Zalałam laptopa. Czekam na wyrok, to znaczy telefon z serwisu - co i za ile jeśli w ogóle da się naprawić. Wrrr.
Za to mała zaczęła pokrzykiwać. Z radości i ze złości. I obraca się na boki z pleców.
Korzystam z nie swojego komputera, więc tyle na teraz. Jak odzyskam laptopa (właściwie JEŚLI) to napiszę więcej.





ojoj :/ szkoda laptopa :P, gratulujemy nowych umiejętności :)
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki by udało sie napiawic za max 100 zl :) heh
OdpowiedzUsuńbuziaczki dla Tosienki.. rośnie jak na drozdzach ;p
Współczuję :/ U mnie też kilka razy było blisko zalania ale jakoś dobry los czuwał:) Super że Tosia już potrafi takie cuda :)
OdpowiedzUsuńDlatego nie lubię laptopów :D
OdpowiedzUsuńObys jak najszybciej tu powrocila!
OdpowiedzUsuń