Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Plażowe obserwacje

Tydzień nad morzem obfitował w różne spostrzeżenia... Dziś będzie o tym, co mi się nie podobało.

Tyle się mówi o tym, by dzieci po plaży na goło nie biegały. A biegają. Widziałam nawet taki przypadek, że rodzic wpadł na pomysł, by synowi (na moje oko z 5-6lat) założyć odblaskową kamizelkę ratunkową ale majtek już nie... Ilość gołych siusiaków i opiaszczonych (aż mnie swędziało) warg sromowych dziecięcych widoczna na plaży porażała... Już nawet nie mówię o aspektach wizualnych czy zagrożeniach wynikających z potencjalnej obecności dewiantów na plaży. No ludzie. Tosia mając specjalną pieluchę i strój kąpielowy i tak miała piasek wszędzie. I często po całym dniu na plaży, mimo opłukiwania i wymiany pieluch, miała zaczerwienioną pupę. A co dopiero dziecko szorujące po piasku gołymi genitaliami...

Druga rzecz - po jakiego pieruna zabierać dziecko na plażę, jeśli potem biega się za nim i krzyczy - nie siadaj na piasku bo się pobrudzisz, nie wchodź do wody bo się zamoczysz??? Przedwczoraj Tosia znalazła sobie piętnastomiesięcznego kolegę na plaży. Kolega w pełnym ubiorze, nie mogąc ani pobawić się w piachu ani wejść do wody, wył wniebogłosy... Dopiero jak Tosia się pojawiła, to zapomniał trochę i zaczęli się bawić razem.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Tosia i morze

Tosia nad morzem jest w swoim żywiole. Gania wszędzie, bawi się w piasku, zaczepia dzieci i dorosłych, biegnie w stronę morza, by uciekać przed falami, wcina rybki i frytki...

Przeżywa teraz fascynację mewami, każda zostanie odnotowana, wskazana palcem. Na wieczornym spacerze, kiedy tłuszcza rusza z plaż na miasto i nad brzegiem morza robi się pusto, a piasek okupują ptaki, większość czasu Tosia spędza wykręcając szyję na wszystkie strony patrząc na mewy. 

Co do spacerów, to najbardziej lubi, będąc na rękach u mnie lub męża, wtulić się w nasze ramię i patrzeć na fale. Albo grzebać w kamyczkach przy brzegu. 

A wczoraj jak wracaliśmy znad morza spotkaliśmy po drodze żuczka. Oj była fascynacja, nawet się Tosia raz cofnęła specjalnie, by jeszcze popatrzeć na niego. Pokazywała paluszkiem i widać było, że ją ciekawi, co to za stworek. 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Nad Bałtykiem

Od soboty jesteśmy nad morzem, w Jarosławcu.

Słów nie znajduję, by napisać wam, jak mi tu dobrze. Całymi dniami jesteśmy we troje, łazimy, bawimy się na plaży, moczymy w zimnym Bałtyku, wcinamy pyszne ryby (sandacz w Tawernie Maltańskiej palce lizać!) i gofry, kupujemy badziewka, okupujemy automaty z badziewkami po 1 do 5 złotych (Tosia nie przepuści żadnemu, musi stanąć, pokręcić, wsadzić łapki...)

A na plaży... Niepotrzebnie kupiliśmy parawan, niepotrzebnie tachamy zabawki.

Bo Tosia upatrzy sobie jakąś ofiarę i okupuje jej teren. Śmiejemy się,  że nic nie będziemy brać, tylko czekać kogo Tonia wybierze i do nich się dosiądziemy, dziś tak sporo czasu spędziłam - Tosia znalazła dwulatka imieniem Kuba i okupowała ich teren, zabawki... A ja sobie pogadałam z rodzicami ;p

piątek, 2 sierpnia 2013

Wakacyjne zmiany

Jesteśmy na wakacjach w Polsce. Pierwsza część urlopu męża minęła nam na bieganiu po lekarzach i rodzinie, choć udało się i na basen (Termy Maltańskie) pojechać i do Cafe Bebe wpaść :)

Ja już mam wykupioną torbę leków na początek leczenia. Odraczam je do października, bo udało mi się przytyć 2kg i mam nadzieję, że to nie koniec, chcę nadrobić ile się da, by w razie co mieć co zrzucić. Poza tym elegancko wyrwałam ósemeczkę w Centrum Stomatologii Piątkowo, cała operacja trwała 3 minuty, była bezbolesna, nie spuchłam, nie boli, nie muszę antybiotyku brać bo pani doktor mi coś miejscowo zapodała w dziurę po zębie. Pani należą się duże brawa i wielkie dzięki za fachowość i sympatyczność. No lubię! I jeszcze mi górną jedynkę w hollywoodzkim stylu pięknie zrobiła :P Za 2 miesiące pójdę resztę uśmiechu odpicować u niej.

czwartek, 6 czerwca 2013

O dzieleniu się, przyszło lato.

Jeden z największych uroków miejsca w którym mieszkam, to żabi skok nad jezioro. Właśnie znad niego wróciłyśmy, wyszłyśmy zaraz po śniadaniu. Bo dziś już trzeci dzień pięknej pogody i można się było wysmarować faktorem i iść smażing uprawiać.

Oyter See 

niedziela, 15 lipca 2012

W Bieszczadach

Urlop jak to urlop, kończy się zbyt szybko. Spędziliśmy tydzień w Bieszczadach, wszyscy troje byliśmy tam pierwszy raz w życiu :) Spaliśmy w Wołkowyi i szczerze nie polecam spania w wioskach w Bieszczadach! Nie chodzi o same warunki noclegowe, ale o GZY!!! Wściekłe jak nie wiem, gryzące boleśnie - po ugryzieniu w udo pół mi spuchło a bolało i swędziało całe, niech żyje Fenistil :) Jeśli jeszcze kiedyś będzie nam dane pojechać w Bieszczady, to będziemy spać gdzieś w Solinie albo Polańczyku może, tam gzów nie było. I ciekawostką jest, że nad Soliną nie ma komarów! Mężu się raz nawet w Solinie wykąpał, jak próbowałam zamoczyć Tosi stópki to się rozpłakała bo za zimna woda dla niej była. Więc sobie chodziłyśmy wzdłuż brzegu, ja mocząc nogi a Tosia je wietrząc u mnie na rękach ;) Ogólnie będąc tam miałam dziwne wrażenie bo niby w górach a wszędzie ludzie w strojach kąpielowych, stoiska z kołami i materacami, no morze jak nic ;)

sobota, 16 czerwca 2012

sobota, 2 czerwca 2012

Zbiorowo zaległości

Odzyskałam komputer :) Przytomność umysłu jaką się wykazałam uratowała mnie przed wymianą płyty głównej i skończyło się na drobnej naprawie i wymianie klawiatury :)

Tosia nauczyła się bosko złościć. Pokrzykuje, burczy, miauczy... Dziecko się wścieka a ja się z tego leję bo wygląda i brzmi to przekomicznie.

Za nami pierwszy Dzień Matki i pierwszy Dzień Dziecka. Rok temu Tosia była w stadium groszkowo - fasolkowym, ja o ciąży wiedziałam od trzech dni i nadal to do mnie nie docierało. Dziś się do mnie uśmiecha i złości się na mnie niespełna czteromiesięczna córeczka. Czasem jeszcze nie dowierzam. Że się naprawdę udało. Że ona się nam tak udała.

Zaskakuje mnie co dzień czymś nowym, dzielnie wkroczyła w jeden z większych i trudniejszych skoków rozwojowych między 14. a 19. tygodniem. Do tego wygląda na to, że jednocześnie idą dwie dolne jedynki.

Tyle u nas w telegraficznym nocnym skrócie :)