Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

czwartek, 26 grudnia 2013

O krzywdzeniu. Zupelnie nieswiatecznie.

Niedawno Potwora Wózkowa popełniła tekst o tym, że nikt nie skrzywdzi cię tak jak rodzice.

I to jest prawda. I nie mówię tu o piciu (choć jedno z moich rodziców ma problem, którego oczywiście nie ma w swoim mniemaniu), biciu (choć klapsy były 'bo to nie bicie') i tych sprawach.

Mówię o emocjonalnym chłodzie, o braku emocji pozytywnych, o braku przytulania.

Mówię o nękaniu psychicznym. A czemu nie piątka, czemu tylko czwórka. Czemu nie rozumiesz ułamków, jesteś takim głąbem? Masz idiotycznych znajomych, przeniosę cię do innej szkoły. Będzie ci ciężko w życiu. Żaden facet nie wytrzyma z taką co nie sprząta.To w czasach wczesnych i szkolnych.

A w dorosłym życiu. Wymyślasz sobie problemy, jaka niepłodność. Nie widzę ciebie w roli matki. Jesteś moją porażką pedagogiczną.

Długo by pisać.

Jedna jest tylko różnica, między mną a Potworą. Wydałam mnóstwo kasy na różne terapie. Ale nie wybaczyłam. I nie wybaczę.

Dlatego wyjadę nawet do Australii, jeśli będzie taka okazja. Byle dalej...

4 komentarze:

  1. Trudno jest mi wypowiedzieć się w tym temacie... Mam wspaniałych rodziców, dostałam od nich wszystko - miłość, ciepło, w moim domu nigdy nie było krzyków (chyba że mówimy o kłótniach z siostrą :) ), rodzice są zgodnym i wspaniałym małżeństwem. Czasem zazdroszczę im tej miłości jaką się darzą. Czasem patrząc na własne dzieci, wiem że mój zły humor, moje kłótnie z mężem mogą na nie źle wpłynąć.Ważne jest to, aby okazywać swoje uczucia, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Inaczej nie rozwiążemy naszych problemów. Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat ciężki... Każdy rodzic jakoś krzywdzi, bo ideałów nie ma. Ja miałam sporo szczęścia. Źle nie mam. Mimo apodyktyczności, mimo trudów. Ale aż tak otworzyć się to się nie umiem na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie mam zbyt dobrych wspomnień, a kontaktu żadnego od 15 lat - z własną matką. Wiem o czym mówisz, świetnie cię rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. A może właśnie świątecznie? Bo refleksyjnie i prawdziwie. Ja uważam się za szczęściarę, od rodziców zostałam dobrze wyposażona 'na życie'. Ale nawet im zdarza się, zwłaszcza przy okazji świątecznych zbliżeń, dołożyć mi tak jak nikt inny nie potrafi...życie.

    OdpowiedzUsuń