Co się zmieniło w ciągu ostatniego miesiąca? Hmm...
Mała śpi najczęściej większość nocy sama. To znaczy na swoim łóżku obok naszego łóżka, i albo ląduje u mnie rano jak mąż wychodzi do pracy (koło 6), albo śpi sama do 8 i wstajemy od razu. Oczywiście bywa czasami, że o 2-3 w nocy się obudzi i ląduje między nami, ale to są marginalne przypadki. Sama tak zaczęła. Widzę, że musi mieć dużo przestrzeni wokół siebie w nocy, żadnych przykrywaczy, miejsce do kręcenia się... ;) Wieczorem w zależności od preferencji wybiera sobie do zasypiania albo mamę albo tatę. A czasem ciągnie nas oboje. ;)
Je. Sama się domaga jedzenia. I nawet zaczęła pić kakao na bezlaktozowym mleku. Czasem zje mniej, czasem bardzo dużo, zależy jaki ma dzień. Ulubione danie? Pasta... do zębów. Zjada tubkę na tydzień mniej więcej... :P Trzeba ją chować przed małą, bo by zjadła w jeden dzień jakby mogła.
Potrafi pokazać na obrazku, u mnie i u siebie, gdzie są: oczy, nos, buzia, zęby, włosy, brzuch, pępek, ręce, nogi, cycusie (robi przy tym mniam mniam a więc wciąż pamięta ;))
Gada, po chińsku lub wietnamsku (a może turecku, tyle ich tu, że może podłapała :P), ale gada, dużo. Staram się łapać kontekst a czasem po prostu przytakuję i słucham, żeby nie zniechęcać ;) Czasem coś nawet po polsku powie. :P
Jak coś mi podaje, mówi 'osie'. Jak chce więcej mówi 'esce'. Mówi oczywiście 'chce' 'da' 'mama' 'tata' 'nie'.
Przytula się, obejmuje ręką przytulanego za szyję, głaszcze po głowie albo plecach, daje buziaki. Sama z siebie, nieproszona. Ostatnio bardzo dużo.
Pokazuje na obrazki w książeczce i wyraźnie czeka, aż się jej opowie, co się dzieje na nich.
Nadal pisaki i kredki służą do bodypaintingu i konsumpcji, nie do malowania. Podobnie jak farby. No, ostatnio przyozdobiła nam ścianę na czerwono... :P
Patrzy w niebo jak słyszy samolot, pokazuje palcem i robi 'papa'.
Jak jej się coś nie podoba, czegoś jej zabronię, albo nie zareaguję w jej mniemaniu odpowiednio szybko na jej żądania jest siad na pupę i teatralny płacz na sucho z wielce skrzywdzoną miną. Płacz czasem zamienia się w wielce osmarkaną złość. :P (szczególnie ostatnio, od dwóch tygodni męczy nas obie katar.)
Zaczęło się poznawanie poprzez niszczenie, na pierwszy ogień poszła lalka namiętnie i regularnie pozbawiana głowy. Głowa na szczęście jest wielokrotnego użytku. ;)
Sama wkłada ręce w rękawy przy ubieraniu. Sama zakłada czapki. Sama niestety zdejmuje papcie i skarpety. :P
W końcu zaczęła sygnalizować, że zrobiła kupę. Trzyma się wtedy za pampersa. :P
Odpieluchowanie Tosia ćwiczy na misiach póki, co, dzielnie siedzą na nocniku po kolei i robią siusiu i kupę. Kupę robią bardzo głośno, z różnymi fajnymi dźwiękowymi efektami... :P
Nauczyła się dmuchać nos, choć robiła to tylko jeden dzień a teraz, już chyba zmęczona tematem, ucieka przed chusteczką.
Nauczyła się też zdmuchiwać świeczki, dzielnie pomagała tacie przy urodzinowym torcie, a jedną świeczkę zapalaliśmy trzy razy bo jej się tak spodobało :P
Wejdzie wszędzie i na wszystko i powoli opanowuje sztukę schodzenia z wszystkiego.





Super! Trzymam kciuki za sprawne odpieluchowanie... u mojego leniuszka długa droga z tym będzie ;)
OdpowiedzUsuńŚwietna jest :D
OdpowiedzUsuńCudowna ;)
OdpowiedzUsuńTyle sukcesów! Uważaj z tą pastą do zębów, fluor się nie wypłukuje z organizmu, odkłada się w całym ciele i po jakimś czasie kumuluje się również w mózgu. To niebezpieczne.
OdpowiedzUsuńdopóki dziecko nie nauczy się wypluwać pasty i wypłukiwać to używa się past bez fluoru :) i taką też mamy :)
Usuń