Od kilku dni nie mam weny na pisanie. Byłam u lekarza i mój ból gardła okazał się być wirusówką obejmującą jamę ustną, gardło i żołądek, dlatego boli i piecze mnie w gardle i okresowo zalewa mnie zgaga i muli mnie na żołądku. Niestety lekarstwem jest głównie czas. Ale trzeba lekarzowi przyznać, że skrupulatnie szukał w księgach co by tu można było karmiącej matce podać żeby ulżyć trochę. ;) Mam jakąś płukankę na gardło i coś tonizującego na żołądek. Gardło mam w pięknym kolorze czerwieni strażackiej...
Jedynym moim osiągnięciem ostatnich dni jest upieczenie Tosi biszkoptów ;). Nawet obiad dziś był zamawiany z pizzerii.
Tosia jak to Tosia, co chwilę coś nowego robi, dziś na przykład układała wieże z dwóch klocków.
Chodzi za mną jeden post, ale nie umiem na razie ubrać tego w słowa. Jak go w końcu stworzę, będziecie pierwszymi, którzy się o tym dowiedzą ;)
Ach i mąż zażyczył sobie żebym zapuściła włosy na takie, jakie miałam na koniec LO (do ramion minimum), bo mu się podobałam na zdjęciach a jak się poznaliśmy to już miałam duuużo krótsze ;) No to czekają mnie ze dwa lata omijania fryzjera ;). Ciekawe czy wytrwam ;P





Omijanie fryzjera to spora przyjemność! Chociaż czasami tak mnie moje kłaki (też trzymane ze względy na męża, ciekawe co oni z tymi włosami?) wkurzą, że fryzura na G.I. Jane mi się marzy :)
OdpowiedzUsuńeeeta ja lubię się strzyc ;D a zapuszczanie to dla mnie katorga...
UsuńKochana dużo dużo zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuń