Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

środa, 1 stycznia 2014

Stary-nowy

Miało być inaczej. Mieliśmy być w Warszawie. Miałam poznać osobiście Agnieszkę i Agatę.

A los się z nas zaśmiał i w nocy z 28 na 29 grudnia dopadł nas rotawirus. Najpierw padł mąż, potem nad ranem ja ( i to dosłownie bo straciłam przytomność) a na koniec Tosia. Wymioty i biegunka w różnych konfiguracjach przez cały dzień. Mnie potraktował wirus dość łaskawie, pół dnia biegunki i w sumie po wszystkim, tylko na wieczór gorączka. Tosia zwymiotowała dwa razy i trzy razy miała biegunkę. Gorączka ją ominęła. Najbardziej przenorało męża, wymiotował, miał biegunkę a czasem wszystko na raz. Gorączka pod 39, spał w sumie półtorej doby niemal bez przerwy. Po 24 godzinach zaczęło nam odpuszczać.

Ale plany wyjazdowo-sylwestrowe nam upadły i spędziliśmy ten wieczór u moich rodziców, przed telewizorem, na lekkiej diecie, bezalkoholowo. Tosia od 17 chodziła i mówiła 'babam' i pokazywała, że za oknem strzelają. Zasnęła po 22 i nie obudziła się jak strzelali o północy.

Stary rok był słodko-gorzki dla nas. Wiele się złego stało, ale i wiele się wyjaśniło. Weszliśmy w nowy rok bez pewności, co się w nim wydarzy, ale z głową pełną pomysłów i planów. Nie wiem, gdzie będziemy za pół roku, ale na pewno będziemy razem. :)

W tym świeżym 2014 roku życzę wam, byście w każdej sytuacji mieli oparcie w rodzinie, by rok ten minął bez przykrych niespodzianek. Nie wiem jak wam, ale mnie się przyda nudny, spokojny rok. :)

2 komentarze:

  1. I tego Wam życzę - spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Wszystkiego dobrego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mocno wierzę, że się jeszcze kiedyś spotkamy :)

    OdpowiedzUsuń