Wydarzenie to zasługuje na osobny wpis. Od kilku dni pojawiała się czasami, a dziś rano przywitała nas na czczo. Waga! Dziesięć kilo!
Na początku roku, gdy zaczynaliśmy dietę, było 9,200. Przez choroby w marcu na krótki czas znów wróciliśmy do tej wagi. Ale szybko mała odrobiła, na szczęście.
Obiecałam mężowi, że się upiję, jak zobaczę 10,000 na wadze. No to chyba dziś muszę się napić :D





Gratulacje kochani :) usciski dla Tosi :)
OdpowiedzUsuńNo to chlust na zdrówko ;)
OdpowiedzUsuńna zdrowie! 10tka o wiele lepiej wygląda na wadze;) NIech córeczka zdrowo przybiera:D
OdpowiedzUsuńSuper! :) Pozdrawiam, Monika
OdpowiedzUsuń:) Gratulacje! Sama wiem jakie stresujące jest kontrolowanie wagi... U nas chorobowe spadki pół kilowe zwykle odrabiamy ze 2-3m-ce... A ile Tosia ma wzrostu? U nas Anti zdecydowanie na tatę gabarytowo podany czyli waga piórkowa;) 87cm i ok.10,700 (taka waga była ze 3tyg temu) teraz nie mam pojęcia bo na szczęście/nieszczęście baterie w wadze padły ;)
OdpowiedzUsuńokoło 83cm mała ma. waga się waha w tej chwili zależnie od dnia między 9800 a 10100.
Usuń