Nieważne, czy w 4 czy w 8 czy w 15 tygodniu. Strata dziecka boli zawsze tak samo...
Ten cykl, który na dodatek, na dobicie nie chce się zakończyć, okazał się być gorzkim sukcesem.
Zaszłam w ciążę na chwilę, na kilka dni, po czym maleństwo się poddało. Może było słabe, może chore, a może warunki mieszkaniowe nie takie.... To się nazywa ciążą biochemiczną - taką, którą widać w badaniach, ale już nie zdąży być widoczną w USG.
I nie piszcie mi, że to dobrze, że coś zaskoczyło w ogóle. Ja już wiem, że mogę zajść w ciążę, mam przecież Tosię.
Teraz czekam, aż wstrzymany lekami koniec cyklu nastąpi, otrzepię się z kurzu i zacznę następny... Bo tak robią staraczki. Walczą do końca.
I nie, nie jest łatwiej starać się o drugie dziecko. Boli tak samo, każdy nieudany cykl, stres towarzyszący staraniom od początku stymulacji aż po wyniki beta HCG
Muszę teraz jakoś tak zmanipulować następny cykl by go skrócić by móc w czasie pobytu w PL inseminację zrobić.





Wspolczuje bardzo.Wiem jak boli strata dziecka.Sama stracilam synka w 28tc w styczniu tego roku.Teraz chcemy starac sie o nastepne ale od momentu podjecia decyzji o staraniach cykle sie rozregulowaly.Trzymam kciuki za nastepna,tym razem udana ciaze
OdpowiedzUsuńprzytulam*
OdpowiedzUsuńszczerze wspolczuje... kazda strata dziecka bardzo boli...
OdpowiedzUsuń:( przykro mi...
OdpowiedzUsuńPrzykro mi :( ciąża biochemiczna czy bardziej zaawansowana, ale ból i smutek taki sam :(
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, współczuję bardzo.
OdpowiedzUsuń:( dla mnie nie ma znaczenia kiedy... to boli i nic tego nie zmieni.
OdpowiedzUsuńtrzymaj się :) będzie dobrze uda się no i strasznie mi przykro
OdpowiedzUsuń