Odzyskałam komputer :) Przytomność umysłu jaką się wykazałam uratowała mnie przed wymianą płyty głównej i skończyło się na drobnej naprawie i wymianie klawiatury :)
Tosia nauczyła się bosko złościć. Pokrzykuje, burczy, miauczy... Dziecko się wścieka a ja się z tego leję bo wygląda i brzmi to przekomicznie.
Za nami pierwszy Dzień Matki i pierwszy Dzień Dziecka. Rok temu Tosia była w stadium groszkowo - fasolkowym, ja o ciąży wiedziałam od trzech dni i nadal to do mnie nie docierało. Dziś się do mnie uśmiecha i złości się na mnie niespełna czteromiesięczna córeczka. Czasem jeszcze nie dowierzam. Że się naprawdę udało. Że ona się nam tak udała.
Zaskakuje mnie co dzień czymś nowym, dzielnie wkroczyła w jeden z większych i trudniejszych skoków rozwojowych między 14. a 19. tygodniem. Do tego wygląda na to, że jednocześnie idą dwie dolne jedynki.
Tyle u nas w telegraficznym nocnym skrócie :)





No to było bardzo telegraficznie.
OdpowiedzUsuńAle zdjęcie wszystko wynagradza :)
fajna fotka! powodzenia!
OdpowiedzUsuńJa tu się spodziewałam posta na 4 strony A4 ;-)
OdpowiedzUsuńkonkretny skrót :) ładne zdjęcie :) szczęściara z Tosi ! mój Szymon poznał co to huśtawka dopiero w 8 miesiącu :)
OdpowiedzUsuńledwo z tyłkiem weszłam na tę huśtawkę ;p
UsuńNo i huśtawa zaliczona:D
OdpowiedzUsuń