... zaczęło się ząbkowanie. Już już czuć jedynkę co się przebija z mozołem. Dziecko płacze, dziecko ślini się straszliwie, dziecko ładuje wszystko do buzi. Dziecko uspokaja się po Dentinoxie, uffff... :)
Ponadto mała STRASZNIE OKROPNIE BARDZO chce siedzieć. W foteliku samochodowym chwyta się pasów i podciąga. Chwyta się wszystkiego co może, stęka, miny robi i ufffff w pionie jest :) I nie chce leżeć, nie chce się położyć potem za Chiny ;) I złości się i krzyczy na rodziców, że czego ona ma leżeć jak ONA CHCE SIEDZIEĆ I JUŻ :)
I jeszcze, powoli przyzwyczajamy małą do spania w łóżeczku swoim. Na razie będziemy w dzień na drzemki ją odkładać, żeby jej się nie kojarzyło z nocną walką o sen ;) Dzisiaj się udało - zasnęła mężowi na rękach, włączyliśmy karuzelkę, odłożyliśmy ją na kocyk, przykryliśmy drugim kocykiem i eureka, śpi ;) A ja mam czas na napisanie posta bez dziecka na rękach ;)
wtorek, 12 czerwca 2012
piątek, 8 czerwca 2012
czwartek, 7 czerwca 2012
wtorek, 5 czerwca 2012
Gorzka prawda o małżeństwie na odległość
To będzie post ku przestrodze. Dla mnie, żebym już nigdy więcej nie zgodziła się na taki układ, i dla was, byście nawet nie rozważały takiej opcji.
Rok temu podjęliśmy z mężem decyzję. Ale podejmując ją, braliśmy tylko pod uwagę "czy dam radę", a nie jak to wpłynie na nasze małżeństwo. Czy daję radę? Dałam radę będąc sama w ciąży, dałam radę urodzić bez męża, daję radę sama zajmując się Tosią. Jednakże, czy o to chodzi w małżeństwie? O to, że dwoje ludzi łączy papierek, kredyt i dziecko, a dzieli 1200 km?
Rok temu podjęliśmy z mężem decyzję. Ale podejmując ją, braliśmy tylko pod uwagę "czy dam radę", a nie jak to wpłynie na nasze małżeństwo. Czy daję radę? Dałam radę będąc sama w ciąży, dałam radę urodzić bez męża, daję radę sama zajmując się Tosią. Jednakże, czy o to chodzi w małżeństwie? O to, że dwoje ludzi łączy papierek, kredyt i dziecko, a dzieli 1200 km?
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Pielucha i jej zawartość
Dziś rano poszła kupa w ostatniego pampersa. Zainaugurowałam pierwszą Dadę Premium :) Oby nie uczuliła tak jak Pampers Premium Care.
Również chusteczki zmieniłyśmy jakiś czas temu z Pampersowych na Dadę Premium Plus. Kosztują tyle samo, ale Dada nie ma parabenów i PEGów. Nie jestem jakąś fanatyczką składów, ale jak mogę nie ładować dziecku w pupę konserwantów i innych sztuczności, to czemu nie. Chusteczki te mają jeszcze coś, czego wszystkim rodzajom pampersiaków brakowało - naprawdę wyciągają się pojedynczo. Pampersiaki czasem wyłaziły w stadach po pięć, Dada po jednej. I są mniej wilgotne, znaczy sprawiają wrażenie mniej mokrych bo po wytarciu nie zostaje taka mokra tłusta warstewka. Do wycierania pupy z kupy nadają się tak samo dobrze jak pampersiaki.
niedziela, 3 czerwca 2012
O piersiach będzie
Nie, nie o karmieniu. Choć może poniekąd.
Przed ciążą piersi miałam o tyle o ile. Że jakieś "A" mizerne. Nie darzyłam ich wielką sympatią ani uwagą. A powinnam bo historia rakowa piersi w mojej rodzinie straszliwa.
To przez karmienie zaczęłam zwracać uwagę na wygląd i kondycję piersi. Z powodu zapalenia piersi w końcu trafiłam na pierwsze USG. Z konieczności, ale nie bez przyjemności, codziennie je dotykam, masuję, oglądam. Z po macoszemu traktowanej części ciała stały się najważniejszą.
Przed ciążą piersi miałam o tyle o ile. Że jakieś "A" mizerne. Nie darzyłam ich wielką sympatią ani uwagą. A powinnam bo historia rakowa piersi w mojej rodzinie straszliwa.
To przez karmienie zaczęłam zwracać uwagę na wygląd i kondycję piersi. Z powodu zapalenia piersi w końcu trafiłam na pierwsze USG. Z konieczności, ale nie bez przyjemności, codziennie je dotykam, masuję, oglądam. Z po macoszemu traktowanej części ciała stały się najważniejszą.
sobota, 2 czerwca 2012
Zbiorowo zaległości
Odzyskałam komputer :) Przytomność umysłu jaką się wykazałam uratowała mnie przed wymianą płyty głównej i skończyło się na drobnej naprawie i wymianie klawiatury :)
Tosia nauczyła się bosko złościć. Pokrzykuje, burczy, miauczy... Dziecko się wścieka a ja się z tego leję bo wygląda i brzmi to przekomicznie.
Za nami pierwszy Dzień Matki i pierwszy Dzień Dziecka. Rok temu Tosia była w stadium groszkowo - fasolkowym, ja o ciąży wiedziałam od trzech dni i nadal to do mnie nie docierało. Dziś się do mnie uśmiecha i złości się na mnie niespełna czteromiesięczna córeczka. Czasem jeszcze nie dowierzam. Że się naprawdę udało. Że ona się nam tak udała.
Zaskakuje mnie co dzień czymś nowym, dzielnie wkroczyła w jeden z większych i trudniejszych skoków rozwojowych między 14. a 19. tygodniem. Do tego wygląda na to, że jednocześnie idą dwie dolne jedynki.
Tyle u nas w telegraficznym nocnym skrócie :)
Tosia nauczyła się bosko złościć. Pokrzykuje, burczy, miauczy... Dziecko się wścieka a ja się z tego leję bo wygląda i brzmi to przekomicznie.
Za nami pierwszy Dzień Matki i pierwszy Dzień Dziecka. Rok temu Tosia była w stadium groszkowo - fasolkowym, ja o ciąży wiedziałam od trzech dni i nadal to do mnie nie docierało. Dziś się do mnie uśmiecha i złości się na mnie niespełna czteromiesięczna córeczka. Czasem jeszcze nie dowierzam. Że się naprawdę udało. Że ona się nam tak udała.
Zaskakuje mnie co dzień czymś nowym, dzielnie wkroczyła w jeden z większych i trudniejszych skoków rozwojowych między 14. a 19. tygodniem. Do tego wygląda na to, że jednocześnie idą dwie dolne jedynki.
Tyle u nas w telegraficznym nocnym skrócie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




