Oj działo się dziś działo... Tosia postanowiła zacząć dzień o piątej. Udało mi się ją przytulańcami i bajką przekupić i leżała ze mną do siódmej. :P
A potem... Tosia zaliczyła pierwsze postrzyżyny u fryzjera! Usiadła mi na kolanach i zafascynowana patrzyła, co też ta pani jej robi z włosami. Dzielnie siedziała cały czas, nie kręciła nawet głową. Potem dostała lizaka od fryzjerki, więc już w ogóle super jej się podobało. Cała procedura trwała 5 minut i kosztowała nas caałe 3 euro. ;) Będę teraz co miesiąc z nią chodzić podcinać trochę włosy, może jej zgęstnieją i trochę się wzmocnią, bo póki co ma cienkie pierze a nie włosy...
Miałyśmy od razu po fryzjerze jechać do centrum Oyten, ale Tosia zrobiła kupę podczas czekania na autobus, więc zawinęłam ją do domu, przewinęłam, dałam zupkę przy okazji i wróciłyśmy na przystanek. Jazda autobusem też była niemałym przeżyciem, Tosia nie chciała siedzieć na kolanach tylko osobno na siedzeniu, więc ją trzymałam, bo nieźle trzęsło. Bardzo jej się podobało, aż wypieków dostała, nie wiem czy bardziej z gorąca (było dziś tak upalnie, że nawet Tonia zapytana, czy jej gorąco, przytaknęła :P) czy z emocji. Patrzyła przez szybę i komentowała po swojemu. W mieście poszłyśmy do rossmanna po nowy zapas chusteczek nawilżanych, i zaopatrzone w nie oraz w picie i ciacha ruszyłyśmy już spacerkiem z powrotem do domu.
Fajne się już robią te nasze spacery. Tosia musi wejść na każdy murek, chwycić każdy płotek, zajrzeć do każdego ogródka, obejrzeć się za psem/rowerem/motorem/dzieckiem... Zauważała, że liście na drzewach się ruszają pod wpływem wiatru, pokazywała, że samoloty lecą i robiła im papa, wąchałyśmy kwiatki i zastanawiałyśmy się, czy pachną czy nie, zbierałyśmy kamyki, a korzystając z chwili mojej nieuwagi kiedy rozmawiałam z tatą przez telefon, Tonia radośnie obsypała sobie włosy i buzię oraz sukienkę czarnym przydrożnym pyłem. Wyglądała jak górnik po pracy, dobrze, że miałam ze sobą świeży zapas chusteczek nawilżanych!
Po spacerze była dłuuuga kąpiel, po kąpieli wrócił tata, zasiadł z Tosią do bajki i co? Tosia siedząc i oglądając zasnęła i zwaliła się jak długa na bok ;P Pospała z godzinkę, i obudziła się w sam raz na obiadokolację, zjadła sporo klusek, przebrałam ją w piżamkę i położyłam spać. I tak młoda już chrapie, więc ciekawe, o której nam zrobi jutro pobudkę :P No ale nie ma się co dziwić, że padła, nie spała od piątej, dzień intensywny, wybiegała się, to i padła. :D
A ja muszę się pochwalić, że i u fryzjera i w autobusie dogadałam się po niemiecku. :P





super, kiedyś marzyło mi się mieszkać w Niemczech, mam tam dużo rodziny;)
OdpowiedzUsuńA włoski od obcinania nie gęstnieją, jedynie optycznie wydają się bujniejsze, jak wyrówna się końcówki. Fajnie, że Tosi podobało się u fryzjera, no tak, prawdziwa kobietka;))
ja cale dziecinstwo mialam cienke wloski mama obcinala mnoe na chlopca o co mam do niej zal. tlumaczyla ze niby przez to mialy zgestniec ale to gowno prawda za przeprioszenirm :)
OdpowiedzUsuńnas fryzjer kosztowal cale 5 zl a Antek mial robionego irokeza ;)
Super, że się nie bała podcięcia włosków ;)
OdpowiedzUsuńintensywny dzień! trzymam kciuki za Tosię - coby Wam dała troszkę dłużej pospać :D
OdpowiedzUsuń