Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

wtorek, 29 maja 2012

Awaria

Zalałam laptopa. Czekam na wyrok, to znaczy telefon z serwisu - co i za ile jeśli w ogóle da się naprawić. Wrrr.

Za to mała zaczęła pokrzykiwać. Z radości i ze złości. I obraca się na boki z pleców.

Korzystam z nie swojego komputera, więc tyle na teraz. Jak odzyskam laptopa (właściwie JEŚLI) to napiszę więcej.

czwartek, 24 maja 2012

Kupa w centrum uwagi

No, i nadszedł ten moment, kiedy świat kręci się wokół kupy. A raczej wokół braku kupy. I wszyscy modlą się o kupę. I święto w domu jak ta kupa jest. I oglądanie z dumą zawartości pieluchy.

Moje dziecko zaczęło robić kupy raz w tygodniu. Ale nie że oj tam, że po prostu kupy nie ma. Bąki są, śmierdzące jak nieszczęście, dziecko się pręży i nadyma, popłakuje czasem, czasem zawyje, a kupy nie ma.

Ale czopkom mówię już nie. Już za dużo. Więc wpierdzielam suszone owoce chociaż ich nie znoszę, piję koperki, i inne ohydztwa, podaję małej też koperek. Wczoraj popołudniu podałam też 2,5ml laktulozy.

poniedziałek, 21 maja 2012

Magiczna data

Ostatnio sobie uświadomiłam, że Tonia urodziła się równo dwa lata po naszych zaręczynach, nawet godzina by się zgadzała. 13 lutego. Willa Różana na wylotówce z Lublina, lokal już niestety zamknięty. Przepyszna cielęcina ;) Niezwykle wytworny kelner. Stylowe wnętrza. A dwa lata później szpitalna zupka, położne i porodówka ;) I niech mi ktoś powie, że trzynastka jest pechowa ;)

Btw, dziąsło rozpulchnione, dzieć rozdrażniony. Zębol idzie!

Zwyciężczynie ostatniego candy proszę o uzbrojenie się w cierpliwość ;) Ale do końca maja się postaram uwinąć z paczuchami :)

piątek, 18 maja 2012

Karmienie piersią

Nie, to nie jest post fanatyczny, ani też fachowy ani w ogóle.

Całą ciążę czekałam na ten moment, bardzo chciałam karmić piersią, choć historia rodzinna nie napawała w tym względzie optymizmem.

Urodziła się Tosia. Była opita wodami, więc w pierwszej dobie tylko lizała brodawki, nie chciała za bardzo ssać. Ulewała wodami płodowymi na potęgę. W drugiej dobie przystawić pomagały położne, wspaniałe kobiety ze szpitala w Świdniku. Mimo początkowych obaw, że z moim karmieniem będzie ciężko (sugerowano mi kapturki), okazało się, że Tonia jest tak zawziętym ssakiem, że nawet płaskie brodawki nie stanowią dla niej problemu. Silny odruch ssania u dziecka i odrobina samozaparcia to klucz do udanego karmienia :) W pierwszych dobach pokarmu miałam malutko, kilka kropli, ale też małej nie było więcej potrzeba. Na trzecią dobę przyszedł nawał. Przystawianie dziecka co 2 godziny, okłady ciepłe, zimne i kapuściane, odciąganie laktatorem i w 24 godziny było po nawale. Potem w trzecim bodajże lub czwartym tygodniu przeszłam zapalenie piersi, spowodowane przez małą i jej piąstki.

Karmię już trzy miesiące i nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Mam nadzieję, że będziemy obie korzystać z dobrodziejstw karmienia piersią jeszcze długo :) Jak długo? Nie deklaruję nic, zobaczymy...

niedziela, 13 maja 2012

Wyniki candy - mamy trzy miesiące!

Trzy miesiące i godzinę temu urodziła się Tonia. Była malutka, zapuchnięta, przytulona ufnie do mojej piersi, ja się trzęsłam z emocji i zimna na łóżku porodowym a lekarz mnie szył.

Tyle się zmieniło przez ten czas... Mała urosła, stała się uśmiechniętym niemowlątkiem, z ciekawością oglądającym świat a od niedawna także poznającym go dotykiem.

Trzy miesiące wzruszeń, uśmiechów... Wyjątkowe chwile.

Zgodnie z umową, podaję wyniki candy na trzy miesiące. Osobami, które otrzymają od nas upominki-niespodzianki są: Miłka, linnie i BiG m. Chętnie obdarowałabym wszystkie uczestniczki, ale zasady to zasady, poza tym spłukałabym się z lekka ;D Zwyciężczyniom gratuluję i proszę o adresy na maila czarownica.agata@gmail.com


środa, 9 maja 2012

Kiedy ostatni raz robiłaś cytologię?

Dziś będzie osobiście.

W mojej rodzinie rak goni raka. Może dlatego od zawsze mam wpojone by często chodzić do ginekologa, kontrolować piersi, robić USG przydatków, posiewy i cytologię.

Bo prędzej czy później coś mnie pewnie dopadnie, takie geny. A im szybciej to znajdę, tym szybciej się tego pozbędę. Wczoraj zrobiłam cytologię. Mam nadżerkę, od wielu lat, więc wyniki cytologii odbieram zawsze z lekkim niepokojem. Za tydzień będę wiedzieć, druga grupa jak zawsze czy już nie...

Po drugiej ciąży zamierzam chirurgicznie usunąć nadżerkę. Jak mi tłumaczył jeden lekarz, wymrażanie czy wypalanie to leczenie syfa pudrem, nie usuwa problemu na zawsze. Jedynie usunięcie chirurgiczne razem z kawałkiem szyjki daje pewność.

Od 17 roku życia regularnie, co pół roku, a jak jest potrzeba to i częściej (nie wspominając o leczeniu niepłodności kiedy to i kilka razy w tygodniu :P) badam się u ginekologa. Regularnie robię samobadanie piersi. Raz do roku robię USG piersi. Od razu leczę wszelkie infekcje. Mam skrzywienie na tym punkcie.

A wy? Pamiętacie o sobie? Badacie się? Byłyście po połogu u lekarza? Robicie cytologię? To niewiele kosztuje, dużo mniej niż walka o życie... Dbanie o siebie to nie tylko fryzjer, kosmetyczka, ładne ciuchy. To przede wszystkim regularne badania i tak zdrowy tryb życia jak to możliwe. Może zanim zaczniesz narzekać, że nie byłaś od roku u kosmetyczki bo nie masz czasu, bo dziecko, pomyśl, czy byłaś u ginekologa po porodzie, czy masz kontrolę nad tym, co się dzieje w Twoim ciele. Dziecko potrzebuje nie tylko zadbanej matki. Przede wszystkim potrzebuje matki w ogóle. Zdrowej matki.

wtorek, 8 maja 2012

Tosia samosia

...czyli pośpij sobie mama jeszcze z pół godziny, ja sobie pogadam do swoich rączek.

Moje dziecko już coraz dłużej umie się 'zająć' sobą. A to jakąś zabawkę dam na brzuszek to ją pomiętoli i do buzi próbuje pakować,a to w bujaczku się patrzy na świat i na rybki i światełka ;) Jak ma wyjątkowo dobry humor to ja w tym czasie zdążę się wykąpać, wydepilować, głowę umyć, zrobić śniadanie i je zjeść.

Oczywiście takie akcje to tylko rano, wieczorem jest mamaaaaa cycuuuuś i koniec ;) Nawet noszenie na rękach jest be. Ale fajne jest to, że już coraz bardziej zróżnicowane dźwięki wydaje z siebie, i zanim zacznie płakać to tak pociesznie miauczy :D

Apropos cycusia, coś mi znowu wylazło na jednej piersi. Ani to zastój, ani zapalenie, ki diabeł? Idę popołudniu do lekarza pokazać cudactwo.

A wczoraj mi dziecko zrobiło kupę na ręce przy przewijaniu. Ot codzienność ;)

niedziela, 6 maja 2012

Candy na 3 miesiące




Za tydzień mała kończy trzy miesiące. To nieziemskie jak ten czas leci. Z tej okazji ogłaszamy rozdawajkę. Co rozdamy to niespodzianka, będą spersonalizowane cukierasy ;D Trzy miesiące a więc trzy osoby, trzy paczuszki w trzy strony Polski lub świata.

Jedyne co trzeba zrobić to pod tym postem napisać komentarz a w komentarzu najśmieszniejszą radę dotyczącą macierzyństwa jaką usłyszałyście. Chcemy się z Tonią pośmiać ;D Wybierzemy trzy najlepsze teksty i nagrodzimy sowicie ;D

Zabawa trwa do 13 maja do 20.15 ;D 

piątek, 4 maja 2012

Kosmetyki Burt's Bees - zbiorowo

Jakiś czas temu nabyłam zestaw miniproduktów Burt's Bees. Są to kosmetyki w pełni naturalne, z resztą na każdym napisane jest, w ilu procentach jest naturalny i  z reguły jest to powyżej 95%.
Poniżej zestawienie produktów i moja ocena:

- pomadka do ust z granatem - fajnie nawilża, smak dość neutralny, delikatnie zostawia kolor. Ocena pozytywna, bo po starciu usta nie wysychają jeszcze bardziej jak to ma miejsce w przypadku niektórych balsamów do ust.
- szampon i odżywka do włosów z grejfrutem. Hmmm.. najmniej trafione, zapach średni, po szamponie włosy miałam jak sfilcowane, nie do rozczesania, a odżywka niewiele pomogła. Niestety, na moje włosy widać potrzeba dużo chemii ;) Poza tym lubię, jak włosy po umyciu ładnie pachną, a ten szampon tego warunku nie spełnia.

czwartek, 3 maja 2012

O połogu szczerze

Połóg to ten czas po porodzie, kiedy położnica dochodzi 'do siebie'. Umownie trwa sześć tygodni, po tym czasie najczęściej zalecają w szpitalu pójść na wizytę kontrolną do ginekologa. To czas, kiedy oczyszczają i obkurczają się drogi rodne, goi się krocze itd.

Moim zdaniem, połóg jest o wiele gorszy i bardziej upierdliwy niż poród.

Tyle teorii. A w praktyce... Pierwszy tydzień to masakra. Jeż w kroczu po szyciu  i w tyłku z powodu hemoroidów. Lecą odchody poporodowe ciurkiem. Anemia osłabia, w głowie się kręci. Nie da się kroku porządnego zrobić bo krocze boli. Siku niefajnie bo piecze.

środa, 2 maja 2012

No weź!

...weź się mama z tym leżeniem na brzuchu! Nie lubię!