Bardzo lubię ten etap jej rozwoju. ;)
A w ogóle to jestem w trakcie czytania książki dra Karpa 'Najszczęśliwsze dziecko w okolicy'. Wkrótce post o tej książce i o tym, czy metoda tam pokazana jest skuteczna.
Już pisałam na FB, ale i tu przytoczę przykłady.
Wczoraj popołudniu maluda zaprowadziła mnie do sypialni, położyła się na swoim łóżeczku. Przykryła kołderką, wtuliła we mnie plecami i szybko zasnęła. Wiecie co by się działo jeszcze miesiąc temu w sytuacji popołudniowego zmęczenia? Płacz, pokładanie, wrzaski, i histeria w reakcji na każdą próbę uśpienia. A teraz sama idzie i się kładzie.
Dziś w nocy pobudka, Tonia kręci się i marudzi. Pytam się, czy chce pić. 'Nie, nie chcę'. Pytam się czy chce do mnie na ręce. 'Chcę'.
Kolejna pobudka wcześnie rano, maluda obraca się na brzuch, wypina pupę i pokazuje na pieluchę. Pytam się czy trzeba zmienić pieluszkę. 'Ta.'
Przed chwilą w kuchni. Tosia wspina się na krzesło, pokazuje na wodę mineralną i mówi 'Chcę. Pić.'
Bardzo lubię ten etap jej rozwoju. ;)
A w ogóle to jestem w trakcie czytania książki dra Karpa 'Najszczęśliwsze dziecko w okolicy'. Wkrótce post o tej książce i o tym, czy metoda tam pokazana jest skuteczna.
piątek, 13 września 2013
19
Co się zmieniło w ciągu ostatniego miesiąca? Hmm...
Mała śpi najczęściej większość nocy sama. To znaczy na swoim łóżku obok naszego łóżka, i albo ląduje u mnie rano jak mąż wychodzi do pracy (koło 6), albo śpi sama do 8 i wstajemy od razu. Oczywiście bywa czasami, że o 2-3 w nocy się obudzi i ląduje między nami, ale to są marginalne przypadki. Sama tak zaczęła. Widzę, że musi mieć dużo przestrzeni wokół siebie w nocy, żadnych przykrywaczy, miejsce do kręcenia się... ;) Wieczorem w zależności od preferencji wybiera sobie do zasypiania albo mamę albo tatę. A czasem ciągnie nas oboje. ;)
Je. Sama się domaga jedzenia. I nawet zaczęła pić kakao na bezlaktozowym mleku. Czasem zje mniej, czasem bardzo dużo, zależy jaki ma dzień. Ulubione danie? Pasta... do zębów. Zjada tubkę na tydzień mniej więcej... :P Trzeba ją chować przed małą, bo by zjadła w jeden dzień jakby mogła.
Potrafi pokazać na obrazku, u mnie i u siebie, gdzie są: oczy, nos, buzia, zęby, włosy, brzuch, pępek, ręce, nogi, cycusie (robi przy tym mniam mniam a więc wciąż pamięta ;))
Gada, po chińsku lub wietnamsku (a może turecku, tyle ich tu, że może podłapała :P), ale gada, dużo. Staram się łapać kontekst a czasem po prostu przytakuję i słucham, żeby nie zniechęcać ;) Czasem coś nawet po polsku powie. :P
Jak coś mi podaje, mówi 'osie'. Jak chce więcej mówi 'esce'. Mówi oczywiście 'chce' 'da' 'mama' 'tata' 'nie'.
Przytula się, obejmuje ręką przytulanego za szyję, głaszcze po głowie albo plecach, daje buziaki. Sama z siebie, nieproszona. Ostatnio bardzo dużo.
Mała śpi najczęściej większość nocy sama. To znaczy na swoim łóżku obok naszego łóżka, i albo ląduje u mnie rano jak mąż wychodzi do pracy (koło 6), albo śpi sama do 8 i wstajemy od razu. Oczywiście bywa czasami, że o 2-3 w nocy się obudzi i ląduje między nami, ale to są marginalne przypadki. Sama tak zaczęła. Widzę, że musi mieć dużo przestrzeni wokół siebie w nocy, żadnych przykrywaczy, miejsce do kręcenia się... ;) Wieczorem w zależności od preferencji wybiera sobie do zasypiania albo mamę albo tatę. A czasem ciągnie nas oboje. ;)
Je. Sama się domaga jedzenia. I nawet zaczęła pić kakao na bezlaktozowym mleku. Czasem zje mniej, czasem bardzo dużo, zależy jaki ma dzień. Ulubione danie? Pasta... do zębów. Zjada tubkę na tydzień mniej więcej... :P Trzeba ją chować przed małą, bo by zjadła w jeden dzień jakby mogła.
Potrafi pokazać na obrazku, u mnie i u siebie, gdzie są: oczy, nos, buzia, zęby, włosy, brzuch, pępek, ręce, nogi, cycusie (robi przy tym mniam mniam a więc wciąż pamięta ;))
Gada, po chińsku lub wietnamsku (a może turecku, tyle ich tu, że może podłapała :P), ale gada, dużo. Staram się łapać kontekst a czasem po prostu przytakuję i słucham, żeby nie zniechęcać ;) Czasem coś nawet po polsku powie. :P
Jak coś mi podaje, mówi 'osie'. Jak chce więcej mówi 'esce'. Mówi oczywiście 'chce' 'da' 'mama' 'tata' 'nie'.
Przytula się, obejmuje ręką przytulanego za szyję, głaszcze po głowie albo plecach, daje buziaki. Sama z siebie, nieproszona. Ostatnio bardzo dużo.
poniedziałek, 9 września 2013
Dylemat przedszkolny
Mam możliwość wysłać małą do tzw Krabbelgruppe w przedszkolu, które ma dosłownie pod oknem. Miałaby zajęcia trzy razy w tygodniu.
Miałaby kontakt z dziećmi, socjalizowałaby się w międzynarodowym środowisku.
ALE.
Zarówno koleżanki z placu zabaw jak i moja siostra która jest pedagogiem i dyrektorem przedszkola zwracały mi uwagę, że mała nauczy się mówić po niemiecku i nie będzie chciała mówić po polsku, bo jej tu wygodniej będzie po niemiecku, a my chcemy wrócić do Polski...
I co zrobić, jak żyć?
Miałaby kontakt z dziećmi, socjalizowałaby się w międzynarodowym środowisku.
ALE.
Zarówno koleżanki z placu zabaw jak i moja siostra która jest pedagogiem i dyrektorem przedszkola zwracały mi uwagę, że mała nauczy się mówić po niemiecku i nie będzie chciała mówić po polsku, bo jej tu wygodniej będzie po niemiecku, a my chcemy wrócić do Polski...
I co zrobić, jak żyć?
środa, 17 lipca 2013
Jak to się stało?
Dorośleje mi dziecko. W oczach niemal się zmienia i dorośleje.
Kiedyś nie do pomyślenia było zasypianie bez piersi i spanie z jedną tylko pobudką na swoim 'kawałku podłogi'. Odkąd ją odkładamy do spania na jej materac, śpi lepiej. W ogóle śpi ostatnio głębiej, bo i na drzemkę w dzień mogę ją odłożyć i mam co najmniej godzinę dla siebie lub na domowe sprawy.
Dla przykładu dzisiejsze zasypianie nocne: dwa razy uciekła z łóżka przy czytaniu bajki, poleciała pod drzwi pokoju dziennego, chwilę protestowała jak ją zaprowadziłam z powrotem do łóżka, ale pokazałam, że na dworze już ciemno, powiedziałam, że teraz jest czas na spanie i poszła. Przytuliłam, mąż czytał bajki (na tapecie obecnie 'Miś Uszatek' Janczarskiego, cudowne wydanie z oryginalnymi rycinami), ja cichutko nuciłam, Tosia odpłynęła w 5 minut, oczywiście z ręką w moim dekolcie, ale nie z piersią w buzi. :)
Kiedyś nie do pomyślenia było zasypianie bez piersi i spanie z jedną tylko pobudką na swoim 'kawałku podłogi'. Odkąd ją odkładamy do spania na jej materac, śpi lepiej. W ogóle śpi ostatnio głębiej, bo i na drzemkę w dzień mogę ją odłożyć i mam co najmniej godzinę dla siebie lub na domowe sprawy.
Dla przykładu dzisiejsze zasypianie nocne: dwa razy uciekła z łóżka przy czytaniu bajki, poleciała pod drzwi pokoju dziennego, chwilę protestowała jak ją zaprowadziłam z powrotem do łóżka, ale pokazałam, że na dworze już ciemno, powiedziałam, że teraz jest czas na spanie i poszła. Przytuliłam, mąż czytał bajki (na tapecie obecnie 'Miś Uszatek' Janczarskiego, cudowne wydanie z oryginalnymi rycinami), ja cichutko nuciłam, Tosia odpłynęła w 5 minut, oczywiście z ręką w moim dekolcie, ale nie z piersią w buzi. :)
wtorek, 28 maja 2013
Słowa...
Dziś na spacerze mówię do Tosi 'Kocham Cię'. Przytuliła się do mnie i powiedziała 'Tes cie'....
piątek, 10 maja 2013
Osobowość
U Tosi od samego początku było widać, że to dziewczynka z charakterem jest konkretnym. Zdecydowana, jasno (głośno :P) wyrażająca swoje potrzeby, ale i otwarta.
Teraz bardzo wyraźnie dostrzegamy w niej kolejne cechy. Jest odważna i ciągnie ją do ludzi, szczególnie do innych dzieci. To dla mnie ważne bo pamiętam jakie problemy były z siostrzeńcem, jak uciekał z piaskownicy przed innymi dziećmi. Tosi to raczej nie grozi, to raczej inne dzieci będą uciekać przed nią. :P
Byliśmy dziś w Ikei, Tosia podbiegła na dziale dziecięcym do jakiejś dziewczynki, powiedziała do niej 'ceś' i cały czas zaczepiała ją, przynosiła misie, gadała, próbowała wejść na krzesełko, na którym tamto dziecko siedziało.
Teraz bardzo wyraźnie dostrzegamy w niej kolejne cechy. Jest odważna i ciągnie ją do ludzi, szczególnie do innych dzieci. To dla mnie ważne bo pamiętam jakie problemy były z siostrzeńcem, jak uciekał z piaskownicy przed innymi dziećmi. Tosi to raczej nie grozi, to raczej inne dzieci będą uciekać przed nią. :P
Byliśmy dziś w Ikei, Tosia podbiegła na dziale dziecięcym do jakiejś dziewczynki, powiedziała do niej 'ceś' i cały czas zaczepiała ją, przynosiła misie, gadała, próbowała wejść na krzesełko, na którym tamto dziecko siedziało.
środa, 8 maja 2013
Co u nas..
Jakoś tak.. Nie chce mi się pisać ostatnio. Kilka postów mam zaczęte i nieskończone. Chorzy jesteśmy wszyscy, kaszlemy, smarkamy, bolą gardła i głowy. Nie przeszkadza nam to jednak w codziennych spacerach :) Póki nas gorączka nie zmorzy, będziemy chodzić :)
Tośka łapie wszystko w lot, zobaczyła, że wiatraczek się kręci jak na niego dmucham, to też próbuje. Bańki próbuje puszczać. Zakłada na siebie stetoskop i bada sobie serduszko. Robi zastrzyki plastikową strzykawką. Śpiewa i tańczy na bajkach i przy muzyce.
Tośka łapie wszystko w lot, zobaczyła, że wiatraczek się kręci jak na niego dmucham, to też próbuje. Bańki próbuje puszczać. Zakłada na siebie stetoskop i bada sobie serduszko. Robi zastrzyki plastikową strzykawką. Śpiewa i tańczy na bajkach i przy muzyce.
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Opiekunka
Wbrew pozorom post nie będzie o tym, że najęliśmy opiekunkę dla Tosi.
To Tosia zamieniła się w opiekunkę :)
W sobotę byliśmy u znajomych, którym miesiąc temu urodziła się córeczka. Tosia wrzucała jej do kołyski pluszaki i bujała ją, i trzymała za stópkę.. No rozbrajający widok :)
A ja się napatrzyłam na śpiące maleństwo, takie tyci jak Tosia była i znowu, znowu wróciła do mnie myśl o drugim dziecku... :)
To Tosia zamieniła się w opiekunkę :)
W sobotę byliśmy u znajomych, którym miesiąc temu urodziła się córeczka. Tosia wrzucała jej do kołyski pluszaki i bujała ją, i trzymała za stópkę.. No rozbrajający widok :)
A ja się napatrzyłam na śpiące maleństwo, takie tyci jak Tosia była i znowu, znowu wróciła do mnie myśl o drugim dziecku... :)
środa, 24 kwietnia 2013
Dazia
Wczoraj byliśmy na szczepieniu, meningokoki. Przy okazji dowiedziałam się, że niemieckie szczepienia różnią się na przykład tym od polskich, że tu Priorixem szczepi się dwa razy, raz po roku, a drugi raz koło 16 miesiąca. Więc został nam jeszcze jeden Infanrix, jeden Priorix i ospa. I spooookój na kilka lat!
Szczepienie samo w sobie oczywiście przepłakane, bo nadal nie lubimy lekarzy. ;) Potem z nadmiaru wrażeń spała 4 godziny, co poskutkowało spaniem nocnym o północy dopiero... Noc bardzo niespokojna. Ale bez gorączki ani żadnych innych przygód, więc zaliczam szczepienie do udanych. ;)
Dostaliśmy też w końcu niemiecką książeczkę zdrowia i książeczkę szczepień, mamy żółte papiery :P (bo obie mają żółte okładki).
A dziś rano Tosia pokazała paluszkiem na moje usta i powiedziała 'dazia', czyli buzia :) I już bardzo wyraźnie mówi 'chcę'. Rano mówi zawsze 'chcę cisiuś', ale tylko rano, w ciągu dnia raczej się bez słowa rzuca na wyżej wymienionego ;)
Szczepienie samo w sobie oczywiście przepłakane, bo nadal nie lubimy lekarzy. ;) Potem z nadmiaru wrażeń spała 4 godziny, co poskutkowało spaniem nocnym o północy dopiero... Noc bardzo niespokojna. Ale bez gorączki ani żadnych innych przygód, więc zaliczam szczepienie do udanych. ;)
Dostaliśmy też w końcu niemiecką książeczkę zdrowia i książeczkę szczepień, mamy żółte papiery :P (bo obie mają żółte okładki).
A dziś rano Tosia pokazała paluszkiem na moje usta i powiedziała 'dazia', czyli buzia :) I już bardzo wyraźnie mówi 'chcę'. Rano mówi zawsze 'chcę cisiuś', ale tylko rano, w ciągu dnia raczej się bez słowa rzuca na wyżej wymienionego ;)
sobota, 20 kwietnia 2013
Plan dnia
Rano kotłujemy się po łóżku, to znaczy Tonia kotłuje a ja niemrawo usiłuję się wybudzić. Rzuca się na mnie, przynosi misia do karmienia - tak tak, misie też karmię piersią, taka ze mnie matka polka ;p, książeczki do oglądania, przytula się i gaaaaaada. Najczęściej mówi po swojemu jakieś trutututu tirlititi dzidzi baaa. A czasem zaskoczy coś w tej małej główce, i jak dziś, po nakarmieniu misia dziecko rzuca się na mnie (na pierś w zasadzie) z okrzykiem 'CE CISIŚ!'
Rytułał poranny jest stały, więc po wstaniu mała za rękę prowadzi mnie do łazienki, a potem jest kuchnia i śniadanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





