Odliczamy dni do roczku, ja od tygodnia walczę bezskutecznie z boląco-piekącym gardłem na które nie pomagają ani domowe ani apteczne środki i chyba przyjdzie mi jednak zmierzyć się z niemiecką służbą zdrowia.
Tosia się przytula do wszystkiego i wszystkich, nadal nie je, nadal śpi kiepsko jak nie damy na noc ibuprofenu (a więc zęby dokuczają). Odkryła jak się pisaki otwiera i zamyka.
Życie stało się teraz dużo prostsze, odkąd ona raczkuje sobie po całym mieszkaniu a ja mogę w tym czasie posprzątać czy ugotować. W końcu mam w domu względny porządek i czas na to by zrobić i zjeść. :)
Mówi śmiesznie 'cyc' co u niej brzmi jak 'csyss', tak sycząco ;) Pokazuję na pierś i pytam się 'co to?', ona albo mówi 'cyc' albo się po prostu na niego rzuca. ;) Pokazuje bezbłędnie i czasem niestety z zaskoczenia, gdzie mam oko, nos, ucho, buzię. I przechodzimy fascynację pępkiem. :) Dziecko wierci nam dziurę w brzuchu :D
Uwielbia teraz zabawę w gonienie się po całym mieszkaniu na czworaka, zaczyna uciekać i ogląda się czy ktoś za nią raczkuje ;)
I jest strasznie podobna do mojej ukochanej babci jak się śmieje. Tak samo marszczy nos i mruży oczy :)





Agata uśmiałam się bo u nas też nie je, zabawa w gonianego po mieszkaniu non stop i też ulgę w sumie odczułam bo wreszcie mam jak coś ugotować, co prawda z dzieckiem przy nodze ale da się :))Anti tez ma teraz fazę na przytulanie szczególnie przed snem wieczorem, zamiast noszenia woli tuuuulić się:) Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuń:) fajny czas dla Tosi. Nasza też uwielbia ganiać się raczkując :)
OdpowiedzUsuń