Witam w kolejnej odsłonie Dziecka na Warsztat. Styczeń upłynął nam pod znakiem muzyki. W zasadzie muzyka u nas w domu jest na codzień. Pokażemy więc wam, jak się bawimy :)
Kupiłam kiedyś mężowi keyboard bo chciał grać. Keyboard się kurzył w kącie aż Tosia dorosła... Szybko obczaiła podstawowe funkcje i proszę, jak raczy nas teraz swoją twórczością muzyczno-wokalną :) Czasem pomaga jej kot, jak widać na zdjęciu poniżej. A czasem sam kot przebiegnie się po klawiszach w szalonej improwizacji. Zwiewa potem pod kanapę jak go zaatakują dźwięki ;)
Oczywiście nie brak instrumentów u nas typu tamburyno, marakasy, kastaniety i inne stukadełka i dźwięczydełka. Biega mała z nimi po domu i kota straszy. ;) Mamy też ustną harmonijkę, z którą mała sobie radzi coraz lepiej, to znaczy mniej w nią pluje a więcej dmucha i wydobywa dźwięki :)
Zabawka którą widać na filmiku i kolażu to nabytek od koleżanki z bloga Hej Misiek, jedna z chyba czterech grających zabawek jakie Tosia posiada. Od początku był to hit. Polega ona na tym, że jak się postawi któryś z pięciu instrumentów na górnej tarczy, to zaczyna się on obracać i grać, jak pozytywka. Oczywiście można je układać w dowolnej konfiguracji, za każdym razem osiągając inny efekt - inną melodię. Z czasem mała nauczyła się na tej zabawce, jak się gra na każdym z instrumentów (saksofon i trąbkę przykłada do ust i robi trututu, po pianinku przebiega palcami etc), jako ostatnią umiejętność opanowała wkładanie instrumentów w odpowiednie przegródki oznaczone rysunkiem.
Na tapecie u nas też często muzyka dzięcięca i nie tylko. Ostatnio hitem są Kaczuszki, kilka-naście razy dziennie Tosia przybiega, woła 'tatata' (czyli kwa kwa kwa) i robi charakterystyczny ruch rękami. No to puszczam te nieszczęsne Kaczuszki i tańczymy choreografię razem i osobno ;) Na filmiku obok macie próbkę układu tanecznego i wokal w wykonaniu Tosi ;)
A oto wszystkie blogi z projektu:








Ciekawa ta zabawka grająca :)
OdpowiedzUsuńbardzo fajny warsztat
OdpowiedzUsuńmamuska
Przeglądam tak kolejne warsztaty i wychodzi na to, że naszym szkrabom to muzykowanie pięknie wychodzi, choć my dostrzegamy w nim "kulę u nogi". Na keyboard choruje mój syn, więc kiedy popołudniu zobaczył Wasz wpis skończyło się to tak: "a kupisz mi kupisz mi, dziewczyna gra i ja będę" :)
OdpowiedzUsuńUps ;)
UsuńBardzo lubię Twoje pomysły na zabawę z dzieckiem, także proszę i upominam - nawet nie rozważaj zamykania bloga :)
OdpowiedzUsuńFajna ta kolorowa zabawka grająca. Nie mogę znaleźć niczego podobnego? Co to za firma?
Moja córka jest 4 miesiące młodsza od Tosi i dopiero kompletujemy wyprawkę muzyczną. Większość zabawek, które oglądałam jest fatalnej jakości. Macie może coś sprawdzonego?
To firma TOMY. Tyle wiem, ile napisane na zabawce bo pudełko wywaliłam ;) Innych takich typowo dziecięcych zabawek muzycznych nie mamy. Jeszcze mam w schedzie po siostrzeńcach śpiewająco-opowiadającego Kubusia Puchatka. Mieliśmy zamiar kupić jej małą gitarę, ale po co skoro mamy dużą. Keyboard też mamy normalny, nie zabawkowy. Zabawki muzyczne typu kastaniety, tamburyno etc to nabytek z Lidla, był kiedyś taki zestaw. Harmonijka też normalna, dorosła :)
UsuńCzadowa ta zabawka! Szkoda że Adaś za duży na taka hihi
OdpowiedzUsuńPrzygrywanie na harmonijce do tego mechanizmu z podskakującymi figurkami... zapiera dech w piersiach ;-) Dorosły by tego nie wymyślił ;-)
OdpowiedzUsuń