Dziś mamy dzień pod znakiem BLW. To znaczy ja gotuję a mała w tym czasie w krzesełku posila się lub 'posila się' różnymi rzeczami. Na tapecie był już ananas jedzony z miną 'matka co mi tu za kwacha dałaś', papryka zielona, żółta i czerwona, jajo, indyk pieczony, makaron, ale najbardziej do gustu mojemu dziecku przypadła.. surowa cebula. Z lubością memłała podany jej kawałek, a jak wypadł jej z ręki to wołała o następny :) Dobrze, aura za oknem iście.. bremeńska (co wydaje się być synonimem słowa angielska, padaaaaa, padaaaaaa, padaaaaa.. i to bynajmniej nie śnieg niestety) ;) A cebula ma dużo witamin :)
W tak zwanym międzyczasie zdążyła rozłożyć mojego smartfona na części, rozwalić grzechoczące jajo, upaćkać śpiocha czym się dało. Łobuzuje ile się da!
Wczoraj byliśmy na świątecznym jarmarku na rynku w Bremen, poza tym, że nie znoszę takich spędów bydła, to było fajnie, różne cuda mniej lub bardziej kiczowato-świąteczne, co kawałek stoiska z grzanym winem lub miodem, kiełbachy, orzechy w karmelu, zapiekanki... No jarmark jak się patrzy. Kupiliśmy dla siebie i małej piękne lampki, niekoniecznie choinkowo-świąteczne, raczej całoroczne ;)
To nasze, różyczki takie fajne :)
A to Toni, zwierzątka ;)
świetne lampki ! gdzie takie można dostać?
OdpowiedzUsuńwłaśnie doczytałam że na jarmarku :-) , muszę za takimi się rozglądnąć u Nas
UsuńJa jakoś nie przepadam za cebulą, a lampki fajne:)
OdpowiedzUsuńCudowne te lampki są :D
OdpowiedzUsuńŚwietne, jeszcze takich nie widziałam.
OdpowiedzUsuńJakie one piękne!!! Kocham lampi :)
OdpowiedzUsuńhehe nie spodziewałabym się, że taki Maluch za surową cebulą będzie przepadać ;)
OdpowiedzUsuńSurowa cebula jest the best, moja tez lubi ;)
OdpowiedzUsuń