Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

środa, 15 sierpnia 2012

Są takie chwile...

Są takie chwile w życiu matki, kiedy się akumulatory ładują samoczynnie nawet po ciężkim dniu/tygodniu.

Jakie to są chwile? Kiedy dziecko zaraz po obudzeniu obraca się na bok, chwyta mnie za nos i śmieje się.
Kiedy podczas karmienia zaczyna gadać z piersią. Kiedy wzięta na ręce wczepia się rączkami i wtula głowę w dekolt. Kiedy się uśmiecha przez sen. Kiedy zaczepiona przez kogoś na spacerze, uważnie patrzy na mnie, czy jestem i czy aprobuję tę osobę (tak, jesteśmy na tym etapie właśnie, koniec uśmiechów do wszystkich i za nic,..) Kiedy podczas badania lekarskiego wyciąga do mnie rękę żeby ją potrzymać. Kiedy krzyczy i piszczy na trzymanego w ręku trampka. Kiedy się tak usmaruje marchewką że nawet w nosie ma pomarańczowo. Kiedy w kąpieli się śmieje do lustra. Kiedy zabiera mi chrupkę, bo wiadomo, że lepiej smakuje cudza niż trzymana w swojej ręce ;). Kiedy po dwóch dniach brzydkiej kupy zrobi ładną. Taaak, nawet kupa, a może głównie ona jest źródłem niewyczerpanej troski i radości :P.

Staram ze wszystkich sił być matką wystarczająco dobrą dla Tośki, nie obciążać jej swoimi frustracjami i konsekwencjami moich wyborów. Już dawno nauczyłam się czerpać siłę z pierdół. Z małych rzeczy. Uda mi się pranie powiesić w dniu wyprania - hurra! Uda się nogi ogolić, jeeeest sukces. Może to głupie, ale z takich małych rzeczy składa się teraz mój świat. Bo jakby patrzyła tylko na całokształt, to nie byłoby tak fajnie. Bo jak patrzę za dużo na całokształt, to mam zaraz objawy somatyczne nerwicy.

I jeszcze mnie opiekunka delikatnie mówiąc w bambuko zrobiła. Nie bierzcie opiekunek studentek choćby były nie wiem jak miłe i lubiące dzieci. Bo studentki chcą mieć wakacje a nie cudze bachory bawić. Za dużo nagłych i niespodziewanych wypadków, żebym uwierzyła w jej historyjki. Tym sposobem mi dziewczyna rozpierdzieliła wszelkie plany jakie miałam na lipiec i sierpień. A teraz niech się buja, dam sobie radę sama.

7 komentarzy:

  1. Uśmiech dziecka jest magiczny!!!!!!!! wynagradza najcięższy dzień :-)


    niestety ciężko o dobrą opiekunkę !! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja opiekowałam się dziećmi jako studentka, i nikogo nigdy nie zrobiłam w bambuko. ;)

    A matką wystarczająco dobrą jesteś - i będziesz zawsze. :)
    Nawet pomimo nieogolonych nóg i opiekunek studentek. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Weszłam na Twojego bloga i avast wykrył mi konia trojańskiego na komputerze... Dziwne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to napisałaś, czuję podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że z opiekunką nie wyszło :| Co do ładowania mamusiowych akumulatorków to mam tak samo :)

    OdpowiedzUsuń