Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

wtorek, 28 lutego 2012

Dziel przez trzy czyli o szpitalu w którym rodziłam

Zanim zdecydowałam się w którym szpitalu będę rodzić, przejrzałam mnóstwo opinii w internecie, popytałam znajomych... I wychodzi na to, że opinie zawsze trzeba dzielić przez trzy. Zdecydowałam się na szpital w Świdniku z kilku względów:
-blisko
-małe obłożenie na porodówce, a więc mają czas dla pacjentki (akurat w dzień mojego porodu było ich łącznie siedem, jakiś pogrom, bo tak to były dni bez porodów, albo z jednym..)
-świetne opinie o położnych.

Ale co ja się nasłuchałam o lekarzach, że niefajni, że rzeźnicy, nawet życzenia dostałam typu "obyście obie wyszły z tego cało".... I czy się nie boję w tym szpitalu rodzić "bo ktoś kiedyś cośtam".

poniedziałek, 27 lutego 2012

Żeby nie było

.. że moje dziecko tylko śpi i je i się uśmiecha.... ;)

niedziela, 26 lutego 2012

Dziadostwo

Nie ucz dziecka dziadostwa, odkładaj do łóżeczka, nie noś na rękach bo się przyzwyczai. 

... najlepiej zostaw żeby się wyryczało na śmierć.

Rodzi się mała istota. Z ciemnego, ciepłego, ciasnego świata przenosi się na wielki świat pełen różnych dźwięków, oślepiających świateł, gdzie ciepło imitują ubranka i kocyki. Jedyne co kojarzy to głos i bicie serca matki, z którymi zaraz po narodzinach skojarzy również zapach i ciepło skóry oraz źródło mleka. Dziecko to jest zupełnie od matki zależne.

sobota, 25 lutego 2012

Zapach dziecka

Byłam przeciwna idei co-sleepingu. Nadal mam mieszane uczucia. Ale uwielbiam jak nad ranem mała po karmieniu wtuli nos w moją pierś i tak zasypia. Czuję się wtedy jak bezpieczna przystań dla mojego dziecka, gdy ono tak spokojnie sobie śpi, grzejąc się ciepłem mojego ciała. Leżę więc koło niej, czasem ścierpnięta niemiłosiernie, patrzę na nią i wącham...

Zapach dziecka powinien być sprzedawany w butelkach. Taki niepowtarzalny, zapach mleka, płynu do kąpieli, proszku do prania i czegoś jeszcze.. Dość powiedzieć, że jak zaraz po karmieniu biorę małą do odbicia, to czując jej zapach i ciepło, zaraz mam mlekotok, nawet z dopiero co opróżnionej piersi. Ten zapach to biologicznie zaprogramowany narkotyk dla matek, kompletnie je uzależniający... Wreszcie jakiś pozytywny nałóg ;)

I wiecie co, może jeszcze odszczekam, ale nie wiem, skąd się bierze kobietom po porodzie baby blues. Dziecko to sama radość. Nieprzespane noce tylko prowokują do głupawek w dzień, ryczący bachorek to dobry powód do iście holmesowskiego dochodzenia "czego płacze", kupy strzelane prosto na ręce przewijającego to czysty humor sytuacyjny a obserwowanie minek jakie strzela taki mały skrzacik to w ogóle osobna kategoria przyjemności życiowych... ;) Nie wspominając już o wyżej opisanych sytuacjach jak młoda zasypia przy cycu, kiedy to po prostu serce matki się topi :) :) :) :)

czwartek, 23 lutego 2012

Obrazki z macierzyństwa

Pociążowo

41 tygodni i 1 dzień, tyle trwała moja ciąża. Wyhodowałam w tym czasie 2850 gramów nowego życia, które teraz śpi po jedzeniu. Moje ciało się zmieniło, a ja pokochałam te zmiany. Teraz znów się zmienia, a ja muszę przypomnieć sobie życie "przed brzuchem", przyzwyczaić się na nowo.... Już mi się brzuch prawie wchłonął, jeszcze skóra nie taka, ale popracujemy nad tym, jak tylko szwy w kroczu dadzą mi żyć... Żeby było zabawniej, kilka rozstępów mi wylazło, ale tak jakby dopiero po porodzie? I nie na brzuchu ale na biodrze. Patrzę w lustro z niejakim niedowierzaniem i nie wiem, czy mi się podoba to co widzę. Ja w ciąży jakoś mi bardziej pasowało niż ja bez tych wszystkich krągłości. Trzeba mi się pokochać na nowo najwyraźniej...

Tośka była dzisiaj na ważeniu, ma już 2950! To znaczy że w ciągu tygodnia od wyjścia ze szpitala przybrała prawie 300g!!! Moje mleko ma moc ;)

wtorek, 21 lutego 2012











Jest głęboka, ciemna noc,
Siedzę w łóżku a obok śpi ona
I tak spokojnie oddycha
Dobiega mnie jakaś muzyka
Nie, to tylko w mej głowie szum...

poniedziałek, 20 lutego 2012

Siedem dni Antosi

Mała jest z nami już tydzień. Co mogę o niej powiedzieć? Kocha cycusia, gdyby mogła to by się zainstalowała przy nim na stałe. Spanie w łóżeczku w nocy jest be, woli spać z nami. Drzemki w dzień mogą być w kołysce, ale noc musi być przy maminej piersi. Wie co dobre cwaniara. :)

A siku najlepiej robi się na przewijaku w czasie tych 15 sekund między zdjęciem pampersa a założeniem nowego. :P

Funkcjonowanie w niedospaniu na razie idzie nam dobrze, a ja, o dziwo, jestem oazą spokoju, nie spodziewałam się tego. Z moimi skłonnościami nerwicowymi spodziewałabym się jakiegoś baby bluesa czy coś, a ja tak naturalnie weszłam w nową rolę, jakby co najmniej była dla mnie stworzona... Natural born mum ;)

Mąż też w moim mniemaniu super odnajduje się jako tata, dużo mi pomaga, nie boi się kąpać, przewijać czy przebierać...

Oby tak zostało!!!

piątek, 17 lutego 2012

O tym jak to było ;)

A więc (taaa wiem, nie zaczyna się zdania od a więc...) dziesiątego lutego poszłam sobie na KTG. Mała zrobiła strajk i spała cały zapis i wyszedł zbyt mało zróżnicowany zapis tętna. Decyzja lekarza - szpital. No i poszłam... Poleżałam dwa dni, KTG co sześć godzin, prawidłowe, bez skurczy. Aż tu w poniedziałek o siódmej rano skurcz. I następny, i znowu. W badaniu o 8.30 rozwarcie 3cm. Łaziłam cały dzień po oddziale, aż mi nogi drętwiały, żeby się skurcze utrzymały, wzmogły, i żeby rozwarcie szło. W badaniu o 18.00 rozwarcie prawie 8cm i decyzja - porodówka. Na porodówce szybka akcja lewatywa (polecam, super koi skurcze no i komfort psychiczny lepszy, naprawdę), zapis KTG, badanie rozwarcia - 9cm. Po chwili chlusnęły wody (a była to fontanna na pół sali porodowej, hahah) no i zaczęła się jazda ze wstrzymywaniem partych - tę część wspominam najgorzej ;) Ale trwała krótko, po chwili full rozwarcie no i parcie.

czwartek, 16 lutego 2012

13.02 a day to remember :)

Przedstawiam Antosię, urodzoną 13 lutego o 20.15, ważyła 2850, mierzy 52 cm.
Tyle na dziś, idę walczyć z nawałem pokarmu, auć.

czwartek, 9 lutego 2012

Przeklęty stan błogosławiony czyli mam dość!

Nadszedł ten moment, kiedy składam reklamację. Już nie chcę być w ciąży. Chcę dziecko.

Boli, boli coraz bardziej, młoda jest tak nisko że jak się wieczorem zaczyna jej pora na "ej ja tu fitness mam" to ja zaciskam zęby z bólu bo każdy jej ruch to dla mnie uczucie jakby mi ktoś w spojenie łonowe i krocze wbijał noże.

Wszystko już dawno przygotowane i się kurzy..

Jutro idę na badanie i KTG i chyba poproszę o masaż szyjki albo coś.. Może się ruszy. Bo sama nie wiem, czy problem w tym, że szyjka jeszcze gdzieś trzyma, czy te moje skurcze jakieś za mizerne... No ile można?

środa, 8 lutego 2012

Trzy dni wśród oczekiwania...

Przypomniała mi się dzisiaj piosenka mojego niegdyś ukochanego zespołu Closterkeller...

"Gdy patrząc w górę czekam wolno zabierasz moje myśli
Grafitowy kolor nieba grafitowy oddech ścian
Dwa dni wśród oczekiwania
Dwa dni długo długo tak,,,
Czas coś zabija..."

Byłam na KTG na oddziale w szpitalu w którym chcę rodzić. Prawie godzina zapisu i wynik to jeden marny przepowiadający skurcz. Młoda za to w brzuchu szaleje. Poznałam panie położne, wypytałam o wszystko, obejrzałam porodówkę, więc wizyta udana ;) No i umówiona jestem na piątek jeśli się nic nie zadzieje, na następne KTG.

niedziela, 5 lutego 2012

Że niby dziś

Suwaczki dotarły do końca. że niby dzisiaj termin. Że powinnam trzymać dziecko w ramionach. Ścieeeeema. Dziecko ma swoją osobowość i wolę na długo przed urodzeniem. Moje na ten przykład nie wyjdzie i koniec.

Zaczynamy odliczanie w drugą stronę - nie do terminu ale od ;)

A ja na imieniny dostałam... katar :-/

sobota, 4 lutego 2012

Brrrr....

Na termometrze, o godzinie 15.50 kolegialnie stwierdzono -20 stopni. Sorry, mnie się nie chce wychylić nosa za próg domu, nie dziwię się dziecku, że też nie ma ochoty na taki oziębły świat przychodzić. Termin jutro. Obstawiajcie - ile przeterminuję? ;)  :P

czwartek, 2 lutego 2012

Chcecie to macie - brzuch z 40tc ;)

Chciałyście to macie. Autoportret robiony komórką stąd powalająca jakość i estetyka zdjęcia :P

Tak wygląda mój brzuch w 39t4d ciąży. 98cm w obwodzie. Wyjściowo - 60. Ku potomności - waga 55 kg, wyjściowo 47. W cycu 80B, wyjściowo 75A.

Meldunek

Melduję posłusznie, szyjka 19mm wiotka, młoda głową już chyba niżej nie da rady zejść, i pozostaje nierozstrzygnięta kwestia czy mi się wody nie sączą. Test wyszedł niby że nie, ale doktorkowi się nie podobał śluz. Zrobiono mi morfologię i CRP i jak wyjdzie leukocytoza to szpital. No chyba że urodzę wcześniej ;) Bo teraz to już się wszystko może wydarzyć. KTG prawidłowe, akurat w trakcie trwania skurczy brak. Młoda kopie jakby od tego zależało jej życie ;)

To czekamy dalej... Zajadając świdnickie susełki :P