Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

poniedziałek, 2 września 2013

Chodzi o zasadę.

Noszę się od kilku dni z zamiarem napisania tego. Noszę się też z katarem, i noszę Tosię z katarem, i to jest bezpośrednią przyczyną tego, że piszę.

Macie dziecko. Dzieci może nawet, sztuk dwie lub więcej niż ustawa przewiduje.

Idziecie w gości.

Od progu wita was dziecko z glutem radośnie płynącym szerokimi strumieniami z nosa do buzi.

Nosz kurrrrr.

Mało tego. Mama tegoż uroczego zasmarkańca informuje, że sama czuje się nieteges.

Ja pierrr.

Dobę z kawałkiem potem mnie zaczyna boleć gardło, wieczorem już mam katar, mąż kaszle. Następnego dnia Tosi już leci woda z nosa, nocka z głowy z powodu kataru, no odlot.

Słowa jakie mi się cisnęły na usta, są wysoce niecenzuralne. Może nie będę ich przytaczać.

Nie uważacie, że dość naturalnym jest, szczególnie jak samemu ma się dzieci, w imię zasady 'nie czyń drugiemu co tobie niemiłe' powiadomić, że dziecko zaglucone, DAĆ WYBÓR, czy chcemy się w te gluty ładować? Nawet godzinę przed wyjściem, trzy razy bym się zastanowiła, i to nie tylko dlatego, że Tonia trzy dni wcześniej miała cholerne szczepienia.

Jak jestem 'lewa', nie ładuję się w gości, nie ładuję się w gości z chorą Tosią i nie zapraszam gości, chyba, że ktoś i tak chce przyjść, wiedząc, że może złapać bakcyla.

No musiałam to wyrzucić z siebie. Bo mnie szlag trafił jaśnisty. I gdyby taki numer wywinęła mi osoba bezdzietna! Ale nie, matka niewiele starszego od Toni dziecka.

Serdecznie dziękujemy za gluty, mamy ich teraz pod dostatkiem, zapraszam po rewanż choćby jutro.




12 komentarzy:

  1. wspolczuje. niestety ludzie czasem niemyslacy sa. zdrowiejcie szybko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję :( niestety bezmyślność ludzka nie zna granic :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Bezmyślność! Też bym się wkurzyła, dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Brrr... tego nie znoszę :) Ale niestety takie zachowanie nie jest rzadkością. Sama zawsze uprzedzam, że Polka jest zakatarzona, ale kilka razy zdarzało mi się leczyć małą z gluta złapanego 'gościnnie' :/

    OdpowiedzUsuń
  5. zdrowiejcie szybko, rozumiem nerwy, słowa niecenzuralne też, bo i sami czasem dostajemy takie prezenty - taki "nietakt" i bezmyślność zawsze mnie dziwi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też tego nie pojmuję.
    Nie zostałabym tam w takiej sytuacji, tylko od progu zawinęła się do domu. U takich maluchów infekcje przechodzą na drugiego błyskawicznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. oj współczuję. Sama nie rozumiem... Bezmyślność to naprawdę ciężka choroba...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie z Bułką na ręku i Kluseczką w brzuchu zaproszono kiedyś na imprezę w domu malucha chorego na chorobę bostońską więc się nie dziwię, chociaż trochę bulwersuję i trochę nie pojmuję.
    Zdrowiejcie szybko!

    OdpowiedzUsuń
  9. My zawsze informujemy potencjalnych gości o glutach i kaszlach, nie raz musieliśmy przekładać spotkania towarzyskie, bo nie chcieliśmy ryzykować- w obie strony.
    Ale też- nie zrozum mnie źle- następnym razem bez ogródek, po prostu jak najszybciej wróciłabym na Twoim miejscu do domu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj współczuję Wam naprawdę, ja mam ostatnio ciągły katar i już sama nie wiem czy to moja alergia czy przeziębienie. Mam tylko nadzieję, że moja mała jak się urodzi to w spadku tej alergii nie przejmie... pozdrawiam i życzę zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Celuja w tym matki lekarki. Bo katar to nie choroba. Wiec o prostu pytam profilaktycznie przed, czy wszyscy aby zdrowi...

    OdpowiedzUsuń