Byłyśmy dziś na kontroli u ortopedy. Oczywiście i jak zawsze wszystko jest ok ;) Ale co się nasłuchałam w poczekalni, jakie to grzeczne i spokojne mam dziecko ;P
Na lekarza się zezłościła, bo co on ją smaruje jakimś żelem zimnym i ją na koniec wygina we wszystkie strony ;) Więc chłopina został skrzyczany i zabity wzrokiem (ojj a to Tosia potrafi, gdyby te oczy mogły zabijać...) :D
W drodze powrotnej zasnęła w taksówce niuplając mój palec :P a ja prowadziłam ciekawą konwersację z taksówkarzem na różne tematy. A że korek straszny to było o czym gadać :P
Zamówiłam dla Toni superaśny zestaw obiadowy i kubeczek Doidy, bo nic co cyckiem nie jest nie wchodzi w grę w kwestii picia ;) A łyżeczką napoje szuflować trudno :P





ale ona słodka :D jak nogami przebiera :D że aż zdjęcie rozmazuje ;)
OdpowiedzUsuńNo pewnie, Tosia co cię obcy facet będzie obmacywał !
OdpowiedzUsuńna tym zdjęciu Tosia jest jakoś wyjątkowo podobna do Ciebie. Ma moc Dziewczyna! :)
OdpowiedzUsuńhehe córcia wie czego chce :) !!!!
OdpowiedzUsuńsprintem Mama sprintem ;-)
OdpowiedzUsuń