Dermografizm to w sumie nie choroba. Przypadłość taka. Dlaczego o tym piszę? Bo mam ją ja i ma ją Tosia.
Na czym polega? Na bardzo dużej nadwrażliwości skóry na: zmiany temperatur, alergeny, dotyk, tarcie, stres. Skóra osoby z dermografizmem jest bardzo wrażliwa, podatna na przesuszenie, łatwo ulega podrażnieniom i wymaga pielęgnacji nawilżającymi kosmetykami bez alkoholu i innych drażniących substancji.
Jak się objawia? W przypadku alergenu nawet w niedużej ilości (mówię o kontakcie skórnym, nie o pokarmowej alergii) skóra swędzi i jest czerwona. W przypadku dotyku lub tarcia również szybko pojawia się zaczerwienienie. Tosi po badaniu stetoskopem dokładnie widać, gdzie był przykładany. Ja, po zdjęciu plastra, nawet jeśli miałam go tylko godzinę, mam wyraźny czerwony podpuchnięty ślad w miejscach klejenia. Zimą zawsze mam czerwoną szyję od szala bo się ociera o skórę.
W przypadku stresu, i to jest najbardziej wkurzające, robią się wielkie nieregularne wiśniowoczerwone plamy na twarzy, szyi, dekolcie, brzuchu, ramionach, udach... W szkole mi się kiedyś nauczyciel podczas referatu pytał, czy się dobrze czuję :D Nie pamiętam, ile razy w swoim życiu musiałam zaniepokojonym ludziom tłumaczyć, że 'ja tak już mam'.
Ciekawa jestem, czy u małej przyjmie on taką formę jak u mnie, czy się całe życie będzie użerać z troskliwymi egzaminatorami na przykład :P
Najprostszy sposób by sprawdzić czy masz dermografizm? Przejedź niezbyt mocno paznokciem po skórze, ale nie by zadrapać, tylko ot tak przejechać. Przy dermografizmie zostanie ci czerwona krecha która szybko nie zniknie. Przy normalnej skórze nie powinno być ślady
Piszę posta w nocy, kiepska pora na zdjęcia, ale może uda mi się wkrótce zrobić zdjęcie moich słynnych plam ;)





widzialam je na szyji, od paznokci Tosi i na buzi jak bylas. Ciekawe zajawisko.
OdpowiedzUsuńDobrze, że o tym piszesz, bo nie miałam pojęcia że taka przypadłość istnieje.
OdpowiedzUsuńDobrze wiedzieć. Mi też robią się plamy na dekolcie podczas stresu, ale na tym się kończy.
OdpowiedzUsuńJa mam dokładnie to samo: szyję i dekolt w purpurowe łaty.
UsuńJa potrafię mieć 90% ciała w łaty ;D
UsuńNie słyszałam jeszcze nic o tym.
OdpowiedzUsuńJa nie znałam nazwy do zeszłego roku, dermatolog jeden powiedział mi co to.
UsuńNie zazdroszczę Wam tak wrażliwej skóry, pewnie przy wietrze, zimnie czy ostrym słońcu to też nic miłego.
OdpowiedzUsuńSą jakieś widoki na wyleczenie, czy raczej trzeba polubić?
niestety polubić. ;)
Usuńnie wiedziałam nawet, że istnieje taka przypadłość...no to współczuję...i zapraszam do mnie na rozdanie http://zwyczajnamama.blogspot.com/2012/11/krotkie-podsumowanie-i-niespodzianka.html
OdpowiedzUsuńciekawe, nie wiedziałam że to ma nazwę
OdpowiedzUsuń