Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Dzień w kuchni.

Dziś mamy dzień pod znakiem BLW. To znaczy ja gotuję a mała w tym czasie w krzesełku posila się lub 'posila się' różnymi rzeczami. Na tapecie był już ananas jedzony z miną 'matka co mi tu za kwacha dałaś', papryka zielona, żółta i czerwona, jajo, indyk pieczony, makaron, ale najbardziej do gustu mojemu dziecku przypadła.. surowa cebula. Z lubością memłała podany jej kawałek, a jak wypadł jej z ręki to wołała o następny :) Dobrze, aura za oknem iście.. bremeńska (co wydaje się być synonimem słowa angielska, padaaaaa, padaaaaaa, padaaaaa.. i to bynajmniej nie śnieg niestety) ;) A cebula ma dużo witamin :)

sobota, 8 grudnia 2012

Że trzeba iść spać?

Że za mała jestem żeby z wami siedzieć po nocach? Wolne żarty!

piątek, 7 grudnia 2012

Życie na podłodze

Też tak macie, że większość życia spędzacie na podłodze odkąd macie dziecko? :) Jedzenie śniadania na podłodze, zabawy na podłodze, blogowanie i facebookowanie na podłodze, skype z mamą na podłodze, karmienie piersią też często na podłodze ;) U mnie na podłodze można znaleźć różne ciekawe rzeczy. Kubek z herbatą, garnki, klucze, zabawki, chrupki, ciasteczka... Dzisiaj nawet pomidory i kaszę manną, którą to dziecko z radością wysypało i z jeszcze większą radością rozprowadzało po całej podłodze ;)

Z powodu zębów i przeprowadzki, mam w domu małą marudę. Jedzenie, taaaa... Wszystko jest mniam mniam, oczy dużo chcą, buzia otwarta, ale i tak wszystko lub prawie wszystko zostanie wyplute. Dziś tylko jajo weszło w całości, banana kawalindek centymetrowy, ćwierć gruszki, 1/3 skibeczki chleba z szynką.. Tylko sok pomidorowy był pity z entuzjazmem ;)


czwartek, 6 grudnia 2012

Zza niemieckiego węgła

No to jesteśmy... Jest zimno. Trochę śniegu. W kraju Bełkoczących Ludzi. Którzy pocą się jak zmuszam ich do mówienia po angielsku. Swoją drogą zaskoczona jestem jak mi sprawnie idzie posługiwanie się angielskim, bo nigdy nie używałam go w sytuacjach pozaszkolnych. No, ale uczyłam się go od 6. roku życia, to zobowiązuje ;). Słówek czasem brakuje, ale można naokoło coś kombinować. Niemiecki miałam 3 lata w liceum i ni chu chu nie pamiętam nic. I nie rozumiem co do mnie mówią, bo 'żywy Niemiec' to co innego niż pani germanistka Polka.

środa, 5 grudnia 2012

Siadam! :-)

Tosia pięknie siada sama z raczka. Szkoda że rzadko tego raczka robi ;-) Ale postęp jest! Siada też jak leży i się czegoś chwyci i podciągnie. I czasem bije brawo, jak zatrybi coś w główce :-P

Krótko i na temat

Piszę z telefonu więc będzie krótko. Jeszcze nie ma internetu :-( Jest ziimno. Zmuszam ludzi do produkowania się po angielsku :-P na razie warunki takie sobie bo tymczasowe, od 15 grudnia mamy mieć mieszkanie. Tosi się życie na walizkach podoba bo jest w czym robić bałagan ;-) Napiszę więcej jak będę już miała dostęp do sieci z lapka. Pozdrowienia spod Bremen :-*

sobota, 1 grudnia 2012

Move on

To już. Jutro jedziemy. Do Niemiec. A ja mam portki pełne strachu. Odnajdziemy się tam jakoś, co?