Byłam dzisiaj w odwiedzinach u koleżanki, co ma półtoratygodniowe maleństwo. Mała urodziła się równie drobna jak Tosia - 2800g i 51cm... Jezuuu już zapomniałam, jak to było mieć takie małe... Aż mi się nie chce wierzyć, że Tosia też taka była. I tak patrzyłam na swoje dziecko, i zobaczyłam ją w zupełnie innym świetle. Jaka ona DUŻA. Jaka kumata. Jaka sprawna. Jaka komunikatywna. Jak bardzo się zmieniła przez te siedem miesięcy.
I tak się cieszę, że ten czas tak leci a dzieci rosną... Noworodki są słodkie, ale nie spieszy mi się póki co wracać do tego etapu. Teraz już wiem, czego moje dziecko potrzebuje, bo pokazuje swoje potrzeby na różne sposoby. Inaczej pokazuje, że jest głodna, inaczej jak chce się poprzytulać, jak chce na ręce to je do mnie wyciąga... A nie tylko płacz i ssanie rączek na każdą okazję...
I przypomniało mi się, jak trudno było wytrwać i nie dać dziecku butelki, kiedy cały dzień było przy piersi a odstawione płakało. Trudno było uwierzyć, że to nie głód a potrzeba bliskości.
I dopiero dziś zdałam sobie sprawę, że teraz naprawdę jest łatwiej. Bo się mogę z dzieckiem skutecznie skomunikować. Bo już wiem, o chodzi w tym wszystkim. Bo Tosia już nie jest wiotko i nieruchomo leżącym kwilącym noworodkiem.
I już nie robi wylewających się bokami i górą kupek :P





Tosia to już duża dziewczynka, ja bym się chyba bała takim noworodkiem zajmować ;)
OdpowiedzUsuńNajpiękniejsze zdanie to to o wytrwaniu i potrzebie bliskości;).brawo że wytrwalas ją też wytrwalam i jestem dumna xe sama karmie;)
OdpowiedzUsuńBo ten czas tak szybko leci że zapomina się że te nasze Dzieci były kiedyś takie malutkie. Przebywamy z nimi codziennie i wydaje się nam że one takie duże to zawsze były :-)
OdpowiedzUsuńMy wybieramy się za miesiąc na chrzciny to sobie przypomnę co to znaczy noworodek :-D
Pozdrawiam
TAAAK!
OdpowiedzUsuńhehheh :-) prawda :-)
OdpowiedzUsuńTo wszystko jeszcze przede mną i troszkę mnie przeraziłaś:(
OdpowiedzUsuńczarować że noworodek to tylko słodko śpiące i słodkopierdzące łatwe w 'obsłudze' dziecko nie zamierzam... bo bywa bardzo trudno. strach, niepewność, niewiara w swój instynkt i umiejętności, upierdliwe 'ciotki dobra rada' z tym ich 'podaj mm bo głodna' 'ubierz bo jej zimno' 'nie jedz tego i tamtego'... przeplata się to z tymi pięknymi chwilami...
Usuńa ja czasami tęstnię za takim tyci małym bobaskiem ;-)
OdpowiedzUsuńOj tak, niemowlaki bywają "trudne w obsłudze" i to nawet często...cieszę się tylko, że czas przy Dziecku zasuwa niesamowicie szybko i ani się obejrzymy, a nasze Dzidzio-Smrodzio zacznie samo śmigać;)
OdpowiedzUsuńTeż nie tęsknię za noworodkowymi czasami :) Wiesz-każdy etap ma swój urok.
OdpowiedzUsuńMam podobnie, ale tez wiem ze jak bedzie jakas nowa dzidzia na pokladzie to bede miala do tego inne podejscie juz nie takie "strachliwe". dzieci sa przeslodkie, ahhhh
OdpowiedzUsuń