... zaczęło się ząbkowanie. Już już czuć jedynkę co się przebija z mozołem. Dziecko płacze, dziecko ślini się straszliwie, dziecko ładuje wszystko do buzi. Dziecko uspokaja się po Dentinoxie, uffff... :)
Ponadto mała STRASZNIE OKROPNIE BARDZO chce siedzieć. W foteliku samochodowym chwyta się pasów i podciąga. Chwyta się wszystkiego co może, stęka, miny robi i ufffff w pionie jest :) I nie chce leżeć, nie chce się położyć potem za Chiny ;) I złości się i krzyczy na rodziców, że czego ona ma leżeć jak ONA CHCE SIEDZIEĆ I JUŻ :)
I jeszcze, powoli przyzwyczajamy małą do spania w łóżeczku swoim. Na razie będziemy w dzień na drzemki ją odkładać, żeby jej się nie kojarzyło z nocną walką o sen ;) Dzisiaj się udało - zasnęła mężowi na rękach, włączyliśmy karuzelkę, odłożyliśmy ją na kocyk, przykryliśmy drugim kocykiem i eureka, śpi ;) A ja mam czas na napisanie posta bez dziecka na rękach ;)
Bardzo mi się podoba spanie z dzieckiem, z wielu względów, bardzo to wygodne pod kątem nocnych karmień, bardzo to fajne jak się rano budzę a dziecko trzyma się mojej piżamy i stęka robiąc kupę, ale. No właśnie, ale. Moje plecy się buntują. Moje małżeństwo się buntuje. Dziecko też może by spało dłużej gdyby się rodzice nie wiercili w łóżku i nie robili zamieszania ;) Więc powoli, bez przymusu, bez płaczu, pokażemy Tosi zalety spania w łóżeczku. Dziś śpi, bez jednej łezki. Za jakiś czas, jak się oswoi ze spaniem w dzień, zaczniemy próbować nocnego usypiania :)
Ano i wróciliśmy do Lublina. Miesiąc u babci i dziadka zaowocował 600g więcej, mamy już 5010g :) Magiczne 5 kg przekroczone, do pół roku spoko podwoimy wagę, więc idzie Tonia ładnie :) Moja waga o dziwo stoi, mimo maminych obiadków, śniadanek, kolacyjek itd :) Zaleta, tudzież wada karmienia piersią ;) Ilość poznanych nowych ciotek niezliczona ;) Ilość poznanych blogerek: jedna ale za to jaka ;) Tosia zakochana w dziadkach, ze wzajemnością, i w cioci i kuzynce i kuzynie ;)
I ważny komunikat dla trzech Pań, które czekają na nagrody z candy... Wstyd i hańba, ale nie miałam kiedy się zorganizować, tyle się działo :( Zostawię małą mężowi i polecęęęęę... Proszę o napisanie mi maili z rozmiarem ubranek dla dzieci i ulubionych swoich kolorów :) Zobowiązuję się do końca tygodnia wysłać paczuszki :) :)





Zabkowanie - koszmar każdej mamy. Mnie tez niedługo to czeka.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki żeby ząbkowanie przeszło łagodnie...za jakiś czas i u nas się pojawi:>
OdpowiedzUsuńTo się zaczyna gorący okres. Teraz wszystko będzie szło u Tosi jak z torpedy :)
OdpowiedzUsuńAle aparatka z tym siadaniem:) U nas Anti coraj bardziej się w gondolce kręci, a zazwyczaj spacery caluśkie przesypiał, ruchliwe te dzieciątka nasze się robią:)
OdpowiedzUsuń"bardzo to fajne jak się rano budzę a dziecko trzyma się mojej piżamy i stęka robiąc kupę" - kwintesencja macierzyństwa ;)
OdpowiedzUsuńDacie radę ją przyzwyczaić, a przecież zawsze można rano ją jeszcze zabrać na dospanie do Waszego łóżka. I zrobi kupę z pomocą Twojej piżamy ;)
Pocieszę Cię- Julo śpi, że hej w swoim łóżeczku- i śpi w nim o wiele, wieeeele razy dłużej, niż w naszym łóżku. I też w ogóle nie płakał ani nie płacze w swoim m1:D
OdpowiedzUsuńCo do ząbkowania, to miejmy nadzieję, że przy kolejnych pójdzie łatwiej:D
Czas obniżać łóżeczko !! :)
OdpowiedzUsuńOby zębole wyszły szybko i żeby dały spokój na następne miesiące!
No proszę jaka cwaniara;D
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki za nauke spania oraz za w miare bezbolesne wychodzenie ząbków!! dzielna dziewczynka, że tak się szybko do wszystkiego pcha i wszystkiego szybko uczy. buzka
OdpowiedzUsuń