Ostatnio także ' mamaaaaa a co ty jeeeeeeesz, ja też chcęęę'. Dziecko moje chce jeść. Chce pić moją wodę z mojej szklanki, chce bułeczki z szyneczką, chce zupki pomidorowej z kluseczkami. No to co ma biedna matka zrobić. Miało być rozszerzanie po pół roku, będzie wcześniej. Wchodzimy w kolorowy świat kaszki, jabłek, marchewek i innych smaków. Oby smakowało i oby zdrowiu służyło!
Kolejne kłucie dziś było. Za tydzień następne, coby wszystkiego w jeden dzień dziecku nie ładować. Dzielne dziecko zapłakało przy kłuciu i tyle. W drodze powrotnej zjadło kocyk i zasnęło. Po przyjściu do domu opędzlowało obie piersi i w śmiech. Teraz żeby tylko gorączka nie wyszła...
Anoo i przyszła dziś paczka. Duża. Mężu nie bij ;P Była akcja w wydawnictwie Mamania, które to bardzo lubię, z dużymi rabatami w pierwszy dzień lata. Nooo i poszalałam :P Teraz nie bardzo jest za co jeść, ale co tam, strawa duchowa ważniejsza. I oto efekty.... Tym samym serię książeczek pani Claude D-J mam całą :) Mężu nie bij ;P





Biblioteczka zacnie rozszerzona!
OdpowiedzUsuńJaka słodka gimnastyczka z Tosi:) Z książkami poszalałaś ale na pewno warto. Miłego czytania. Pozdrawiamy z Antim:*
OdpowiedzUsuńa moje zmówienie pomylili ;P , pomyślnego rozszerzania diety ;)
OdpowiedzUsuńU nas rozszerzanie diety rozpoczęłyśmy od początku 4. miesiąca o marchewkę i jabłko. Teraz ma 5,5 i wcina zupki, ziemniaczki, a nawet truskawki z ogrodu :)
OdpowiedzUsuńRozszerzanie diety to meeeega frajda!
OdpowiedzUsuńimponujące zakupy!:)
OdpowiedzUsuńTosia widze wielce zainteresowana swoimi skarpetkami:) dzieki za komentarz u mnie i za mile slowa buzka
OdpowiedzUsuńwow, poszalałaś z tymi książkami :D zazdroszczę!! :D
OdpowiedzUsuń