Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

niedziela, 20 listopada 2011

Dylematy pierwszego razu i małe święto ;)

Tam tam tadam dziś zaczynam trzydziesty tydzień ciąży ;) Za mną już 3/4 ciąży. Przede mną 10 tygodni oczekiwania na spotkanie z córką.

Oczekiwanie to pełne jest niepokoju. To moja pierwsza ciąża i czuję się jak dziecko we mgle. To, co dla mnie jest już twardnieniem brzucha, dla ginekologa jest zaledwie fizjologicznym napięciem. Mała z uporem maniaka kopie mnie po szyjce, co powoduje ból i obawę o wytrzymałość szyjki. Gdybym mogła, podpięłabym się na stałe pod USG czy KTG czy co tam jeszcze.



Tak, mam nerwicę. Lękową, z napadami histerycznymi. Niestety ciąża jej nie ukoiła, zwielokrotniła raczej. Jest we mnie stały niepokój, stale wsłuchuję się w siebie i zastanawiam - jest dobrze czy nie? Czy boli bo ma boleć czy boli bo coś złego się dzieje? Czy z małą wszystko ok? Czy nie jest zbyt aktywna ruchowo, czy moja tachykardia nie wpływa na nią negatywnie? To, co kiedyś było tylko moim problemem, na te 40 tygodni stało się problemem mnożonym razy dwa. Leki ziołowe działają o tyle o ile, innych nie biorę. Mam lepsze i gorsze dni, staram się panować nad sobą, ale bywa ciężko. Byle wytrwać jeszcze chociaż 6 tygodni. Im dłużej, tym lepiej dla małej.

Trzymajcie za mnie kciuki. Żebym wytrwała. Żeby mnie moja stara 'przyjaciółka' nerwica nie pokonała.

6 komentarzy:

  1. Ostatnie tygodnie śmigną nim się zorientujesz:D

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, miałam to samo, chorowałam na wszytskie choroby w swojej głowie, ze strachem szłam do łazienki (strach o krwawienia, plamienia itd) Jak mnie gdzieś kuło to od razu dramat... nie tęsknię za ciążą ani ani ;)
    Ale fakt - końcówka szybko leci!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak już napisałam w którymś wcześniejszym poście, nie jestem raczej stworzona do bycia inkubatorem sił kosmicznych ;) Ale to pocieszające, że nie ja jedna...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi te ostatnie tygodnie się okropnie dłużyły. Ciągle latałam do łazienki w poszukiwaniu czopa śluzowego i innych nieszczęść. Nic się nie martw wszystko będzie ok. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje największe schizy na chwilę obecną dotyczą skurczy tzn twardnienia brzucha. A całą ciążę mam syndrom białego papieru, tzn za każdą wizytą w ubikacji sprawdzam czy czasem nie ma krwi w śluzie 0.o MA-SA-KRA. nie wiem, czy to ma związek z tym, że trzy lata się o małą staraliśmy i wymagało to dużych nakładów sił, emocji i finansów, czy ot tak po prostu jako osobowość znerwicowana nie umiem się najzwyczajniej w świecie cieszyć tym co mam, tylko węszę podstęp...

    OdpowiedzUsuń