Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

poniedziałek, 2 grudnia 2013

W .PL

Byliśmy ponad tydzień w Polsce. Jak zawsze oznacza to milion spraw do załatwienia i spotkań towarzyskich oraz rodzinnych.

Zaliczyliśmy ortopedę, małej jedna stópka się pogorszyła a jedna poprawiła. Ćwiczymy dalej i następna kontrola w marcu.

Rozrósł się małej słownik, do nowych słów należą: dziadek (dziadzi, dziada), Misia (Isia), koło (ałał), kwadrat (tatat), kakao (tato), chodź (oćoć), wstań (tań), rower (ouwel).

Kota jeszcze z nami nie ma, z przyczyn dość niejasnych, teoretycznie z powodu choroby u hodowcy, a w praktyce myślę, że chodzi raczej o zmianę karmy. Odbierzemy go po świętach chyba. Mam nadzieję.

Przywieźliśmy z Polski mnóstwo książeczek, kupionych i dostanych (siostrzenica postanowiła oddać Tosi książeczki, z których wyrosła) i w ogóle mnóstwo różności, więc spodziewajcie się wysypu nowości na blogu :)


Tosia miała kilka razy okazję pobawić się z dzieciakami, napatrzeć się nie mogłam na te interakcje, na Tosi otwartość i pomysły :)

Poznaniakom polecam plac zabaw w Poznań City Center, naprawdę fajne miejsce dla dziecka.

Miałam też okazję przekonać się, jak będzie wyglądał pierwszy tydzień z kotem.. Byliśmy u znajomego, który ma w mieszkaniu kota. Mała była zafascynowana, trochę wystraszona, na początku płakała, jak kot podchodził za blisko, ale potem kilka razy go sama pogłaskała, no i ciągle kazała się za nim prowadzać i nosić ;)

Mieliśmy również sesję zdjęciową rodzinną, jedno zdjęcie wrzuciłam na fanpage na fb, czekam teraz na resztę zdjęć i na pewno coś na bloga wrzucę. :)

W najbliższym czasie u nas: o książkach i książeczkach, o warsztacie biologicznym części drugiej, o sesji zdjęciowej, o wynikach konsultacji dietetycznej i, że dieta bez nie jest taka straszna jak ją malują, o tym, że dwujęzyczność ma dwie strony, o tym, co dobrego u mnie dzięki karmieniu piersią. No i oczywiście warsztat świąteczny. :)


1 komentarz: