Tyle się rzeczy nauczyła Tonia przez ostatni miesiąc, że nie nadążam.
-zębów nadal brak.
-waga 7700 wzrost około 70cm chyba, aczkolwiek ciuszki już powoli na 80...
-robi halo halo telefonem i daje mi telefon, żebym robiła halo halo :)
-robi tuli tuli z misiami i rodzicami ;)
-bije brawo i robi kosi kosi łapki
-gada, krzyczy a czasem nawet podśpiewuje sobie pod nosem jak się bawi sama
-coraz dłużej zajmuje się 'sobą' to znaczy bawi się czymś bez mojej asysty
-wstaje przy czym się da, ale w nogach jeszcze galaretka a pupa cięęężka jak z ołowiu ;)
-siada sama z pozycji do raczkowania, siada też podciągając się o coś/o kogoś
-zaczyna czasem powtarzać po swojemu to co się do niej powie, serio! byłam w szoku jak mówię do niej 'tata przyjdzie' a ta mi na to 'tata syyydze' ;)
-lęki separacyjne ma bardzo wybiórcze ;) to znaczy, są ludzie na widok których od razu ryk, na ręce i koniec, a są tacy do których od razu się śmieje, ba, nawet pozwala na ręce się wziąć królewna ;)
-rośnie mała gwiazda, na widok aparatu robi minę.... o taką minę jak na zdjęciu ;)
-wylewa kubeczkami wodę z wanienki na podłogę :D mamy niezły potop po kąpieli ;)
-w kwestii jedzenia, to będziemy próbować teraz rybkę wprowadzić, zobaczymy czy posmakuje. Wprowadziłam małej białko jaja ostatnio i je teraz jajecznice, omleciki i pastę jajeczną na chlebku. Żeby suchego chleba nie jadła, z racji reakcji na masło smaruję małej kanapki margaryną sojową i na niej też robię jajecznicę. Nadal Tonia ma reakcję kontaktową na masło, jogurty itd, więc nie wymyślam, tylko czekam aż przejdzie, jeśli przejdzie.. Nic innego póki co reakcji nie wywołało. Nadal mamy alergię na łyżeczki ;) Zupę Tosia zje tylko z mojego talerza i tylko moją łychą, tak ostatnio wszedł rosołek z kluseczkami i pomidorowa. Więc gotuję zdrowe zupy bez kostek rosołowych no i jem niezabielane :P W tutejszym realu znalazłam piękne malutkie dynie hokkaido i gotuję małej na miękko kawałki, miksowaną pluła, a kawałki ładnie sobie je. No i hit miesiąca to surowa cebula :D :D Matka słodkie ananasy podsuwa, różne delicje, a ta surową cebulę memła... ;)
Jaaaa, za dwa miesiące roczek!!!! Kiedy, ja się pytam, kiedy mi ktoś te kartki z kalendarza ukradł że to tak szybko przeleciało?????????





Brawo dla postępów córci!:) i sto lat!:)
OdpowiedzUsuńMoja Kika też niedawno kończyła 10 miesięcy:)
Brawo Tosia!:)
OdpowiedzUsuńśliczne postępy :-) brawa dla dzielnej małej damy :-)
OdpowiedzUsuńBoże jaka ona piękna! Kochana cudowne umiejętności Tosia posiada, juz nie moge doczekać się podobnych u nas. Teraz kazdy tydzień przynosi takie zmiany, że tez nie nadążam! :)
OdpowiedzUsuńBrawo!!!!
OdpowiedzUsuńBrawo ;)
OdpowiedzUsuńKurcze, ale czas leci :) gratulujemy postępów ;)
OdpowiedzUsuńNie pojmuję jak to się stało, że za chwilkę będzie rok:O
OdpowiedzUsuńwow już rok niedługo...
OdpowiedzUsuńDla mnie Tosia dopiero co się urodziła :D
Gratuluje postepow. Ja tez ostatnio wprowadzilam jajko i bardzo Kubie zasmakowalo. Jesli chodzi o kostki rosolowe, to mozna w sklepach znalezc takie specjalne dla dzieci, ale bez kostki tez sie przeciez obedzie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń