Oj nawija, od rana do wieczora. Rano budzi mnie 'Mama nie pi, tań'. Potem na mojej głowie ląduje książka wraz z kategorycznym 'esce citać'. W życiu nie sądziłam, że będę mieć dość książek, ale tak, dziecko moje katuje mnie od rana do wieczora, chodzi za mną z książkami i woła 'esce citać'. Dziś do spania musiałam jej 70 stron Muminków przeczytać zanim padła, co mi się zdawało, że już śpi i zawieszałam głos, zdecydowany mały głosik mówił 'esce' :)
Tosia mówi coraz więcej, coraz więcej powtarza, słowa pojawiają się nagle, nowe, codziennie kilka, aż nie nadążam notować.
Oczywiście jak to z dwulatkiem bywa, królują 'chcę' i 'nie chcę'. ;) Ale komunikacja jest coraz lepsza, można już z Tosią pogadać. ;) Nauczyła się wołać o pomoc ('mołuż' to brzmi obecnie w jej wykonaniu), umie już zawołać, że chce jej się siusiu lub kupkę, choć jeszcze często zbiorowo woła 'pupa'.
Ciekawe jest to, że nowe nazwy zwierząt uczy się po nazwie, nie po wydawanym przez nie dźwięku. Tygrys to jest tyglys, żyrafa to yłafa, pingwin to jest minmin. Ale wszystkie zwierzaki, których się nauczyła wcześniej jako dźwięki, nadal nimi zostają. Małpka to jest u-u (choć umie powiedzieć makak), kot to nadal miau, pies hau hau i tak dalej.
Z każdym dniem mówi wyraźniej, jeszcze niedawno bardzo często s, ś, ż, cz, sz, ź, na końcu słowa wymawiała jak f - było momuf jako pomóż, mof jako nos, paf jako spać i patrz (teraz jest pać jako spać i pats jako patrz). Choć i tak dla osoby postronnej jest to język nadal mało zrozumiały. :)
Ciągle mnie czymś zaskakuje, tak jak jednego dnia rano przyszła z książką i jeszcze zanim cokolwiek powiedziałam, spytała 'klaly, tak?' Bo codziennie mówię to samo, że muszę tylko poszukać okularów. ;)
Cieszy mnie bardzo, że tak ruszyła z mową, bo to ważne. Choć nie ukrywam, że czasem marzę o chwili ciszy. ;) Tym bardziej, że wraz z mową wszedł jej tryb 'repeat' i większość tego co mówi powtarza po n razy. 'esce citać esce citać esce citać esce citać esce citać'...





To cudownie,że Tosia taka rozgadana i że zaszczepiłaś w niej takie zamiłowanie do czytania, bo przecież to właśnie dzięki książkom w dużej mierze rozwija się i wzbogaca dziecięce (i nie tylko) słownictwo. Tak trzymać ! :)
OdpowiedzUsuń