No to może ja UFO jestem.
Bo ja po urodzeniu Tośki poczułam się jak na filmie sci-fi. Wyjęli ze mnie dziecko i że jak, że ja mam się nim teraz opiekować, że ono moje własne, hodowli wolnowybiegowej, że w ogóle co mam zrobić teraz, jak toto chwycić żeby nie udusić, jak przebrać żeby chudych rączek nie połamać, jak przystawić do piersi...
Pamiętam, że lekarz mnie szył a ja leżałam i patrzyłam na Tośkę i oswajałam rzeczywistość. Jeszcze w lekkim szoku po podanym tlenie i przyspieszonej akcji porodowej, patrzyłam na moje dziecko i czułam się trochę, jakbym nie leżała tam, tylko patrzyła na wszystko z góry.
Te wszystkie uczucia macierzyńskie dojrzewały w czasie, pobyt w szpitalu nie sprzyjał, pod krytycznym obstrzałem spojrzeń położnych noworodkowych wcale nie czułam się pewnie opiekując się małą, mimo, że wiedziałam, co robić mając doświadczenie po dwójce dzieci siostry... I tak byłam w lepszej sytuacji niż inne dziewczyny z mojego pokoju, które wcześniej w rękach dziecka nie miały, mnie się chociaż ręce nie trzęsły ;)
Dopiero jak wyjęłam dziecko z tych szpitalnych wielkich betów, przez które nie było w ogóle czuć dziecka, jak przebrałam ją w nasze śpioszki i przytuliłam taką, jaka była, maleńka, cieplutka, dopiero jak wróciliśmy do domu to poczułam siłę bycia matką. Nie na porodówce, nie na sali położnic, ale w domu...





Pięknie to napisałaś...
OdpowiedzUsuńJa jestem bardzo ciekawa moich odczuć, kiedy po raz pierwszy ujrzę Nel... Co pomyślę, jak zareaguję...
Miałam podobnie.Od razu pokochałam, ale nie czułam się matką od razu. Czułam się jak by mi podano takie małe stworzonko do opieki, tak na próbę. Ot, taka zabawa...W domu początkowo było ciężko - nie depresji nie miałam. Starałam się jak mogłam, ale czułam się dziwnie. Dopiero po czasie poczułam wewnętrzny spokój i poczułam, że moja córka jest naprawdę. Naprawdę moja i naprawdę prawdziwa...I że jestem mamą. To przychodzi z czasem.
OdpowiedzUsuńmyślałam, że jak usłyszę płacz Ali to się popłaczę - nic takiego się nie stało. kiedy doszłam do siebie po cc i wstałam na nogi nie miałam pojęcia jak przewinąć własną córkę, jak ją podnieść. kiedy był mój mąż u nas to on mi małą podawał i ją przewijał a ja pod osłoną nocy i faktu, że jestem sama w pokoju uczyłam się "instrukcji obsługi" własnego dziecka. mija 3 tydzień jak jesteśmy w domu a ja jakoś nie czuję się jakbym urodziła - troszkę to dziwne i nie umiem tego wytłumaczyć. Małą kocham nad życie ale wszystko to takie dziwne jest dla mnie
OdpowiedzUsuńJa w sumie sporo czekałam na to uczucie... Przeszedł mi baby blues i dopiero wtedy. To nie tak łatwo poczuć się od razu mamą. A to co na filmach, to jedno wielkie kłamstwo!
OdpowiedzUsuńTak jak każde dziecko jest inne, tak każda maka odczuwa to inaczej :)
OdpowiedzUsuńMoja mama twierdziła, że jak dostanę dziecko na brzuch to zapomnę o całym bólu. Gówno prawda :)
ja szczerze poczułąm tę miłość matki do dziecka dopiero później, później. Nie trzeba się wstydzić, miłość ewoluuje :)
OdpowiedzUsuńJa miałam podobnie miłość przyszła z czasem a po porodzie miałam okropny baby blues płakałam przez kilka dni, karmienie piersią mi nie wychodziło, miałam wyzuty sumienia że jestem złą matką bo pewne rzeczy mi nie idą z perspektywy czasu wiem że wszytko wymaga wprawy a najgorsze co można robić to jeszcze się dodatkowo obwiniać pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń