Kuchnia. Nazwijcie mnie kurą domową, ale kuchnia jest moim ulubionym miejscem w domu. To serce domu. Uwielbiam spędzać wolny czas pichcąc, piekąc. W ten weekend upiekłam wieniec drożdżowy, drożdżówki z makiem, rogale marcińskie. Ugotowałam rosół z kury (dla Tosi krem z kury) i zrazy z kluseczkami.
Od 10 godzin rośnie mój pierwszy chleb 100% żytni na zakwasie. To dopiero tygodniowy zakwas ale daje radę, ciasto podwoiło objętość i niedługo wyląduje w piecu. To jest dopiero magia, dom pachnący chlebem własnej produkcji... Od tygodnia pieczołowicie codziennie dokarmiałam rano mój zakwas i patrzyłam, jak pracuje. Stoi sobie na kaloryferze i odwala kawał dobrej roboty :) Prawie jak kolejny członek rodziny. Razem z kotem jest nas już pięcioro - Tosia, mąż, ja, kot i zakwas. Może powinnam mu imię nadać?
Pieczenie i gotowanie mnie odpręża, wymaga skupienia, dokładności. Jeśli efekt smakuje wszystkim, satysfakcja jest jeszcze większa. Marzy mi się duża, jasna i funkcjonalna kuchnia, cóż, na razie mogę sobie pomarzyć i gnieździć się w mikrokuchni. I tak jest teraz lepiej niż w poprzednich mieszkaniach, w których miałam jedynie aneks. Nie zmienia to faktu, że jest mnóstwo sprzętu, który bym chciała mieć, ale nie mogę bo nie mam na niego miejsca... Może kiedyś :)
PS chleb wyszedł :)





Mniam, wszystko wygląda smakowicie. Domowo, tak uwielbiam domowe wypieki :)
OdpowiedzUsuńHaHa nasze zakwasy też się nazywają - żytni to Heniek, razowy do Staszek :) No to trzymam kciuki za chlebek. My już pieczemy chleby drugi rok i żaden sklepowy już mi nie smakuje :)
OdpowiedzUsuńMój zakwas jak najbardziej miał imię - Ziuteczek :D
OdpowiedzUsuńAle teraz Ziutka nie ma, jest pumpernikiel dla mnie i bezglutenowe paskudztwa dla Bułki.
Próbowałaś pieczenia w garnku żeliwnym? To jest fantastyczna metoda - wychodzi jak z prawdziwego pieca, pieczony nad parą. Lepszy niż z kamienia! :)
Ja też lubię gotować :) I w końcu 'czuję' moją kuchnię - mimo że to tylko aneks, i tak spory krok naprzód w porównaniu z poprzednimi mieszkaniami gdzie do dyspozycji miałam pojedynczą szafkę :D Gratuluję chlebka :)
OdpowiedzUsuńJa jeśli chodzi o pieczenie to totalne beztalencie jestem. Na szczęście uda mi się od czasu do czasu coś dobrego ugotować :)
OdpowiedzUsuńPięknie to napisałaś, czytam i włączają mi się zmysły :-) chałka wygląda jakby miała z ekranu wyskoczyć na talerz :-)
OdpowiedzUsuń