Dziś zaczęłyśmy naukę picia przez słomkę :D Jest mnóstwo śmiechu - Tośka się zanosi chichotem jak jej pokazuję jak ma wciągać powietrze :P Ale załapała już że jak przygryzie dziąsłami słomkę to nie leci ;)
I dzisiaj też Tośka sama pokazała, że się chce bawić w 'a kuku' :) Zakrywała sobie ręcznikiem po kąpieli twarz i odkrywała ze śmiechem. :) Strasznie mądra się zrobiła :P Cóż, ponoć inteligencję się dziedziczy po mamusi :D :D :D
Byłam również dzisiaj zdjąć sznurowadła z dziąsła. Jak to jest, że zakładanie szwów nie boli lub boli trochę, a zdejmowanie jak nie powiem co? Tak samo było ze szwami w kroczu po porodzie. Brrr.. Ale bez szwów zaraz lepiej i mogę się normalnie do dziecka uśmiechać i głośno śmiać :)
Noo i zgadnijcie co dziś Tosia powiedziała.
Nie, nie MAMA.
TATA powiedziała. Oczywiście bez kontekstu, ale powiedziała i to dwa razy. :P
czwartek, 29 listopada 2012
wtorek, 27 listopada 2012
Miś
Tosia robi 'tuli tuli', dzieli się zabawkami, dzieli się chrupkami, i wymyśla zabawy, na przykład wrzucanie kubeczków pod łóżeczko albo za kanapę :)
Mówi mniam mniam jak chce jeść, jak ktoś coś je i przez sen :P
Mówi mniam mniam jak chce jeść, jak ktoś coś je i przez sen :P
Pieluchowy post
Przetestowałyśmy z Tośką różne marki pieluch przez te 9,5 miesiąca :) Dziś czas na wnioski:
- PAMPERS - używałam 1,2 i teraz paczkę czwórek. Miękkie, cienkie, ale w 1 i 2 przeciekała niemal każda rzadsza kupa i siusie często też. W czwórkach już było lepiej. Pampers Premium Care były dobre pod względem chłonności, ale uczuliły małą pupę.
- DADA używałyśmy Premium trójek, ale po trzech mokrych nocach odpuściłam, przeciekały wszędzie, nawet nie musiały być pełne, by leciało bokiem. Straszliwie sztywne i grube.
- GREENTY - dzika rozmiarówka, małe bardzo, bo Tośka nosząc pampki/babydreamy czwórki Greenty musiała mieć piątki, a przecież jest drobniejsza od statystycznego dziecka w jej wieku. Przeciekały. Cudu herbacianego nie doświadczyłam.
- BABYDREAM używałyśmy 3 i 4, są niezawodne. Nie przeciekają, trzymają kupy i rzadkie i zbite. Wytrzymują całą noc. Sztywniejsze niż Pampersy, ale nie tak, jak DADA.
- BABYDREAM EKO - kupiłam jedną paczkę z ciekawości, trójki wtedy chyba. Sztywne jak DADA, bez szału. Cenowo o kilka złotych droższe niż zwykłe BD.
- BABYDREAM PIELUCHOMAJTKI - używam teraz na zmianę ze zwykłymi pieluchami BD. Rewelacyjne, mięciutkie jak Pampers, super dla dziecka które jak tak moja Tonia namiętnie rozpina pieluchy przy przebieraniu :). Nie przeciekają. Jedyna wada to cena, bo wychodzi (przy rozmiarze 4 bo taki używamy) 77gr za sztukę (16,99 za opakowanie 22szt), więc póki co używam okazjonalnie, ale latem na upały będą super. :)
niedziela, 25 listopada 2012
Wstaję!
Po pierwsze, dziecko moje się wzięło, zawzięło i próbuje wstawać. Raczkowanie jest dla maluchów i nadal go nie lubimy ;)
Po drugie, z niejadka Tosia stała się żarłokiem. Pożera na przykład jajecznicę z szynką na śniadanie i trochę chlebka. Albo chlebek z szynką. Potem owoce i ciacha. Potem obiad, którego ilości nie powstydziłby się dwulatek. A na obiad mięęcho - indyk, kurczak lub świnka. Do mięcha warzywo, tu króluje kalafior i brokuł oraz szpinak. Do warzywa ziemniaki, makaron, kasza, ryż, co tam podleci. A najlepiej kluski z mojego obiadu ;D. Po obiedzie mleeeko, mleeko i na kolację albo owoce albo chlebek. Kaszek nadal nie je. Zupek też nie. Uwielbia swój kubeczek Doidy i chętnie z niego zaczęła pić.
Ząb wychodzi powoli acz sukcesywnie :)
piątek, 23 listopada 2012
Stomatologicznie
Dentyści często opieprzają ludzi, że tak późno przychodzą, że już z bólem. Ja od czasu ropnia w maju latam jak tylko coś stwierdzę, że mi ni gra. Ale i tak zawsze mówię, że poproszę duużo znieczulenia bo się panicznie boję. Stomatolog, który robił mi resekcję (przystojny facet swoją drogą :p) pytał mi się czy mam jakieś złe doświadczenia... Złe? Hmm pomyślmy. Kanałowe na żywca robione przez rzeźnika w Poznaniu. "Super hiper" dentystka z Lublina, która jak dotąd spierdzieliła mi jedno kanałowe, dzięki czemu musiałam mieć dłubanie w kości. Idę dziś na pantomogram, żeby zobaczyć, co jeszcze mi ta pani zafundowała, może jakieś reendo albo rwanko, tym bardziej, że kilka zębów mi się odzywa z tych, co mi robiła. Zamierzam narobić tej pani koło piórek, tak, żeby już nikomu krzywdy nie zrobiła. Zastanowię się nad zwróceniem się do placówki, w której pracuje, o zwrot kosztów leczenia tego co ona mi 'wyleczyła'.
środa, 21 listopada 2012
Armageddon!!!
Wszyscy w domu chorzy więc Tośka znowu też ma katar.
A ja wczoraj byłam u dentysty i z powodu źle zrobionego kanałowego w maju w górnej jedynce miałam resekcję wierzchołka korzenia. Dziś już nie boli tylko z wargą wielkości śliwki wyglądam jak ofiara nieudanego zabiegu powiększania ust ;) A szwy na dziąśle wyglądają śmiesznie ;)
poniedziałek, 19 listopada 2012
Masz toaletę? Masz szczęście!
Naprawdę! Zgodnie z danymi ze strony http://publicznatoaleta.pl ponad 2,5 MILIARDA ludzi na świecie nie ma tego luksusu. Bo jak się okazuje, to, co dla nas jest normalne, dla innych jest nieosiągalnym luksusem.
piątek, 16 listopada 2012
Dermografizm
Dermografizm to w sumie nie choroba. Przypadłość taka. Dlaczego o tym piszę? Bo mam ją ja i ma ją Tosia.
Na czym polega? Na bardzo dużej nadwrażliwości skóry na: zmiany temperatur, alergeny, dotyk, tarcie, stres. Skóra osoby z dermografizmem jest bardzo wrażliwa, podatna na przesuszenie, łatwo ulega podrażnieniom i wymaga pielęgnacji nawilżającymi kosmetykami bez alkoholu i innych drażniących substancji.
Jak się objawia? W przypadku alergenu nawet w niedużej ilości (mówię o kontakcie skórnym, nie o pokarmowej alergii) skóra swędzi i jest czerwona. W przypadku dotyku lub tarcia również szybko pojawia się zaczerwienienie. Tosi po badaniu stetoskopem dokładnie widać, gdzie był przykładany. Ja, po zdjęciu plastra, nawet jeśli miałam go tylko godzinę, mam wyraźny czerwony podpuchnięty ślad w miejscach klejenia. Zimą zawsze mam czerwoną szyję od szala bo się ociera o skórę.
Na czym polega? Na bardzo dużej nadwrażliwości skóry na: zmiany temperatur, alergeny, dotyk, tarcie, stres. Skóra osoby z dermografizmem jest bardzo wrażliwa, podatna na przesuszenie, łatwo ulega podrażnieniom i wymaga pielęgnacji nawilżającymi kosmetykami bez alkoholu i innych drażniących substancji.
Jak się objawia? W przypadku alergenu nawet w niedużej ilości (mówię o kontakcie skórnym, nie o pokarmowej alergii) skóra swędzi i jest czerwona. W przypadku dotyku lub tarcia również szybko pojawia się zaczerwienienie. Tosi po badaniu stetoskopem dokładnie widać, gdzie był przykładany. Ja, po zdjęciu plastra, nawet jeśli miałam go tylko godzinę, mam wyraźny czerwony podpuchnięty ślad w miejscach klejenia. Zimą zawsze mam czerwoną szyję od szala bo się ociera o skórę.
środa, 14 listopada 2012
Nowości
Od dziś jemy makaron :) Tosia patrzyła wzrokiem 'zjadłaś mi śniadanie i zabiłaś ojca' jak jadłam obiad, więc co miałam zrobić, dałam dziecku makaron. Zjadła na początek dwie rurki :) I herbatnika dzisiaj też zjadła. Za to zupka była dziś w postaci chleba maczanego w soczewiczance ;) Cała skiba poszła!
Wczoraj za to zjadła kilka klusek ziemniaczanych (identyczna sytuacja jak dziś ;)), tzw szarych klusek ;) Noo i wymemłała plasterek cytryny. Zabrała się za dietę jak nic ;)
wtorek, 13 listopada 2012
9 miesięcy
Minął kolejny miesiąc.. Za osiem dni Tosia będzie na świecie dokładnie tyle, ile w brzuchu. Co się zmieniło w ciągu ostatnich czterech tygodni?
-waga 7360g, wzrost ?? nosimy nadal 74 ;)
-pokazuje gdzie piesek/babcia/mama ma nos, oczy i ucho
-pokazuje jaka jest duża
-przy piersi pełna samoobsługa - siedząc koło mnie chwyta za bluzkę, stanik i się obsługuje sama jak jej się uda :)
-CHCE stać. ale w kolanach jeszcze kisielek ;)
-pokazuje nie tylko, że chce na ręce, ale i że chce z tych rąk zejść
-przeszła pierwszy i oby na długo ostatni katarek
-kulinarnie stoimy w miejscu, winowajcą są zęby ;/
-słowo klucz to 'baba' ;) no i rządzi nienienie ;D
-wstydzi się słodko ;D
-waga 7360g, wzrost ?? nosimy nadal 74 ;)
-pokazuje gdzie piesek/babcia/mama ma nos, oczy i ucho
-pokazuje jaka jest duża
-przy piersi pełna samoobsługa - siedząc koło mnie chwyta za bluzkę, stanik i się obsługuje sama jak jej się uda :)
-CHCE stać. ale w kolanach jeszcze kisielek ;)
-pokazuje nie tylko, że chce na ręce, ale i że chce z tych rąk zejść
-przeszła pierwszy i oby na długo ostatni katarek
-kulinarnie stoimy w miejscu, winowajcą są zęby ;/
-słowo klucz to 'baba' ;) no i rządzi nienienie ;D
-wstydzi się słodko ;D
niedziela, 11 listopada 2012
sobota, 10 listopada 2012
"Rozszerzanie" diety
Z powodu zębów mamy gimnastykę jedzeniową. Tosia je tylko banany, gruszki (a i to nie zawsze), ziemniaki, kalafior, szpinak, żółtko i dzisiaj dałam pomidorka. Pomidorek zaakceptowany :) Mamy problem z mięskiem, bo nie bardzo wchodzi... Zupki w ogóle odpadają, zje mała trzy łyżeczki i koniec. Ale daję co mogę, żeby cokolwiek mała jadła, no i mleka dużo pije teraz, przez co ja po dwóch godzinach mam tak jak na początku karmienia aż twarde piersi.
Przejrzałam ostatnio w sklepie półkę z ciasteczkami dla dzieci, jakieś Bobovity, Hippy, Petitki i takie tam i wiecie co, najkrótszy i najlepszy skład mają stare dobre herbatniki Petit Beurre, które pamiętam jeszcze ze swojego dzieciństwa :) Od czasu do czasu daję małej do pokruszenia - bo jedzeniem bym tego nie nazwała :P
I pytanie do mam karmiących piersią mi się nasuwa, czy i ile powinnam dawać Tosi napojów niemlecznych w ciągu dnia? Bo mała wykazuje śladowe zainteresowanie innym piciem niż mleko moje póki co. Kilka łyków soczku/wody/herbatki i tyle...
Katar definitywnie już minął :) A za tydzień wraca mąąąąąąąąąąąąąąąż!
Przejrzałam ostatnio w sklepie półkę z ciasteczkami dla dzieci, jakieś Bobovity, Hippy, Petitki i takie tam i wiecie co, najkrótszy i najlepszy skład mają stare dobre herbatniki Petit Beurre, które pamiętam jeszcze ze swojego dzieciństwa :) Od czasu do czasu daję małej do pokruszenia - bo jedzeniem bym tego nie nazwała :P
I pytanie do mam karmiących piersią mi się nasuwa, czy i ile powinnam dawać Tosi napojów niemlecznych w ciągu dnia? Bo mała wykazuje śladowe zainteresowanie innym piciem niż mleko moje póki co. Kilka łyków soczku/wody/herbatki i tyle...
Katar definitywnie już minął :) A za tydzień wraca mąąąąąąąąąąąąąąąż!
czwartek, 8 listopada 2012
Csiiiiiii
Powiem wam po cichu, żeby nie zapeszyć ale... chyba mija Tosi katar :D Już nie charczy jej w nosie przy piciu z piersi, przy zasypianiu też nie, i mniej wody w ciągu dnia leci, przy fridowaniu też już malutko lub nic, UFFFFFFFFF!
środa, 7 listopada 2012
Liebster blog
Kilka osób mnie nominowało, za co bardzo dziękuję, pewnie nie ze wszystkich blogów załapałam, jakby co proszę reklamować to dopiszę ;) Nie przepadam za łańcuszkami, więc wybaczcie, ale nie przekażę dalej, tym bardziej że już chyba każdy był nominowany ;) Ale macie okazję się czegoś o mnie dowiedzieć ;)
poniedziałek, 5 listopada 2012
niedziela, 4 listopada 2012
Nie jest źle :)
Byliśmy dziś na kontroli, pediatrę mam świetną, bardzo dokładną, więc poza osłuchaniem i oględzinami mała miała RTG płuc i badanie krwi - CRP i morfologię. Na szczęście wszystko w porządku, to tylko wredne zębowe przeziębienie co nas nie chce opuścić. Mamy więc Pulneo przez tydzień, woda morska do nosa, na noc Nasivin no i na ząbki Camilię stosujemy.
sobota, 3 listopada 2012
Nic lepiej :/
Zaliczyłam wczoraj pierwszy spadek Tosi z kanapy. Na szczęście na strachu się skończyło... A siedziałam przy niej :(.
Widać już biały punkcik w miejscu prawej dolnej jedyneczki! Jeszcze nie stuka pod łyżeczką, ale już jest!
Z tej albo i z innej okazji Tośka ma jedzeniowe fochy. Powodują one u matki wzrost kreatywności +200 ;) Wczoraj zupka była podawana w kubeczku Doidy a dzisiaj zupka była 'podawana' w postaci maczania chlebka... Potem jeszcze troszkę ziemniaczków z obiadu mojego zjadła. Ogólnie ilość jedzenia spadła drastycznie w ciągu ostatniego tygodnia, Tośka żyje głównie mlekiem. Niech żyje karmienie piersią! Bo bez tego chyba nic by nie jadła. :(
Glut nadal jest, dwa dni było jakby lepiej a teraz znowu, niestety Tosia ma po rodzicach skłonność złą do spływania kataru po gardle zamiast do nosa... :/ Z tego powodu mała w nocy i przy drzemkach kaszle i się dusi :( Wydzielina niby przezroczysto-biała wciąż. Odciągam, psikam, kropelkuję, smaruję.. I nic.
Po konsultacji z pediatrą jutro jedziemy na oględziny i zdjęcie płuc. Oby nie było nic!
Widać już biały punkcik w miejscu prawej dolnej jedyneczki! Jeszcze nie stuka pod łyżeczką, ale już jest!
Z tej albo i z innej okazji Tośka ma jedzeniowe fochy. Powodują one u matki wzrost kreatywności +200 ;) Wczoraj zupka była podawana w kubeczku Doidy a dzisiaj zupka była 'podawana' w postaci maczania chlebka... Potem jeszcze troszkę ziemniaczków z obiadu mojego zjadła. Ogólnie ilość jedzenia spadła drastycznie w ciągu ostatniego tygodnia, Tośka żyje głównie mlekiem. Niech żyje karmienie piersią! Bo bez tego chyba nic by nie jadła. :(
Glut nadal jest, dwa dni było jakby lepiej a teraz znowu, niestety Tosia ma po rodzicach skłonność złą do spływania kataru po gardle zamiast do nosa... :/ Z tego powodu mała w nocy i przy drzemkach kaszle i się dusi :( Wydzielina niby przezroczysto-biała wciąż. Odciągam, psikam, kropelkuję, smaruję.. I nic.
Po konsultacji z pediatrą jutro jedziemy na oględziny i zdjęcie płuc. Oby nie było nic!
piątek, 2 listopada 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)






.jpg)