Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

wtorek, 28 sierpnia 2012

U rodziców

W sobotę ruszyliśmy do Poznania, do rodziców moich. I mieszkamy sobie teraz jak u pana B. za piecem, Tośka zachwycona ilością ludzi i uwagi, jaką jej się poświęca ;) Wygłupia się z dziadkiem, spaceruje z babcią, chichra się do kuzynki i kuzyna... Tego jej było trzeba :) A ja poumawiałam się już częściowo ze znajomymi na spotkania :) Dziś byłam zrobić małej zdjęcie do paszportu :) Fajnie wyszło :) A jutro jedziemy do urzędu załatwiać papiery...

A tu Tosia w swoim nowym foteliku do karmienia - ikeowskim 'antilopie' :)

czwartek, 23 sierpnia 2012

Remont :)

Jak widzicie na blogu nastąpił mały remoncik. :) Sprawcą jest Sroka, zdolny z niej ptaszek, co nie? Nie wszystko jeszcze w pełni działa, ale pracuję nad tym :)

A nowych notek brak bo czasu nie ma, mąż wrócił i szkoda czasu na pisanie ;) Ale niedługo się poprawię :)

A oto nasze postępy w BLW :)

piątek, 17 sierpnia 2012

Poranek

Tośka budzi się najczęściej koło siódmej. Zaczyna się kręcić, miętolić mi pierś, twarz, szyję, coś gadać po swojemu, ćwiczyć zapamiętale układanie się w poprzek łóżka. Kiedy otworzę oczy, wita mnie wielki uśmiech. I zaczynamy pertraktować. To znaczy, ja mówię do małej 'poośpij jeszcze albo poleż sobie, ja się jeszcze drzemnę', co ona kwituje najczęściej uśmiechem. Czasem zdarza się, że jeszcze się przyssie i da mi nawet pół godziny ekstra snu, ale najczęściej bezlitośnie 'każe' mi wstać, pieluchę zmieniać i zabawiać :P Jeśli pobudka jest koło 5-6 to znaczy tylko jedno - kupa idzie ;) To jedyny powód, dla którego moje dziecko rezygnuje ze snu o tej porze ;) I caaaałe szczęście że nie trafił mi się egzemplarz co o piątej już jest rześki i gotów do zabawy ;) Bo bym chyba padła po miesiącu :P I tak najczęściej zasypiam razem z nią czyli koło 21 -22 :P

Do córki

środa, 15 sierpnia 2012

Są takie chwile...

Są takie chwile w życiu matki, kiedy się akumulatory ładują samoczynnie nawet po ciężkim dniu/tygodniu.

Jakie to są chwile? Kiedy dziecko zaraz po obudzeniu obraca się na bok, chwyta mnie za nos i śmieje się.
Kiedy podczas karmienia zaczyna gadać z piersią. Kiedy wzięta na ręce wczepia się rączkami i wtula głowę w dekolt. Kiedy się uśmiecha przez sen. Kiedy zaczepiona przez kogoś na spacerze, uważnie patrzy na mnie, czy jestem i czy aprobuję tę osobę (tak, jesteśmy na tym etapie właśnie, koniec uśmiechów do wszystkich i za nic,..) Kiedy podczas badania lekarskiego wyciąga do mnie rękę żeby ją potrzymać. Kiedy krzyczy i piszczy na trzymanego w ręku trampka. Kiedy się tak usmaruje marchewką że nawet w nosie ma pomarańczowo. Kiedy w kąpieli się śmieje do lustra. Kiedy zabiera mi chrupkę, bo wiadomo, że lepiej smakuje cudza niż trzymana w swojej ręce ;). Kiedy po dwóch dniach brzydkiej kupy zrobi ładną. Taaak, nawet kupa, a może głównie ona jest źródłem niewyczerpanej troski i radości :P.

Staram ze wszystkich sił być matką wystarczająco dobrą dla Tośki, nie obciążać jej swoimi frustracjami i konsekwencjami moich wyborów. Już dawno nauczyłam się czerpać siłę z pierdół. Z małych rzeczy. Uda mi się pranie powiesić w dniu wyprania - hurra! Uda się nogi ogolić, jeeeest sukces. Może to głupie, ale z takich małych rzeczy składa się teraz mój świat. Bo jakby patrzyła tylko na całokształt, to nie byłoby tak fajnie. Bo jak patrzę za dużo na całokształt, to mam zaraz objawy somatyczne nerwicy.

I jeszcze mnie opiekunka delikatnie mówiąc w bambuko zrobiła. Nie bierzcie opiekunek studentek choćby były nie wiem jak miłe i lubiące dzieci. Bo studentki chcą mieć wakacje a nie cudze bachory bawić. Za dużo nagłych i niespodziewanych wypadków, żebym uwierzyła w jej historyjki. Tym sposobem mi dziewczyna rozpierdzieliła wszelkie plany jakie miałam na lipiec i sierpień. A teraz niech się buja, dam sobie radę sama.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Kolejne kłucie

Byłyśmy dzisiaj na trzeciej dawce przeciw pneumokokom, za tydzień czeka nas wzw. Zgodnie z tym, co wymierzyłam ostatnio, mała ma 65cm (i te wszystkie piękne śpiochy na 62 idą w odstawkę... I bodziaki też już w pieluszce za ciasne powoli... idziemy w 68 ;) ) i waży 6140 :) Czyli od ostatniego ważenia 5,5tygodnia temu przytyło się małej 740g :) Idzie jak burza :)

Rozwój ruchowy pediatra oceniła jako wzorowy, dziecko ogólnie zdrowe, zęboli mimo wszystkich oznak nie widać jeszcze. Potem szybkie kłucie, trochę płaczu i po krzyku.

Jak widać na zdjęciu poniżej Tośka dziś sobie siedziała. Sama, bez podpórki. Chwilę bo chwilę, potem była gleba prosto ryjkiem w kocyk ;) Ale już umie utrzymać plecy prosto, zresztą wzięta na ręce też już nie wygina się do tyłu, tylko ładnie prosto siedzi mi na biodrze. Idziemy w kierunku samodzielnego siedzenia :)

A teraz już śpi, po dzisiejszych wrażeniach zasnęła mi o 19, co jest rzadkością ;) Syropek przeciwgorączkowy w pogotowiu i czuwam, mam nadzieję, że Tonia dobrze przyjmie to szczepienie.

Od wczoraj pada non stop. Jeśli jeszcze popada to obie dostaniemy na głowę w domu :P Spaceru nam trzeba natychmiast!