Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosleeping. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cosleeping. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 września 2013

Cosleeping

Jeszcze w ciąży, w 35tc bodajże, zarzekałam się, że spanie z dzieckiem to idiotyzm, niebezpieczny i w ogóle ble proceder.

Ha ha ha.

Urodziła się Tosia.
Zaczęłam karmić piersią.
I już sobie nie wyobrażałam inaczej, niż spać z małą.

Bo cosleeping jest IDEALNY dla takich leniwych matek jak ja.
Bo nie trzeba w nocy wstawać do dziecka.
Bo nocne pobudki trwały minutę i rano często nie byłam w stanie powiedzieć, czy i ile razy mała się budziła.
Bo się wysypiałam.
Bo jak mała była chora to wiedziałam o tym w sekundę, natychmiast czując przy sobie mały piecyk.

czwartek, 19 lipca 2012

Zasypianie bez płaczu

Od powrotu z wakacji mała śpi pół nocy w swoim łóżeczku. Albo mąż ją usypia, wtedy po karmieniu nosi ją i śpiewa, i jak mała zaśnie to jest odkładana, albo ja wtedy zasypia mi na piersi, chwilę z nią pochodzę, pośpiewam i odkładam :) Po odłożeniu jeszcze jej śpiewamy trzymając rękę na jej brzuszku i jak się pogłębi sen na tyle, że po zaprzestaniu śpiewania nie wzdryga się, wychodzimy z pokoju :) Wszystko odbywa się zupełnie bez płaczu i przymuszania do samodzielności, do której dziecko jeszcze nie jest gotowe. Kiedy się w nocy budzi - najczęściej koło 2-3 na karmienie, wtedy już zostaje do rana w naszym łóżku. Z czasem będziemy pewnie starać się ją i wtedy odłożyć do łóżeczka :) Póki co, to ja nie jestem na to gotowa ;) Tak jak dziecko potrzebuje mojej bliskości, tak ja potrzebuję bliskości dziecka :) Poza tym jestem leń :D

sobota, 30 czerwca 2012

Blisko dziecka

Trochę poczytałam. Ale nie jestem z tych, co cytują akapity. Lubię książki o macierzyństwie, wychowaniu dzieci. Bo lubię poszerzać horyzonty. Bo z każdej książki można coś wyciągnąć dla siebie. I z Tracy Hogg, i z Evelin Kirkilionis, i z Pearsów.

Modne od jakiegoś czasu jest pojęcie rodzicielstwa bliskości. Niestety, jest ono utożsamiane głównie z chustą, cyckiem i współspaniem. Niestety, bo rodzice, którzy nie czynią którejkolwiek z tych rzeczy lub nie daj boziu żadnej, nie mają szans być uznani za rodziców blisko dziecka.

Czy matka, która wozi dziecko w wózku, jest gorsza od matki noszącej w chuście? Czy matka karmiąca butelką jest gorsza od tej, która karmi piersią? Czy wreszcie nie są dobrymi rodzicami ci, którzy dziecko odkładają do łóżeczka? Czy takie postępowanie czyni dziecko spaczonym na starcie, czyni je do głębi nieszczęśliwym i pozbawionym miłości? Do cholery jasnej, dziecko śpiące w swoim pokoju po wypiciu butli mleka podanej przez kochającą matkę, która przybiegnie na najlżejsze kwilenie dziecka, jest tak samo kochane i słuchane przez rodzica, jak to śpiące przy cycku. Tylko metoda inna.

piątek, 15 czerwca 2012

Fizjoterapeuta - turlamy się od tematu do tematu ;)

Byliśmy z małą u fizjoterapeuty, tak kontrolnie, sprawdzić, czy rozwój ruchowy małej przebiega prawidłowo. I lał się miód na serce matki, że dziecko ponad wiek rozwinięte, że jest o około miesiąc do przodu z wieloma umiejętnościami ;) Tak to ja mogę chodzić co miesiąc :P Mamy jedynie dużo na brzuchu kłaść i turlać na boki :) Na zdjęciu obok stacja robocza na podłodze ;)

A jutro od rana akcja łapania siuśków i idziemy się kłuć na morfologię :( Kontrolnie pediatra kazała zrobić.

Ponadto mała zaczyna spać po ludzku, tj nawet 4-5 godzin ciągiem w nocy. Z karmienia nocnego na razie ani ona ani ja nie chcemy rezygnować, więc ten raz czy dwa są ok :) Z akcji folklorystycznych, głupia matka za wcześnie po posiłku położyła sobie dziecko na brzuchu i dziecko matkę obrzygało jak trzeba :P Matka zaopatrzyła się w Zasypianie bez płaczu i będzie sprawdzać, czy cokolwiek stamtąd się przyda w Nauce Spania W Łóżeczku, która to Nastąpi W Lipcu ;) Piszę Wielkimi Literami bo to Wielka Sprawa jest ;)

wtorek, 12 czerwca 2012

Cztery miesiące czyli było miło ale...

... zaczęło się ząbkowanie. Już już czuć jedynkę co się przebija z mozołem. Dziecko płacze, dziecko ślini się straszliwie, dziecko ładuje wszystko do buzi. Dziecko uspokaja się po Dentinoxie, uffff... :)

Ponadto mała STRASZNIE OKROPNIE BARDZO chce siedzieć. W foteliku samochodowym chwyta się pasów i podciąga. Chwyta się wszystkiego co może, stęka, miny robi i ufffff w pionie jest :) I nie chce leżeć, nie chce się położyć potem za Chiny ;) I złości się i krzyczy na rodziców, że czego ona ma leżeć jak ONA CHCE SIEDZIEĆ I JUŻ :)

I jeszcze, powoli przyzwyczajamy małą do spania w łóżeczku swoim. Na razie będziemy w dzień na drzemki ją odkładać, żeby jej się nie kojarzyło z nocną walką o sen ;) Dzisiaj się udało - zasnęła mężowi na rękach, włączyliśmy karuzelkę, odłożyliśmy ją na kocyk, przykryliśmy drugim kocykiem i eureka, śpi ;) A ja mam czas na napisanie posta bez dziecka na rękach ;)

niedziela, 26 lutego 2012

Dziadostwo

Nie ucz dziecka dziadostwa, odkładaj do łóżeczka, nie noś na rękach bo się przyzwyczai. 

... najlepiej zostaw żeby się wyryczało na śmierć.

Rodzi się mała istota. Z ciemnego, ciepłego, ciasnego świata przenosi się na wielki świat pełen różnych dźwięków, oślepiających świateł, gdzie ciepło imitują ubranka i kocyki. Jedyne co kojarzy to głos i bicie serca matki, z którymi zaraz po narodzinach skojarzy również zapach i ciepło skóry oraz źródło mleka. Dziecko to jest zupełnie od matki zależne.