Przeżywa teraz fascynację mewami, każda zostanie odnotowana, wskazana palcem. Na wieczornym spacerze, kiedy tłuszcza rusza z plaż na miasto i nad brzegiem morza robi się pusto, a piasek okupują ptaki, większość czasu Tosia spędza wykręcając szyję na wszystkie strony patrząc na mewy.
Co do spacerów, to najbardziej lubi, będąc na rękach u mnie lub męża, wtulić się w nasze ramię i patrzeć na fale. Albo grzebać w kamyczkach przy brzegu.
A wczoraj jak wracaliśmy znad morza spotkaliśmy po drodze żuczka. Oj była fascynacja, nawet się Tosia raz cofnęła specjalnie, by jeszcze popatrzeć na niego. Pokazywała paluszkiem i widać było, że ją ciekawi, co to za stworek.
Najczęściej jak idziemy z 'plażingu' na obiad mała zasypia u mnie lub taty na rękach. A wieczorem jest tak zmęczona, że pada na łóżko, pośpiewam jej chwilę i pogłaszczę po pleckach, i zasypia w minutę. Przedwczoraj nawet ze zmęczenia zapomniała o wieczornym mleku ;) No ale poza całym dniem na plaży z kuzynami (się złożyło, że siostra z dzieciakami też jest nad morzem, 80km od nas) wieczorem jeszcze był spacer i wizyta w lunaparku, a tam Tosia pojeździła z tatą samochodzikiem a ze mną na karuzeli wysooko podziwiała widoki i światełka :)





Pięknie!!! Uwielbiam morze...
OdpowiedzUsuńCudownie spędzacie czas :) Cieszę się jak na Was patrzę :*
OdpowiedzUsuńMooorze! Ale zazdroszczę :).
OdpowiedzUsuńMy jedziemy w przyszłym tygodniu, mam nadzieję, że Bułka będzie równie zachwycona i zafascynowana jak Tosia.
Wypoczywajcie :)
Karmelka strasznie zazdrościłaby przejażdżki na dudusiu (słoniku)
OdpowiedzUsuńsłabe
OdpowiedzUsuń