Wiecie, że pierwszego grudnia minął rok mojej emigracji? Żeby było zabawniej w tym roku pierwszego też przekraczałam niemiecką granicę. Ale już bez strachu. :)
Co się zmieniło?
Nadal niemieckiego nie umiem i nie lubię:P Tzn umiem tyle, by po bułki iść i bilet w autobusie kupić.
Wkurza mnie niemieckie podejście do dzieci, w sensie podejście pediatrów. Selekcja naturalna normalnie... Niczego się nie bada, wszystko ma samo przejść.
Klimat bremeński jest straszny zimą bo jest tak wilgotno, że się pleśń na ścianach robi. Można wietrzyć używać osuszaczy powietrza elektrycznych, a i tak woda na oknach stoi...
Ale też poznałam paru fajnych ludzi tu :)
Nie ma problemu z dostępem i cenami żywności dla alergików.
Szczepienia są za darmo.
Życie jest tak spokojne że aż nudne ;)
Zdecydowanie bardziej wolałabym kraj anglojęzyczny, może się kiedyś doczekam ;P A póki co jest jak jest :) Patrząc na Tosię i jej relację z tatą, nie wyobrażam sobie, by miało być tak jak na początku, że był w domu tylko tydzień w miesiącu. Mała by to bardzo bardzo przeżywała :(.





W Anglii lekarze mają takie samo podejście :) No i wilgoć jest okrutna. Ale żyje się zdecydowanie łatwiej ... no i dziecko ma w końcu ojca :)
OdpowiedzUsuńostatnio właśnie myślałam o Tobie w kontekście języka niemieckiego, tego jak radzisz sobie na zakupach itd.
OdpowiedzUsuńFajnie, że jesteście razem. To najważniejsze :)