Tosia otwiera oczy.
Mama! Kakao!
Mąż pojechał po mleko, żeby zrobić kakao
Mama, tata kakao!
Mąż wrócił z mlekiem
Tata, kakao kakao daj daj daj
Tosia pojechała z tatą po zakupy. Pytam się jej po powrocie co kupili.
Mniam, kakao!
Tosia chcesz pić?
Kakao!
A może kompotu jednak się napijesz?
Niee, kakao kakao
Po tygodniu szlabanu na ów napój (Tosi 'kakao' to mleko migdałowe lub ryżowe z karobem) teraz jest on przedmiotem pożądania numer jeden. ;) Z niewiadomych powodów, bo przecież mleko migdałowe to nie mleko, podawanie go małej przy gorączce zawsze kończyło się wymiotami, więc w czasie choroby, jak jej temperatura oscylowała między 38 a 39,5 nie dawałam kakao, co powodowało dramat i łzy każdego ranka...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz