Dopadła nas jakiś czas temu zaraza. No taki pomór mały. Katarowo-kaszlowy. Tosia już zdrowa, mąż zdrowy, a mnie opuścić nie chciało. Coraz gorzej było. Temperatury wysokie się pojawiły i bóle wszystkiego i rozbicie. I na tyle mnie dopadło, że po kilku dniach rozmyślań zdecydowałam się jednak wziąć antybiotyk. I był to strzał w dziesiątkę, bo już temperatury nie mam, kaszlę mniej, tylko katar nadal męczy...
Tutaj limit ciepłych dni się wyczerpał i od kilku dni chłodniej i pada... Wróciła typowa bremeńska pogoda. Nawet dobrze, nie mam wyrzutów sumienia, że nie chodzę z małą na spacery.. :/ No tak, kupiliśmy sandały :) Zawsze jak kupię lżejsze obuwie, pogoda się zmienia. :P
Z dobrych wieści, od dwóch dni na część dnia pieluchujemy się w wielo :) I Tosi się nie podoba że ma mokro (bo pieluchujemy w systemie 'mokrym', tzn dziecko czuje, że ma mokro, bo są też wkłady które chłoną jak pampers i dziecko ma sucho) i jak próbuje ściągnąć pieluchę to wiem, że trzeba zmienić :) na noc nadal jednorazówki, bo jednak zależy mi na śnie ;) ale jak się wdrożę w temat to i na noc spróbujemy pewnie.





My w wielorazowych od 2 miesiąca życia :) Na noc wyłącznie jednorazowe, bo nie mam jej serca budzić i przebierać. Zdrówka życzę.
OdpowiedzUsuńmnie się tak temat spodobał, że przy drugim dziecku też wcześnie zacznę chyba :)
Usuńa mojemu Witowi nic nie przeszkadza, nawet mokro
OdpowiedzUsuńzacznie w końcu ;) Tosia szarpie i szarpie aż jej się uda a potem, co mnie rozwala zupełnie, zanosi mokrą pieluchę do łazienki i do pralki wsadza <3
UsuńTosia dorasta :D heheheh ja miałam kupować wielorazową dla Norba ale odpuściłam :D
OdpowiedzUsuń