Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

sobota, 30 czerwca 2012

Blisko dziecka

Trochę poczytałam. Ale nie jestem z tych, co cytują akapity. Lubię książki o macierzyństwie, wychowaniu dzieci. Bo lubię poszerzać horyzonty. Bo z każdej książki można coś wyciągnąć dla siebie. I z Tracy Hogg, i z Evelin Kirkilionis, i z Pearsów.

Modne od jakiegoś czasu jest pojęcie rodzicielstwa bliskości. Niestety, jest ono utożsamiane głównie z chustą, cyckiem i współspaniem. Niestety, bo rodzice, którzy nie czynią którejkolwiek z tych rzeczy lub nie daj boziu żadnej, nie mają szans być uznani za rodziców blisko dziecka.

Czy matka, która wozi dziecko w wózku, jest gorsza od matki noszącej w chuście? Czy matka karmiąca butelką jest gorsza od tej, która karmi piersią? Czy wreszcie nie są dobrymi rodzicami ci, którzy dziecko odkładają do łóżeczka? Czy takie postępowanie czyni dziecko spaczonym na starcie, czyni je do głębi nieszczęśliwym i pozbawionym miłości? Do cholery jasnej, dziecko śpiące w swoim pokoju po wypiciu butli mleka podanej przez kochającą matkę, która przybiegnie na najlżejsze kwilenie dziecka, jest tak samo kochane i słuchane przez rodzica, jak to śpiące przy cycku. Tylko metoda inna.


Można nie spać z dzieckiem, karmić je butelką, nie używać chust, a dawać mu mnóstwo bliskości. Można spać z dzieckiem, spędzać z cyckiem na wierzchu pół dnia, i łamać kręgosłup w chuście i robić to zupełnie bezrefleksyjnie, myląc bliskość emocjonalną z fizyczną. Rodzicielstwo bliskości to rodzicielstwo emocjonalnej bliskości, nie przywiązanie do siebie bachorka na stałe sznurkiem.

Wczoraj u ortopedy miałam taką niefajną sytuację. Krótka rozmowa z babką z dzieciątkiem starszym od Toni o tydzień. Nieśmiałym głosem pyta się 'a ona też na butli?', ja na to 'nie, piersią karmię'. I cholera uderzyło mnie jak się babka zawstydziła. I widziałam, jak jej ulżyło, że już jej kolej i może się zmyć z korytarza. Jest terror mleka modyfikowanego? Powiedziałabym, że zaczyna się przegięcie w drugą stronę. I rodzi to chore sytuacje, kiedy ta kobieta wstydziła się, że karmi butelką, a mi było przykro że jej jest wstyd choć nie wiem czemu, bo chłopiec cudny.

Chciałabym bardzo, żeby ludzie spuścili trochę powietrze z siebie. Ile dzieci, tyle potrzeb i metod ich zaspokojenia. Nie ma uniwersalizmu. Nawet 'guru' rodzicielstwa bliskości Sears ( upss ;)) w swojej książce 'Zasypianie bez płaczu' o tym pisze. Że nie ma uniwersalnych metod. Że każdy ma prawo wyboru metody dobrej dla siebie i swojego dziecka. Dajmy żyć sobie nawzajem.

40 komentarzy:

  1. To ja zacytuję tak lubianą przez zafiksowane dziewczyny autorkę.
    "Można z powodzeniem stworzyć bliską więź z dzieckiem nie karmiąc go piersią, nie używając chusty i kładąc dziecko do spania w jego własnym łóżeczku." Agnieszka Stein

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokladnie! wszystko ma swoje granice..:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię to! No nie ja Kocham to!

    Przeginanie w żadną stronę nie jest dobre, a każde dziecko jest inne i innych metod wymaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie dzieci potrzebują noszenia w chuście i spania razem z rodzicami. A co mają zrobić rodzice dzieci które potrzebują przestrzeni? Takie dzieci są nie wiem czy ludzie mają wyobraźnię na ten fakt...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też to kocham.
    Napisałaś wszystko co chciałabym powiedzieć.
    Nie ważne jak - ważne, że robimy wszystko aby nasze dziecko było szczęśliwe.

    A ludzie mają skłonności do przesady - raz w jedna, raz w drugą stronę :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też zgadzam się z Tobą w 100%!! Buziaki dla Toni ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. zgadzam sie .. ja karmie butelką, dziecko śpi w swoim pokoju, nie nosze w chuście bo sie boje .. i kocham swoje dziecko nad zycie i wydaje mi sie ze daje mu tyle miłości ile potrzebuje ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Amen i kropka.

    Mam zdrowego, cudownego synka wykarmionego mm i śpiącego w swoim pokoju i swoim łóżeczku. W chuście nosiłam go pół roku, potem "przesiadł się" do spacerówki i jest bardzo z tego zadowolony :-) Jest niesamowicie pogodny, wszystko go śmieszy, śmieje się do każdego kto do niego zagada, wszędzie wzbudza zachwyty że taki spokojny, ufny, ciekawy świata. Smoczka w ogóle nie używa - nie potrzebuje.

    Kiedy płacze ZAWSZE jest przytulany i pocieszany. Zasypia w swoim łóżeczku, nie na rękach, ale z moją ręką na piersiach - najpierw leży na wznak, patrzy mi w oczy kiedy nucę mu kołysanki i się uśmiecha, potem ziewa, przewraca się na boczek i spokojnie zasypia. Ja wtedy włączam monitor oddechu, zamykam drzwi do pokoiku i wracam do naszej sypialni. A mały śpi bez budzenia 11-12 godzin. I tak jest dla mnie idealnie, i nie pozwolę sobie wmówić, że brak cycka i odrzucenie cosleepingu w jakikolwiek sposób umniejsza moją miłość do mojego upragnionego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pytanie brzmi w jaki sposob to osiagnelas. Stein pisze o wiezi - wiezi sie nie zdobywa wyplakiwaniem sie dziecka.
      mozna nie nosic dziecka. nie wspolspac. nie karmic piersia. ale trzeba reagowac na placz dziecka.
      niezla zono - przestrzen matce jest potzrebna. pytanie brzmi jakim kosztem ja osiaga: czy dziecko spedza dwie godziny dziennie przed TV tylko po to zeby mama mogla odetchnac? wole cierpiec, ale zacisne zeby - nie chce przestrzeni dla siebie kosztem dziecka.

      Usuń
    2. Moje dziecko na tv w ogóle nie zwraca uwagi ;)cały dzień słuchamy radia, jak jest u babci sama leci do wierzy i włącza radio bo grać musi... nie wiem skąd przykład o tv...

      Usuń
    3. A poza tym napisałam o dzieciach które potrzebują przestrzeni.

      Usuń
    4. Big m ja od 26 lat słucham matki która 'cierpi', która się 'poświęciła'. i rzygam tym. bo to moja matka. nie chcę tego dla swojego dziecka. nie chcę opowiadać jak to ja się poświęciłam...

      Usuń
    5. Dokładnie, święta racja. Moja matka to też jedno wielkie chodzące poświęcenie :-/ A ja nie chcę się poświęcać, chcę kochać radośnie i asertywnie czyli zachowując szacunek dla siebie i moich potrzeb. Dlatego co tydzień chodzimy z mężem na zajęcia taneczne, w weekendy wychodzimy do kina, na obiad we dwoje. Oprócz tego spędzamy czas z synkiem i wychodzimy też w trójkę. Wszystko da się zorganizować. Ja potrzebuję przestrzeni - dla siebie, dla siebie i męża, a dziecko też jej potrzebuje, bo nie chcę żeby było kurczowo uczepione mojej spódnicy i siedziało z płaczem pod drzwiami lazienki kiedy idę się wysikać. Mój synek odkąd skończył 4 miesiące zostaje z opiekunką, a jego rozwój emocjonalny i intelektualny przebiega wzorowo.

      Usuń
    6. przykro mi czarownico ze Twoja mama Ci to wygaduje. ja wiem ze taka matka nie bede. zaciskam zeby bo wiem ze moge wiecej niz byc zwyczajnie egoistka i ustawiac dziecko pod siebie.
      dziekuje za uwage.

      Usuń
    7. BiG m... Czyś TY już rozum straciła??
      Kobieto kochana.. myślę, że powinnaś zacząc myśleć jak matka-człowiek, a nie matka-przeczytałam-w-ksiazce-i-maltretuje-sie-zasadami.
      Może sama napisz ksiazke o wlasnych odczuciach? o wlasnych pomyslach na dziecko?
      Mam wrazenie, ze sprowadzasz wszystkich do robi oprawcow dzieciecych a sama jestes jak meczennica "ja wiem, ze taka matka nie bede. zaciskam zeby bo wiem ze moge wiecej niz byc zwyczajnie egoistka i ustawiac dziecko pod siebie"

      Co to za tekst?! Czyli kazda ktora nie spi z dzieckiem, a moje to by chyba dzisiaj wylo z rozpacze spania z nami bo upal taki ze uciekalo od cyca i zasnelo samo smacznie w swoim lozeczku i pokoiku gdzie ma chlodniej to co ja kurde?! Powalona jestem ze wole zeby dziecku bylo wygodniej?!
      Wiesz co?! juz sluchac sie tego nie da!
      Jak dla mnie.. to nie jestes sorawiedliwa ani dla nas ani dla siebei ani dla swojego dziecka, czyli jak ona ma dosc przytulania to Ty go dalej przytulasz? az piszczy?
      bo tyle bliskosci mu dajesz bo tak trzeba?
      A Ty co czujesz?
      czujesz sie dobrze z tym ze narzucasz wam schemat dzialania zamiast zyc spontanicznie i powalac dziecku na wszystko co mozna?
      i jeszcze jedno mnie uderzlo bo sama wychowuje corke jak Aredhela- dlaczego zakladasz ze kazalysmy wyc naszym dzieciom w lozeczkach az zasnal?! nie wiem czy kolezanka przeoczyla to Twoje pytanie, czy po prostu nie chciala sie klocic, ale ja sie nie kloce tylko KONFRONTUJE (jestem dzis po socjoterapeutycznej pracy z grupa) i stawiam argument: dlaczego zakladasz ze katujemy dzieci egoistycznie chcac zeby spaly same??
      moglabym tak pisac do jutra..
      zakoncze na tych kilku pytaniach.

      Usuń
    8. Mi się nie chciało rozwijać aż tak tematu bo to bez sensu. Jak ktoś lubi być cierpiętnicą to to zrobisz, Rashly? Szkoda tylko, że aż tak tym musi epatować...

      Usuń
    9. Ale mi jest jej szkoda:( bo niepotrzebnie sie katuje.. i co gorsza obraza innych.

      Usuń
    10. Każdy robi jak uważa, ja tylko nie toleruję nietolerancji :-D tzn. nie pozwolę sobie wmawiać, że ktoś posiadł prawdę objawioną na temat idealnego sposobu wychowania dziecka i koniecznie czuje misję narzucania jej innym.
      Ja nie zagryzam zębów i się nie poświęcam tam gdzie nie muszę. Mam to wielkie szczęście że moje dziecko jest zdrowe, więc naprawdę niewiele tego "poświęcenia" wymaga. Dziecko nie obciąża mojego mózgowego procesora w 100%, mogę pracować i korzystać z rozlicznych rozrywek, dzięki temu że mały ma świetny kontakt i zaufanie do swojej niani. I jestem szczęśliwa, a dziecko roześmiane od ucha do ucha, z najśliczniejszymi dołeczkami w policzkach.

      A co do pytania jak "osiągnęłam" to, że moje dziecko bezproblemowo zasypia w łóżeczku - w bardzo prosty sposób, konsekwentnie od początku usypiając go zawsze w ten sam sposób, tzn. głaskając go i nucąc. Jeżeli płakał zawsze brałam na ręce żeby się uspokoił, ale nie zasypiał na rękach, nie uzależniłam go też ani od smoczka ani od swojeo cycka, żeby nie mógł zasnąć bez niego. I moim zdaniem jeżeli moje dziecko śpi spokojnie 12 godzin, nie budzi się z płaczem, a rano wesoło gada do swoich przytulanek, to mam prawo twierdzić że ta moja metoda na moje dziecko działa i jest dobra. I tyle. Pozdrawiam!

      Usuń
    11. Aredhela Kocham Cie:D ze tez wczesniej Cie nie czytalam:D
      Bardzo ladnie sie wytlumaczylas, piatka!:)

      Usuń
    12. Zapraszam do mnie:
      http://zyciejakwmadrycie.pinger.pl/

      Usuń
    13. Aredhela - w złocie Cię chowali?

      Usuń
    14. Nizla zono mialam na mysli Twoj ostatni post.
      Rashly obrazam? to byla opinia nie krytyka. nie jestem odpowiedzialna za to jak odebralyscie moje slowa ani za Wasze uczucia czy potrzeby. jestem odpowiedzialen za swoje czyny, swoje potrzeby, swoje uczucia i swoje intencje: opowiadalam sie za rodzicielstwem bliskosci bo wiedzialam ze nikt inny tego nie zrobi, bo nic nie osiagnie, ale z autopsji wiem ze wystarczy ziarno, aby zasiac slowo :-p. to bylo oczywiste ze spalicie mnie na stosie na sam fakt ze sie tu wypowiedzialam kwestia polegala na tym w jaki sposob: zrobilyscie ze mnie meczennice ktora robi wszystko na sile. tymczasem macierzynstwo bliskosci idzie droga srodka: chce szanowac potrzeby i dziecka i matki.
      czarownico jestes niesprawiedliwa stein pisze o emocjonalnej bliskosci w taki sposob jak Ty to rozumiesz i jako adeptka PBP jest jak najbardziej ugodowa osoba pod sloncem a do wspolspania/noszenia jedynie zacheca jako do najlatwiejszego z mozliwych sposobow budowania wiezi.
      dlaczego pisze o wyplakiwaniu? hormon stresu wydzielany w trakcie CIO cry it out doprowadza do ogromnych spustoszen w mozgu (zapraszam do moniki zyrafy tam wiecej na ten temat)
      nie twierdze ze ktorakolwiek z Was sie tego dopuscila. pisze bo to jest najgorsze zlo jakie mozna zrobic swemu dziecku (klaps jest na drugim mijescu) i nie kazdy o tym wie.
      Rashly wyglada na to, ze jestes chetna do konfrontacji tylko wowczas, gdy inne matki moga Cie poprzec przeciwko mnie.
      a ja nie chce byc niczyim wrogiem. zreszta pozdrawiam goraco x

      Usuń
  9. A Big M jak zwykle cierpi i zaciska zęby :) co złego jest w tv? Ja bardzo lubię Mio Mao i Pingu. Skąd przykład sadzania dziecka przed telewizorem??? Co to ma do rzeczy? Skoro mogę mieć pół godziny spokoju dla siebie, to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie bardzo rozumiem. Moje Dziecko wspaniale potrafi się zająć czymś i bawić, czasem brakuje mi kreatywności i chciałabym móc posadzić Córkę przed bajką na 20minut po to by np w spokoju iść do wc ;) Nie rozumiem to jakaś zbrodnia wychowawcza?

      Usuń
    2. my dzisiaj z mężem wlączyliśmy Małemu na chwilę teletubisie bo wymiękaliśmy już. nie czuję się z tego powodu źle, a nawet całkiem dobrze :)

      Usuń
    3. Teletubisie też lubię :)

      Usuń
    4. A mój lubi "Fluffy garden" :-D

      Usuń
    5. a my juz Elmo Świat i Posiąg Tomek mamy wszystkie przerobione po dwa razy:D . ale my ogladamy tylko jak jemy bo ostatnio znow jemy tylko z bajka;) obiad.

      Usuń
  10. Teletubisie są boskie :) Sprawdzone na Oskarze, który wyrósł na fantastycznego chłopaka, pomimo włączanych codziennie rano bajek, byśmy mogli dospać jeszcze trochę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, to jest świetny sposób na dodatkową drzemkę :D

      Usuń
  11. Ja nie przeczytałam (jeszcze) żadnej książki o rodzicielstwie bliskości. Może to i dobrze, bo czy nie zdołowałabym się? Czy w/g osób które utożsamiają RB ze współspaniem, cyckami i chustą, rodzice bliźniąt nie mają szansy na bliskość z dzieckiem? Czy jesteśmy w ich opinii gorsi?
    Pomijam cycki (chociaż nie wiem jaka to bliskość karmić jedno dziecko piersią i słuchać jak w tym czasie drugie płacze z głodu. Pewnie pocieszyły by go słowa "spokojnie, zaraz Twoja kolei, zaraz to z Tobą będę blisko")
    Ale chusta, współspanie? Jakieś propozycje techniczne jak to zrobić?
    Fajnie, że napisałaś tego posta. Dobrze wiedzieć, że są osoby, które są w stanie interpretować rodzicielstwo bliskości nie tylko przez pryzmat wielkiej trójki z cyckami na czele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahhah :D Niee no !
      blizniaki doja jeden z jednego, drugi z drugiego cyca a chusta to nie wiem, moze jeden na plecy a drugi na brzuch:D
      albo jednego maz a jednego TY:) na pewno ZAWSZE sa jakies rozwiazania;) ciekawe co 5 raczki maja powiedziec:D

      proszę bardzo, dla blizniakow i trojaczkow:D
      jak uwieszone krowie cycki:D dla mnie wyglada:D
      http://www.twinstuff.com/store/catalog/images/maximom_image.jpg

      Usuń
  12. O bliskości czy ufnej więzi nie decyduje współspanie, karmieńie piersią czy noszenie w chuście, choć one na pewno pomagają, ale to o czm pisze część z Was, czyli bycie uważnym na uczucia i potrzeby dziecka. Bycie uważnym nie oznacza zaspokajania wszystkich potzreb dziecka, to jest ńiemozliwe, ale branie ich pod uwagę. A z takim podejściem nie trzeba się lękać zabrania przez dziecko mojej przestrzeni.
    To, co podoba mi sie w tym poście to szacunek wobec wyboru jaki dokonuje mama. To, z czym jest mi trudno w komentarzach -to poczucie niezrozumienia dla tych, którzy mają odmienne zdanie.

    OdpowiedzUsuń