Pisałam wam ostatnio, że jestem u rodziców. I mniej więcej pięć razy dziennie skóra mi cierpnie i powstrzymuję się od wybuchu.
Bo moi rodzice lepiej wiedzą ode mnie, jak powinnam postępować z moim dzieckiem.
Mama gotuje małej papki bo moje BLW jej nie satysfakcjonuje, bo mała prawie nic nie zjada. Taaak, z głodu umiera normalnie.
Oboje mnie ciągle strofują, że ją noszę. Że mam ją odłożyć, niech płacze. Że nauczyłam dziadostwa.
Nawet czeszę ją nie tak i po kąpieli mama ją czesze 'bo mama źle cię uczesała'.
Ale poza tymi momentami, jest ok. Tośka uwielbia dziadków. I wszystkie ciocie, z którymi się spotykam ;)
A oto, co moje dziecko wyprawiało dzisiaj na spacerze... O ile leżenia na brzuchu nie lubi, o tyle leżenie na brzuchu w opcji 'o jaka pyszna ziemia/trawa/kora/mrówka' było super ;)






Amelia też uwielbia trawę ;-)
OdpowiedzUsuńWspółczuję tego ględzenia za uszami:/ Jak ja sie spotykam z rodzinką to też mówią np".. no tak, bo jest nauczony noszenia/wożenia/bujania" itp. Skąd mogą wiedzieć jak postępuję ze swoim dzieckiem w domu przez większość czasu?! Widzą tylko jakiś tam urywek dnia i już uogólniają, też mnie to wkurza, ale odpowiadam, że lubię nosić/wozić/bujać i Antoś właśnie tak będzie miał :))Dalej mogą sobie komentować i wtedy mnie to już bardziej śmieszy;) Wszystkie nasze mamy i babcie odchowały już swoje dzieci i miały szansę się wykazać teraz niech zamilczą jak nie mają nic mądrego/konstruktywnego do powiedzenia;) Najśmieszniejsze jest jak ktoś radzi nie noś a sam nosił itp:)Ehh książkę o dobrych radach by można napisać;)
OdpowiedzUsuńTo chyba normalne przy babciach :/ Grunt, że Tosia nie narzeka na babcię :)
OdpowiedzUsuńTak to bywa, że rodzice zawsze wiedzą lepiej ;/
OdpowiedzUsuńRodzice zawsze wszystko wiedza najlepiej niestety.. Ale tym sie nie martw. Na szczęście wiecznie tam nie będziesz a z tego co widze, to miłych chwil jest o wiele wiecej..:)
OdpowiedzUsuńCudowne zdjęcie :) Piękna! A odnośnie rodziców... myślałam, że mama pediatra wie lepiej, ale na szczęście stara się nie krytykować i o dziwo ma mało zastrzeżeń, więc Tobie współczuję, albo musisz przetrwać i się nie przejmować, albo jednak coś powiedzieć, bo to podważanie Twojego autorytetu i szkoda, żeby mała zobaczyła, że mama nie jest najwspanialsza wg dziadków ;) Pozdrawiam i życzę cierpliwości
OdpowiedzUsuńJa bym chyba tych wybuchów nie umiała powstrzymywać. Kiedy siedzę cicho to siedzę, ale jak ktoś przegina, to bym wybuchła :/
OdpowiedzUsuń:) Chyba mamy tych samych rodziców ;) Pamiętam, jak moi przeżywali "kto to slyszal, dawac takiemu dziecki jedzenie W KAWALKACH" :D Ale nie ośmielili się zrobic papki :
OdpowiedzUsuńtaaa a jak się Tośka zakrztusiła to oczywiście panika i 'a nie mówiłam, dziecko musi zacząć od papek'...
Usuńi jeszcze do tego krzyk rozpaczy: "Dlawi się!!!" :D
UsuńNa pociechę napiszę Ci, że moja mama najpierw patrzyla na mnie z chustą jak na wariatkę, a ostatnio sama uszyla mi poucha :) A więc - niereformowalne się reformuje ;)
o, ja mam tak z rodzicami drugiej połowy ;)
OdpowiedzUsuńMoja mama wciaz mi mowila, ze za bardzo rozpieszczamy syna. Dzisiaj ma juz 22 lata i...mile wspomnienia z jak to sam okresla beztroskiego dziecinstwa. Na trudy zycia zawsze przyjdzie czas ;)
OdpowiedzUsuńRob tak jak serce Ci podpowiada. Ono wie co dobre. Serdecznosci sle.
Z czasem sprawy się ułożą. Pozdrawiam serdecznie i duuużo cierpliwości życzę :))))
OdpowiedzUsuńNo tak, bo to Twoje pierwsze dziecko i "co ty wiesz o wychowaniu"... Współczuję :/
OdpowiedzUsuńno moi rodzice sa super, za to teściów to bym się obawiałą...juz się zaczyna, imię dla malucha sie nie podoba...jak życ, jak życ? :))
OdpowiedzUsuń