Masakra była.
Tosia zasnąć nie chciała. Zasnęła w końcu. Obudziła się z krzykiem i płaczem o 3. I od 3 do 6 spała u mnie na rękach, ja na siedząco. Powód? Nie wiem, ale dziąseł posmarować sobie nie dała. Budziła się z krzykiem co mniej więcej pół godziny i wierciła przez sen bardzo. A dziś taka przytulajska mocno jest.
Ale za to znowu zjadła trochę obiadku!
A ja zamówiłam właśnie nosidełko Tonga czyli takie do noszenia dziecka na biodrze. I nie mogę się doczekać kiedy do mnie przyyyleci :) Była już chusta, jest mei-tai, a Tonga ma to do siebie że mogę je zawsze mieć w torebce i jak się dziecko zbuntuje w wózku to łatwo ją przeniosę pchając jednocześnie wózek ;)





daj anac, jak sprawuje sie nosidelko. moze tez kupie? :)
OdpowiedzUsuńOOoo super pomysł, rzuc linkiem albo zdjęciem prosze, bo my jestesmy na etapie buntu w wózku bo się nudzi własnie. chustowalam Zoske dłuugo ale juz przytulona calym ciałem niechce być. najlepiej jej u mnie na biodrze. buzka dla Tosi
OdpowiedzUsuńhttp://sklepwkropki.pl/
UsuńZapraszam na naszą recenzję http://www.porady-mamy.pl/2012/09/tonga-dziecko-zawsze-pod-reka.html, osobiście polecam nosidełko biodrowe hipseat, (nie takie małe jak Tonga), ale mój kręgosłup dziękuje każdego dnia, że ktoś to wymyślił :)
OdpowiedzUsuńCierpliwości na wychodzące zęby :D
Ale fajnie poczytac o kims takie rzeczy :)bardzo fajny blog ,rozgaszczam sie :)
OdpowiedzUsuń