Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

czwartek, 2 sierpnia 2012

Dzień z życia samotnej matki AP

Wstaję jak dziecko się budzi. Różnie. O siódmej, ósmej, czasem naaaaaaaawet wpół dziewiątej. Korzystając z chwili nieuwagi, wymykam się na siku. Jak mam szczęście, obędzie się bez ryku. Najczęściej jednak śniadania już nie zdążę zrobić więc chwytam w locie co jest w lodówce - na przykład jogurt i jem. Potem karmienie małej. Potem zabawianie. Potem drzemka, tylko na rękach, odłożona zaraz się budzi. Karmienie. Deserek. Spacer-tu czasem skubnę jakąś drożdżówę. Karmienie. Obiadek. Zabawianie. Spacer. Karmienie. Kąpiel. Kaszka. Zabawianie. Usypianie. Tylko przy piersi, inaczej budzi się po paru minutach.

Pytacie, kiedy jem? Nie jem. W domu mam syf. Ja.. szkoda gadać, zero czasu na choćby depilację. Bo moje dziecko owszem, bawi się na macie, bawi się w bujaczku. Ale tylko jak waruję obok. Tak maksymalnie 10 centymetrów obok. I to może z pięć minut. A że ja nie potrafię słuchać jak ona płacze, to ją noszę. Na rękach. Bo w chuście to umiem tylko śmieci wynieść i ewentualnie pranie powiesić. I na zakupy i pocztę iść. Poza tym mała się szybko w chuście wkurza. 

Po prawie pół roku stwierdzam, że AP ma sens tylko jak ma się tabun ludzi do pomocy. AP powstało w czasach kiedy dziećmi zajmowało się całe plemię... Albo chociaż żeby mieć jedną osobę, której można 'sprzedać' dziecko na kilka godzin lub chociaż godzinę. 

No ale zaczęłam to i pociągnę. Mimo sterty naczyń. Mimo zaniedbania siebie. Dziecko się uśmiecha. To jest ważne. 

Jeszcze dwa miesiące i chociaż wieczorem będę miała szansę coś zjeść i się ogarnąć. Bo mąż może będzie kąpał i usypiał małą... 

I nie, nie napisałam tego po to, by mi ktoś współczuł czy żeby mi tu moralizował o potrzebach itepede. Napisałam jak jest. Nie potrzebuję mądrych rad czy współczucia. Potrzebuję realnej pomocy przy dziecku. A opiekunka poszła się bujać i wróci jak jej się zachce. O. 

24 komentarze:

  1. I po co Ty tam mieszkasz, tak daleko ode mnie i Agi O.??? Ech, życie jest niesprawiedliwe. Ja bym Ci pomogła, obiad podrzuciła, Tosię na spacer wzięła...

    OdpowiedzUsuń
  2. no i ch*j w bombki strzelil, jedzenia nie bedzie:D
    nie pocieszam, ale troche mi przykro zem usisz sie tak w sumie meczyc sama:( Moje dziecko bylo z tych co bawilo sie samo na macie i mialo mnie gdzies, moglam sobie myc, gotowac.. no ale Twoje widocznie potrzbeuje wiecej bliscosci niz moje.
    Na psychologii pani nam opowiadala ze to nie jest rozpieszczanie dziecka przez noszenie, tylko akurat Twoje potrzbeuje mamy 24 h a moja mialo ta potrzebe mniejsza stad moglam robic inne rzeczy. za to teraz potrzebuje mnie wiecej;/ wiec teraz ciezko mi cos z nia zrobic i robie tylko podczas drzemek.

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie było dokładnie to samo chociaż męża miałam u boku. wszystko musiałam robić ja a gdy ona spała to sprzątałam (teraz wiem, że byłam mega głupia bo mogłam spać i mieć wszystko w d...). Nata ma teraz prawie 2 lata i już się wszystko ustabilizowało i jest łatwiej. Chociaż czasem nie mogę nawet zrobić siku żeby po powrocie nie zastać jej na komodzie albo na stole...

    OdpowiedzUsuń
  4. wiesz co, a ja tu narzekam ze mi jest ciezko,a maz i uspi mala i na spacer wezmie jak mam dosyc, a Ty niestety nie masz swojego przy sobie, no ale juz niedlugo jak sama piszesz. Mam tez to szczescie ze Zosia da sie odlozyc do lozeczka na minimum 40min z trzy razy dziennie i bawi sie zupelnie sama, wystarczy ze co dziesiec min tylko podejde a i tak wtedy zwykle zabawki sa wazniejsze:D ale za to przytulamy sie duzo no i w chuscie do trzech godzin mi nawet spi wiec wszystko moge w ten sposob zalatwic. naprawde chyle czola bo widze ze kawal dobrej roboty sama odwalasz i nie ma mpojecia jak to robisz!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tośka w chuście za Chiny nie zaśnie. Sama pobawi się od 30 sekund do 5 minut. Zależy jaki ma humor. Wymaga meeega dużo kontaktu fizycznego.

      Usuń
    2. Jezu masz jeszcze gorzej jak ja miałam, a ja naprawdę źle wspominam tamten okres.. no i mój kochał chustę..

      Usuń
    3. ja akceptuje jej potrzeby, szkoda tylko że nie stać mnie na panią do sprzątania i gotowania ;p

      Usuń
  5. A ja Cię podziwiam. Podziwiam ogromnie, bo dawno bym się "obsrała". Jesteś wspaniałą Mamą tylko błagam jedz więcej bo nikniesz w oczach! Trochę egoizmu dla żołądka nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym jadła bo lubię, możesz mi kurierem wysyłać obiadki :P

      Usuń
  6. ciezko ci strasznie.. ja nie wiem jak to jest bo moj juz mnie nie potrzebuje, teraz lepsze sa juz zabawki :) Tosiula niedugo bedzie miala te 8 msc to zobaczysz jaka to ulga jak zabawki stana sie wazne i takie cieekawe :)

    ja mieszkam z tesciami w sumie troche pamagaja ale nie duzo .. dziecko me zasypia ok 21 wiec potem dopiero ide do lazienki i dbam o siebie a jak bobas sie obudzi to idzie ktos inny :) Niedługo tez tak bedziesz miec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciągle słyszę od urodzenia małej że im będzie starsza tym łatwiej. póki co bujda na resorach...

      Usuń
    2. naprawde ja tez na poczatku mialam bardzo ciezko :) bo małe dziecko chciało sie przytulić, bo duzoo nauki, bo prawo jazdy i wykonczona bylam totalnie ale teraz mały sam wstaje czasami nawet pol godziny męczy sie w lozeczku by wstac i o mamie zapomina :)

      wiesz co jeszcze mi pomaga jak jestem zmeczona ? ide na dwor z małym .. rozkładam koc, zabawki i lezymy na dworze - nie powiesz ze Tośka nie wycisza sie na dworze ? moze właśnie to jej sie bardzo spodoba :)
      albo na placu zabaw siedzimy ;p Antek kocha wrzaski starszych dzieci, wtedy jakby dziecka nie bylo .. tak obserwuje :)

      Usuń
  7. Amen. Skąd ja to znam. Choć w sumie ja miałam i mam pomoc, ale przy dwójce dzieci cztery ręce to czasem za mało :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzies przeczytalam, ze wiekszosc matek ma poczucie, ze sa samotnymi matkami, ktore musza sobie radzic same ze wszystkim. Smutne, ale prawdziwe...Sama sie tak czasem czuje i przeciez nic na to nie poradze, prawda? Ale staram sobie powtarzac - jesli nie da sie zmienic sytuacji, zmien nastawienie. Pomaga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam nastawienie prodzieciowe i ogolnie pozytywne, co nie zmienia faktu że mam ochotę rzygnąć na środku mieszkania jak patrzę na ten syf. ;)

      Usuń
  9. ja Cię naprawdę podziwiam. Nie wiem jakbym dała radę, teraz już może bom wdrożona na całego, ale wcześniej w życiu.
    A może z bujaczkiem z nią do łazienki co by wyrwać wszystkie niepotrzebne włosy?

    OdpowiedzUsuń
  10. próbowałam. z włączoną pralką zdążę prysznic wziąć, ale już nie włosy umyć :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze podziwiam, że w ogóle dajesz radę sama!
    Ja koncepcję AP odrzuciłam od samego początku, wiedziałam że to nie dla mnie. Jak na razie jestem zadowolona z konsekwencji.
    Wiem że nie potrzebujesz rad, ale może jednak Ci się to przyda. Mój mały jak miał 4 miesiące zaczął się przewracać samodzielnie na brzuszek. Zaczęłam go wtedy kłaść po prostu na podłodze na kocu, a on się rolował w tą i z powrotem. I to okazało się baaaardzo zajmujące :-))) A odkąd usiadł (7 miesięcy) to już w ogóle bawił się sam, wystarczyło że miał zabawki w zasięgu ręki.
    Pozdrawiam!
    A.
    http://zyciejakwmadrycie.pinger.pl/

    OdpowiedzUsuń
  12. miałam tak samo, tyle że mój był szczęśliwy w chuście. Teraz jest jeszcze gorzej - Młody jest za duży na chustę/nie mam sił dźwigać - i piszę w tym samym celu: nie potrzebuję współczucia, a Ciebie tylko i wyłącznie pragnę wesprzeć swymi słowami (jeśli je przyjmiesz) i też marzy mi się.. marzy mi się takie plemię chustomam, które po prostu BYŁYBY ze mną.
    Wiem, że między nami było różnie, ale prawda jest taka, że jestem w tym samym miejscu co Ty. I naprawdę życzę Ci dobrze. I nie mam żadnych ukrytych intencji obśmiania Cię - jeśli chcesz pogadać pisz.
    pozdr x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednak chusta nie jest remedium na wszystko. Z dzieciem na klacie albo na plecach nie wejdziesz pod prysznic, nie umyjesz włosów, a nawet ogarnięcie garów w zlewie jest problemem jak się ma krótkie ręce.

      Usuń
  13. No to ja przytulam i zapisuję się do Plemienia Matek, coby razem łatwiej nam było wychować dzieciory :)
    Tak, bardzo mądre stwierdzenie - fajnie by było, gdyby do pomocy było całe plemię, a nie tylko ja-jedna-matka, bo dziadkowie ileśet km dalej w innym mieście...
    Ja... ja się nie zastanawiam, czy mam HNB, czy wychowuję zgodnie z AP. Chyba tak, ale to wychodzi samo - wychowuję, jak czuję i bach! okazuje się, że ktoś to nazwał tak, a nie inaczej. Nie wybierałam nigdy: "to ja będę AP, a nie Tracy Hogg" ;) Wiszą mi metki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie chcę Cię straszyć, ale jak zacznie chodzić, to dopiero będzie...jeszcze gorzej;-) I mąż nie pomoże, bo oboje będziecie zmęczeni. Jak tak mam, już z drugą córą . Pierwsza ma 10 lat i co i też są kłopotki, mniejsza już prawie biega mimo swoich 14 miesięcy, a ja za nią i w dodatku nie nadążam;-)
    Ale podziwiam, bo każdą mamę powinno się podziwiać! Ciężka to praca, taki mały człowieczek, a ustawi nas jak nikt inny;-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń