Dokładnie na piątego lutego miałam termin porodu. Gdyby się Tosia nie guzdrała, to dziś obchodzilibyśmy roczek ;)
A tak to jeszcze osiem dni ;)
Nasz rytuał poranny się rozszerza, poza okularami Tosia przynosi mi komórkę i papcie ;)
Jeść nie chce nic!! Tylko z piersi pije... Boję się czy to nie gardło, bo ja już drugi tydzień się borykam, może złapała ode mnie.... :(
Stała się teraz taka, hmm jakby to określić, skrajna. Z byle powodu wpada w bardzo głośne emocje, oczywiście te negatywne.
A mąż dziś zapomniał o moich imieninach :D :D :D Ubaw mam z niego po pachy :P





Więc wszystkiego najlepszego :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
oooo bić męża :D
OdpowiedzUsuńoby Tosianda nic nie złapała!!!!!!!!!!1 zdróweczka dla Was!!
Oj to trzymam kciuki za zdrówko Tośki!
OdpowiedzUsuńDobrze pamiętam ten Twój brzuszek przeterminowany :)
OdpowiedzUsuń