Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

piątek, 17 lutego 2012

O tym jak to było ;)

A więc (taaa wiem, nie zaczyna się zdania od a więc...) dziesiątego lutego poszłam sobie na KTG. Mała zrobiła strajk i spała cały zapis i wyszedł zbyt mało zróżnicowany zapis tętna. Decyzja lekarza - szpital. No i poszłam... Poleżałam dwa dni, KTG co sześć godzin, prawidłowe, bez skurczy. Aż tu w poniedziałek o siódmej rano skurcz. I następny, i znowu. W badaniu o 8.30 rozwarcie 3cm. Łaziłam cały dzień po oddziale, aż mi nogi drętwiały, żeby się skurcze utrzymały, wzmogły, i żeby rozwarcie szło. W badaniu o 18.00 rozwarcie prawie 8cm i decyzja - porodówka. Na porodówce szybka akcja lewatywa (polecam, super koi skurcze no i komfort psychiczny lepszy, naprawdę), zapis KTG, badanie rozwarcia - 9cm. Po chwili chlusnęły wody (a była to fontanna na pół sali porodowej, hahah) no i zaczęła się jazda ze wstrzymywaniem partych - tę część wspominam najgorzej ;) Ale trwała krótko, po chwili full rozwarcie no i parcie.


I byłoby pięknie i bez nacinania krocza, ale mała wywinęła numer. Wstawiając się w kanał owinęła się pępowiną i przycisnęła ją rączką dodatkowo. Nagle na KTG alarm tętno 40, szybka decyzja o cięciu krocza, dwa parte i mała na świecie, cała i zdrowa :) Była chwila grozy, ale się wszystko dobrze skończyło. W sumie skurcze takie sobie od 7 do 15, pierwsza faza 15-20, druga faza dwadzieścia minut i o 20.15 mała wydała pierwszy krzyk :) Za to ja nie krzyczałam podczas porodu w ogóle, nie było na to czasu ;)

Nadal uważam, że dentysta gorszy od porodu.

Świetny okazał się wybór szpitala, personel ze świdnickiej porodówki i położnictwa niesamowity, zarówno przed jak leżałam na patologii, jak podczas porodu (nieskromnie się pochwalę że położna powiedziała, że chciałaby żeby wszystkie rodzące były tak zdyscyplinowane jak ja i tak sprawnie rodziły :D) i na położnictwie. Panie pomagały przystawiać do piersi (niesamowita sprawa z tym karmieniem, najfajniejsza rzecz na świecie :D), ale bez terroru, na początku dokarmiały maleństwo jak mama nie miała mleka jeszcze. Zaraz po wyjściu ze szpitala dostałam nawału, ale na razie przynajmniej jest lajtowo dość, przystawiam małą, ściągam laktatorem, robię ciepłe i zimne okłady i kapuściane też ;)

Mała jest tak spokojnym dzieckiem, że zdążyłam dziś ze spokojem między karmieniami siebie ogarnąć, posprzątać trochę w domu, wstawić obiad i pranie ;) I nawet czas na napisanie posta jest ;)

23 komentarze:

  1. ja krzyczłam jak opętana mimo morfiny i gas and aira. i caly czas sie martwilam ze parcie uwolni... ekhemmm. takze nastepnym razem poprosze o lawatywe - umysl bede miala spokojniejszy :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. gratulujemy ze dzielna bylas :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze raz gratulacje!! :)
    Moment grozy był, ale najważniejsze, że córcia urodziła się zdrowa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. aż mi się gorąco zrobiło jak przeczytałam o tej pępowinie. cudownie że już całe i zdrowe w domku :) buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Agata ja też wolę rodzić niż do dentysty pójść :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny opis, super, że trafiłaś na dobry szpital i personel. Antosia piękna i miło, że mamuśce daje się ogarną i coś w domu porobić :) Duuużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Sprawnie Ci to poszło i dobrze, że jesteście już zdrowi i szczęśliwi - razem. Wszystkiego dobrego (jakby nie było) na nowej drodze życia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajnie Wam poooszłoo! Jeszcze raz gratuluję!

    PS. ja tam wolę dentystę, bo u mnie druga faza trwała ponad dwie godziny i skończyło się cc (okazało się, że mała miała główkę odchyloną do tyłu)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelacja tak rodzić i ja bym chciała :) nie byłam w stanie chodzić między 1cm do chwili zzo :)

    Gratulacje dzielnej Mamie i ja też nie krzyczałam bo mi sił było szkoda na darcie marnować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję Dzidziusia i "udanego" porodu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje! Cieszę się, że wszystko jest w porządku i że Tosia jest taka grzeczna :-))) No i witam w gronie młodych MAM :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje jeszcze raz!!! Moja rada śpij z dzieckiem (a nie sprzątaj i gotuj) bo aniołki z czasem w diabełki się mogą przerodzić z dnia na dzień :D chociaż dalej najpiękniejsze na świecie będą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) Bywa też tak i wtedy śpiewy i wycie po nocach zwykle.

      Usuń
    2. moja córka np potrafiła ok 1 w nocy zakomunikować wszystkim sąsiadom, że oto jest! cała szczęśliwa (wyspana, nakarmiona i czyściutka) i mam teraz ochotę na to żeby mnie podziwiać :) i brawo bić!

      Usuń
  13. Ruda kochana! Z całego serca się cieszę, że mała jest już z Wami :) Niech pozostanie takim spokojnym słodziakiem i nie ma żadnych bóli kolkowych i innych uprzykrzający życie malucha.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje takiej kruszynki pisze ruda do rudej

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluje serdecznie slicznego maluszka i jeszcze lepszego porodu!! Wszystkie Ci tu zazdroscimy jak 'latwo' i gladko poszlo! oby tak dalej i oby mała dalej byla taka dobrze ułożona:D. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratulacje :* Kolejna szczęśliwa 13-stka :* Malutka jest śliczna!!!! A lewatywa jest super...teraz to wiem bo jej nie miałam no i no i... wiadomo ;( Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też poproszę taki poród! Gdzie to się zamawia? ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z chwili spokoju każdej korzystaj, jak mógłby powiedzieć mistrz Joda. Potem będzie jednocześnie fajniej i mniej fajnie, bo o znalezienie tej chwili znacznie trudniej. U nas też było 13, ale grudnia :)
    OPL

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja sie darlam, przeklinalam, i mialam juz pozniej wszystkich w dupie, skurcze byly rozrywajace i ledwo sie trzymalam na nogach, tez chodzilam, skakalam na polce na innym czyms i szlo tak powoli.. ja zdecydowanie wole dentyste;)

    ale ciesze sie ze u Was poszlo gladko i kazdy porod powinien taki byc!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje serdeczne gratulacje :D Antosia śliczna, poród - w gruncie rzeczy super :)

    Ciesz się spokojem, ja przez pierwsze 3 dni też miałam raj :D

    OdpowiedzUsuń